132

iSpot wycenił czytelnikowi naprawę AirPods na 2x więcej niż są warte

Apple AirPods
Naprawa współczesnych sprzętów to trudny temat. Ale ich kosztorys wydaje się być jeszcze trudniejszym orzechem do zgryzienia, o czym boleśnie przekonał się nasz czytelnik.

O tym że naprawa sprzętów Apple nie jest ani łatwa, ani tania, przekonał się każdy właściciel ich urządzeń, który musiał przez to przechodzić. Piotrek opowiadał ile czasu i nerwów kosztowało go odzyskanie danych po zalaniu Macbooka z 2018 roku. Co się nadenerwowałem przy programie wymiany klawiatury to moje — bo o ile klawiaturę (a raczej: cały topcase) wymieniono ekspresowo i fajnie, uszkodzono mi wówczas matrycę i zażyczono sobie 2178,82 zł za nową (zobacz: Naprawa sprzętów Apple w Polsce to kpina. Serwis próbował mnie naciągnąć na 2200 zł za uszkodzenie matrycy, które było jego winą). Kilka dni temu skontaktował się z nami czytelnik, który dostał wycenę naprawy słuchawek Apple AirPods od serwisu iSpot. I patrząc na kosztorys zaproponowany przez jednego z najbardziej rozpoznawalnych resselerów w Polsce złapałem się za głowę. Przecież to kompletnie nie ma sensu.

 

Naprawa Airpodsów niemal dwa razy droższa niż zakup nowszego modelu słuchawek

O tym że wielu współczesnych urządzeń nie opłaca się naprawiać wiadomo nie od dziś. Miniaturyzacja, utrudniony dostęp do części zamiennych czy dodatkowe zabezpieczenia robią swoje. Oficjalne serwisy Apple mają zawsze ten sam przykaz: wymieniać, zarabiać, robić to szybko i sprawnie (a kiedy ktoś ma wykupioną wydłużoną gwarancję — jeszcze szybciej, wiadomo!). Dlatego z jednej strony nie powinienem być specjalnie zaskoczony tym, co spotkało naszego czytelnika. Z drugiej strony widząc kwotę — zrobiła ona na mnie jednak wrażenie. Wycena za naprawę Apple AirPods (pierwszej generacji) w serwisie iSpot wyniosła 1197 złotych. Tysiąc sto dziewięćdziesiąt siedem złotych. To okrągła sumka, za którą bez większego problemu kupimy znacznie nowsze i udoskonalone AirPods Pro. Nie mówiąc już o tym, że pierwszej generacji AirPodsy (bez pro) czy nawet te drugiej — da radę kupić dwa zestawy.

W opisie diagnostycznym czytamy:

Mechaniczne uszkodzenie jednostki. Ślady kontaktu z cieczą wewnątrz urządzenia. Usterka nie kwalifikuje się do naprawy bezpłatnej. Możliwa jedynie płatna wymiana komponentów zgodnie z kosztorysem.

Słuchawka prawa — 399 zł, słuchawka lewa — 399 zł, etui — 399 zł. Proste? Proste. Bez sensu? Jak najbardziej.

Apple rozprawia o ekologii, ale ich praktyki raczej nie krzyczą „jesteśmy eko”

Na każdym kroku Apple chwali się tym, jak bardzo proekologiczną firmą są. Szczycą się ekologicznymi opakowaniami, pozyskiwaniem materiałów z recyklingu — i tym, że ich sprzęty też nadają się do przetworzenia. Tak się zresztą składa, że nie dalej niż wczoraj opisywałem sytuację w której Apple płaciło im za recykling urządzeń, a firma której to zlecała dawała im drugie życie. Sprzedając je. Umówmy się: AirPodsy to jednorazówki — to zresztą powód dla którego będąc dość mocno w ekosystemie z nadgryzionym jabłkiem zdecydowałem się kupić Huawei FreeBuds 3. Firma wielokrotnie była już krytykowana za swoje podejście do naprawy urządzeń i jej stałe utrudnianie. Jakby miniaturyzacja miała nie wystarczyć, to — przynajmniej w kwestii komputerów — zabezpieczający czip T2 jest często ostatecznym gwoździem do trumny. A patrząc na taki kosztorys naprawy dla mnie przekaz jest łatwy: wyrzuć stare, kup nowe.