20

Naprawdę znowu rząd grzebie przy internecie? Pytania o Cookies? Litości ile można…

Nie wiem czy jednorazowy kopniak wymierzony rządzącym przy okazji ACTA nie wystarczył? Teraz nasze Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zabrało się za wprowadzanie kolejnych absurdalnych dyrektyw unijnych. O ile z tego co wyczytałem każdy kraj po swojemu interpretuje te zapisy o tyle nasze ministerstwo nie ma złudzeń, że chodzi o cookies (ponoć tylko reklamowe i komercyjne) […]

Nie wiem czy jednorazowy kopniak wymierzony rządzącym przy okazji ACTA nie wystarczył? Teraz nasze Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zabrało się za wprowadzanie kolejnych absurdalnych dyrektyw unijnych. O ile z tego co wyczytałem każdy kraj po swojemu interpretuje te zapisy o tyle nasze ministerstwo nie ma złudzeń, że chodzi o cookies (ponoć tylko reklamowe i komercyjne) dla których każdy wydawca będzie musiał oferować opt-in czyli proces akceptacji ze strony użytkownika. Gdy tymczasem dyrektywna którą teoretycznie wprowadzamy wcale nie określa jednoznacznie jak ma wyglądać proces informowania i zgody.

Widać też kto jest tutaj główny doradcą tego typu pomysłów, cytat z gazetaprawna.pl:

Chodzi o to, by ludzie wiedzieli, że na ich temat są zbierane informacje, które później umożliwiają profilowanie ich zachowań do celów reklamowych. Bez wątpienia jest to ingerencja w sferę prywatności. Tymczasem dzisiaj mało kto zdaje sobie sprawę, że to w ogóle ma miejsce – wyjaśnia Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon.

Dla mnie to kolejny absurdalny pomysł i absurdalna interpretacja. Wracamy chyba do początku internetu kiedy to cookies było mitycznym zbiorem kluczowych danych o użytkowników. Jednak miałem wrażenie, że później my jako internauci zdobyliśmy trochę wiedzy na ten temat. Widać jednak, że Ministerstwo i jego konsultanci nadal są w latach 90.

Film tłumaczący o co chodzi



To mityczne już targetowanie reklam w 95% sprowadza się do tego, że facetom nie wyświetla się reklam kosmetyków kobiecych a kobietom nie sugeruje się męskich perfum.

Wyobraźmy sobie sytuację w której tego typu przepis wchodzi w życie i każda wizyta na stronach internetowych kończy się komunikatem, czy pozwalasz nam na zapisanie informacji na twoim komputerze (lub coś w tym stylu). I tak za każdym razem bo przecież bez cookies nie wiadomo czy ktoś już tę zgodę wyrażał. Oczywiście ten kto się nie zgodzi dostanie na dzień dobry nie tylko nie targetowaną reklamę ale dosłownie każdą i to przy każdej odsłonie. Niezależnie od tego czy miała ona ustawione parametry związane z ilością emisji per użytkownik. Nie majac cookies nie wiadomo przecież o takiej wizycie nic.

To jednak dopiero początek bo przecież ustawa mówi o cookies reklamowych / komercyjnych, skąd natomiast wiadomo które są reklamowe? Kto o tym będzie decydował? Czy w przypadku strony, która zapisuje sobie w cookies ustawianie jakie wybraliśmy są to cookies reklamowe? Przecież ta strona zapewne posiada również reklamy. Pytani co z innymi cookies? Wszelkie ciasteczka z systemów badawczych czy na przykład Google Analytics? Osobna zgoda? A może nie potrzeba bo to nie są cookies reklamowe? Pytanie tylko czy nie są bo przecież GA jest spięte z systemami reklamowymi Google a pozy tym zbiera informacje o użytkowników jeszcze w większym zakresie niż ciastka reklamowe. A co z zapamiętywaniem logowania? Cookies komercyjne przecież bo właściwie każda witryna w sieci to pewnego rodzaju biznes, prowadzony przez firmę.

Takich pytań można zadać setkę. Jedno jest pewne – cookies o których mowa z naszą prywatnością mają niewiele wspólnego. W dzisiejszych czasach monitowanie użytkownika o tym, czy zgadza się na cookies to jakiś absurd. Od tego są ustawienia przeglądarki i jeśli ktoś chce to może już dziś wszystko zablokować.

Na koniec jeszcze jedno. Ile krajów EU wdroży przepisy podobne do naszych? Na końcu okaże się, że jedynie polskie serwisy muszą wyświetlać idiotyczne wiadomości, reszta świata będzie jak zwykle działać normalnie lub też zastosuje nieco inne podejście czyli na przykład proponowany przez nasz IAB opt-out