4

Najlepszy router dla studenta to taki, który weźmie wszędzie ze sobą

Czasy pandemii wymagają od nas znacznie większej elastyczności niż dotychczas. Choć staliśmy się mniej mobilni (a przynajmniej powinniśmy się stać dla własnego dobra) to w dalszym ciągu musimy pracować, korzystać z sieci, uczyć się. Podpisywanie w obecnych okolicznościach umów na internet stacjonarny zobowiązujących nas do płacenia abonamentu przez rok czy dwa lata może być ryzykowne. Rozwiązanie? Internet mobilny.

Oferta routerów obsługujących sieci 4G LTE mocno się rozwinęła w ostatnim czasie. Nie powinno to nikogo zaskakiwać, bo dziś internet mobilny na dobrą sprawę świetnie sprawdza się również w zastosowaniach domowych. Jest to przy tym rozwiązanie bardzo elastyczne. Przykładowo w ofertach typu prepaid sami decydujemy, kiedy wykupimy paczkę gigabajtów. Nie płacimy zatem, jeżeli nie korzystamy z internetu.

I to wydaje się być doskonałym rozwiązaniem dla użytkowników, którzy właśnie potrzebują takiej elastyczności. Studenci dziś właściwie zostali zmuszeni do nauki zdalnej. W związku z czym mogą to robić z dowolnego miejsca – stancji, mieszkania rodziców, domku nad jeziorem. Najważniejsze, by mieli przy sobie internet. I tu docieramy do kolejnego punktu…

Jaki router?

Skoro mówimy o studentach, raczej nie powinniśmy rekomendować tutaj topowych urządzeń z najwyższej półki. Do zastosowań studenckich z powodzeniem wystarczy model „entry-level”, jakim jest TP-Link TL-MR100.

To bezprzewodowy router współpracujący z sieciami 4G LTE i działający w standardzie sieciowym 802.11 b/g/n. Do dyspozycji mamy jedno pasmo 2,4 GHz i maksymalną prędkość transmisji na poziomie 300 Mb/s. Dwie odkręcane anteny 4G LTE pozwalają natomiast na maks. 150 Mb/s pobierania i 50 Mb/s wysyłania. Maksymalnie do routera podłączymy 32 urządzenia.

Oczywiście – są na rynku znacznie szybsze routery. Ten sprzęt wyceniono jednak na niespełna 300 zł, co czyni go bardzo atrakcyjnym wyborem. No i przede wszystkim taki sprzęt jest w zasięgu cenowym praktycznie każdego.

A trzeba tutaj podkreślić, że mimo niskiej ceny router oferuje wszystkie najważniejsze funkcje i mechanizmy. Mamy tutaj wsparcie dla szyfrowania  64/128-bitowego WEP, WPA/WPA2, WPA-PSK/WPA-PSK2. Mamy też funkcję harmonogramu, w ramach którego możemy zaplanować, kiedy nasza sieć WiFi będzie aktywna, a kiedy nie. Z pewnością pozwoli to nam skutecznie zapobiegać niekontrolowanemu zużywaniu pakietu danych.

Nie zabrakło też wbudowanej zapory sieciowej, filtrowania adresów IP i MAC, a także funkcji tworzenia osobnego punktu dostępowego dla gości. Jeżeli mamy taką potrzebę, możemy również skorzystać z mechanizmu kontroli rodzicielskiej – ustawić limity czasowe, a także zablokować wybrane strony www. Wbrew pozorom z takich mechanizmów często korzystają też dorośli, w trosce o swoją produktywność i nie tylko.

Konfiguracja routera odbywa się przez panel uruchamiany w przeglądarce www. Wystarczy wpisać adres IP. Interfejs jest bardzo przejrzysty i spójny, a przede wszystkim łatwy w obsłudze. Dzięki temu nawet początkujący użytkownicy powinni z powodzeniem dostosować urządzenie do swoich potrzeb.

A do tego wszystkiego otrzymujemy 3-letnią gwarancję producenta – co z pewnością nie jest bez znaczenia w przypadku sprzętu, który będziemy ze sobą zabierać w podróż.

Całość zapakowano w maleńką obudowę mierzącą zaledwie 154×114×36 mm. To sprawia, że router z powodzeniem zmieści się w każdym bagażu i w każdej torbie. Mimo kompaktowej konstrukcji udało się tutaj zmieścić panel z diodami LED. A z tyłu mamy do dyspozycji aż dwa porty Ethernet (z czego jeden z funkcją WAN, co oznacza, że router działa również z połączeniami przewodowymi).

Tu warto pochylić się też nad slotem na karty Micro SIM umieszczonym tuż obok (spokojnie – producent dorzuca do zestawu adapter, dzięki któremu do routera włożymy też karty Nano SIM). Generalnie korzystanie z routerów mobilnych zawsze kojarzyło mi się z koniecznością konfiguracji – trzeba było ustawić punkty dostępowe charakterystyczne dla naszego operatora. Czasem te ustawienia przychodziły SMS-em, a czasem wymagało to nieco gimnastyki.

W przypadku TL-MR100 sytuacja wygląda inaczej. Obsługa kart SIM odbywa się bowiem tutaj na zasadzie „plug and play” – wkładamy kartę i gotowe, wszystko działa. Producent podkreśla, że przetestowano ten mechanizm w ponad 100 krajach na różnych operatorach. W Polsce działa to w przypadku każdej dużej sieci. Co więcej, to czyni router też doskonałym towarzyszem wypraw wakacyjnych (kiedy już w końcu będziemy mogli podróżować bez przeszkód).

Nauka zdalna z dowolnego miejsca

TP-Link TL-MR100 okazuje się niezwykle wszechstronnym urządzeniem, co w dość niepewnych czasach, jak obecne jest na wagę złota. Router może wręcz być trzymany jako backup dla naszego domowego internetu. W razie awarii lub innej losowej sytuacji wyjmujemy go z szafy i mamy dalej kontakt ze światem. To jedno z takich urządzeń, za które będziemy wdzięczni w kryzysowych momentach.

Co jednak szczególnie istotne, oferowane przez router prędkości są wystarczające do prowadzenia wideokonferencji, streamowania multimediów oraz innych, bardziej podstawowych czynności. Z TL-MR100 swobodnie połączymy się z naszą wirtualną klasą/grupą zajęciową, obejrzymy materiały źródłowe do referatu, a także przeprowadzimy widekonferencję na Meet, Zoom, Teams czy w innym komunikatorze. A po wszystkim możemy też użyć go do gier multiplayer – choć nie jest to urządzenie stworzone do tego celu, do radzi sobie nieźle.

I co najważniejsze – to wszystko możemy robić z dowolnego miejsca, w którym mamy zasięg 4G. Nie jesteśmy przywiązani do żadnego miejsca ani zobowiązani żadną umową (jeśli tego nie chcemy).

Materiał powstał we współpracy z marką TP-LINK