6

Największe grzechy serwisów VOD – co jest do poprawki w pierwszej kolejności?

Nie ma usług idealnych, a serwisy VOD zdecydowanie mają nad czym pracować. Poniższa lista to problemy, błędy i niedociągnięcia, na które zwracam uwagę przede wszystkim w każdym z przypadków. Wy możecie mieć inne zastrzeżenia, a wtedy zapraszam do sekcji komentarzy. Kto wie, może nasze podpowiedzi coś... zmienią?

Netflix – ogarnąć nieporządek

Pod wieloma względami można wychwalać Netfliksa, bo stabilność działania usługi czy wiele kwestii technicznych w aplikacjach mobilnych i na TV to nadal rozwiązania kilka kroków przed konkurencją, ale gdy jestem zapytany o mój największy problem z Netfliksem, to bez namysłu wskazuję organizację strony głównej i zarządzanie nią. Przy tak obszernej bibliotece i w miarę sprawnie działających algorytmach odpowiedzialnych za rekomendacje zdecydowanie potrzebna jest możliwość samodzielnego chowania konkretnych tytułów, rezygnowania z niektórych pasków tematycznych i tworzenia więcej niż jednej listy do obejrzania, którą moglibyśmy się podzielić na zewnątrz.

Zamęczony przez VOD rynek – seriale za szybko pojawiają się i znikają

Todd Yellin, szef produktu w Netflix, powiedział mi, że te wszystkie dodatkowe funkcje personalizacji wcale nie są takie użyteczne, ale prawdę mówiąc wolałbym się o tym samemu przekonać, bo za każdym razem gdy zastanę ten nieład wśród sugestii, mam ochotę zamknąć Netfliksa.

HBO Go – pozwólcie nam nacieszyć się tymi hitami

Uwolnienie oferty HBO Go od umów z operatorami to jedno, ale przejście na wspólną z pozostałymi krajami Europy infrastrukturę i aplikacje oraz nowy interfejs to drugie. Zmiany w HBO Go były potrzebne, choć mam wrażenie, że jesteśmy na półmetku – wszystko z powodu jakości obrazu i dźwięku, którą serwuje nam usługa. Zdaję sobie sprawę, że tacy wymagający widzowie jak ja stanowią mniejszość w grupie klientów HBO Go i spora część widzów wciąż ogląda seriale oraz filmy na telefonach oraz laptopach, ale z szacunku do własnych pięknie nakręconych produkcji (Gra o tron, Westworld, Wielkie kłamstewka, Ostre przedmioty i wiele, wiele innych) serwis powinien podkręcić jakość obrazu do Full HD 1080p z odpowiednim bitratem, a także (wiem, że proszę o wiele) przestrzennym dźwiękiem. Wszyscy klienci z nowszymi telewizorami i kinem domowym będą Wam niesamowicie wdzięczni.

Dodatkowo, poprosimy o tryb offline w aplikacjach mobilnych, żeby nie polegać na sieci komórkowej i nie zamęczać akumulatorów w telefonach w czasie podróży.

Amazon Prime Video – z którego roku te aplikacje?

To dla mnie niewiarygodne, że firma tak zaawansowana technologicznie i z tak świetnym zapleczem technicznym, w kwestii odtwarzacza pozostała w poprzedniej epoce wideo w sieci. Ci, którzy używają aplikacji Prime Video na telewizorach lub przystawkach doskonale wiedzą o czym mówię. Jedynie na Apple TV, gdzie możliwe było sięgnięcie po gotowy szablon odtwarzania, Prime Video jeszcze się jakoś broni. Na Android TV, Tizenie, webOS i innych, usługa Amazonu nie pozwala wygodnie przewijać (brak podglądu, zwykłe strzałki zamiast przesuwania po linii postępu odtwarzania) czy zmieniać języka napisów oraz ścieżki audio – te ustawienia są na odrębnej zakładce podstrony każdego z filmów i serialu. Absurd!

Polecamy: Amazon Prime Video – wszystko, co musisz wiedzieć o platformie VOD

Player – wszechstronność bardzo wskazana

Player znacząco poprawił się w ostatnich latach i miesiącach – w porównaniu do początków usługi serwis faktycznie przeszedł prawdziwą metamorfozę. Niestety, z jakichś powodów nadal niektóre rozwiązania techniczne nie są brane pod uwage i wydaje mi się, że pisząc następne zdania nie będę występował tylko w swoim imieniu, ale także wielu, wielu innych użytkowników. Cieszy mnie ekspansja usługi na kolejne platformy, pojawienie się na Android TV w Sklepie Google Play, zamiast na wybranych telewizorach to ważny krok, ale Apple TV czy konsole są nadal pomijane, podobnie jak tak wyczekiwany przez mnóstwo użytkowników Chromecast.

Ipla – zadbajcie o własne produkcje

W przypadku Ipli różni użytkownicy mogą mieć inne zarzuty wobec usługi, natomiast ze swojej strony chciałbym poruszyć kwestię jakości starszych produkcji, do których grupa Polsat posiada prawa, bo są to ich własne seriale. Takie klasyki jak Miodowe Lata, Fala Zbrodni i kilka innych udostępniono w przedziwnych formatach: czasem w letterboksie (czarne paski u góy lub po bokach), rozciągniętym obrazie z 4:3 do 16:19 i tak dalej. Przykro patrzeć, jak własne zasoby traktuje się z brakiem szacunku do twórców i widzów.