15

Najlepszy polski film ostatnich 20 lat? Do wyboru m.in. Bogowie, Wołyń i Dług

Wybrać najlepszy polski film w konkretnym roku to czasem wielki problem: są lata, gdy nie ma mocnego kandydata, bywa i tak, że jest ich kilku. Fundacja Legalna Kultura zorganizowała plebiscyt, w którym chce wyłonić film dwudziestolecia. Wszystko za sprawą jubileuszu Polskich Nagród Filmowych Orły - dorocznych nagród Polskiej Akademii Filmowej. Spośród obrazów, które zdobyły Złote Orły w latach 1999-2017 widzowie/internauci mają wybrać "perłę". Starcie na miarę Ligi Mistrzów...

Najlepszy polski film ostatniego dwudziestolecia? Zastanawiam się nad tym od rana i tworzę swoje listy. Pierwsze spostrzeżenie jest takie, że do głowy przychodzą głównie tytuły… starsze. Nie wiem, z czego to wynika, ale obrazy z czasów PRL dominują nad tymi młodszymi, nakręconymi w Polsce schyłku XX i początku XXI wieku. Czy to jednak oznacza, że nie ma z czego wybierać? Nie – takie stwierdzenie byłoby przesadą i nieporozumieniem – na liście jest przynajmniej kilka świetnych tytułów.

Jak już wspomniałem, ich wybór nie był dziełem przypadku: to laureaci Złotych Orłów, filmy uznane za najlepsze w ciągu dwudziestu lat. Internetowy plebiscyt wystartował dzisiaj, znajdziecie go na stronie www.plebiscyt-orly.pl, głosować można do 5 marca. Jakie tytuły mamy do wyboru?

„Historia kina w Popielawach” (1999)
„Dług” (2000)
„Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” (2001)
„Cześć, Tereska” (2002)
„Pianista” (2003)
„Zmruż oczy” (2004)
„Wesele” (2005)
„Komornik” (2006)
„Plac Zbawiciela” (2007)
„Katyń” (2008)
„33 sceny z życia” (2009)
„Rewers” (2010)
„Essential Killing” (2011)
„Róża” (2012)
„Obława” (2013)
„Ida” (2014)
„Bogowie” (2015)
„Body/Ciało” (2016)
„Wołyń” (2017)

Przyznam, że nie widziałem wszystkich filmów z listy, więc przy swoich ocenach mogę pominąć obraz, który najbardziej na to zasłużył. Problem polega też na tym, że część tytułów poznałem, gdy trafiły na ekrany kin lub krótko potem, kiedy wyświetliła je premierowo telewizja. Wypadałoby zatem odświeżyć przynajmniej część produkcji, bo inaczej reagował na nie nastolatek, inaczej odbierze to człowiek po trzydziestce.

Gdy patrzę na to zestawienie, spokoju nie daje myśl, że to… „ciężkie” obrazy. Pewnie nie wszystkie, ale znaczna część raczej nie pozwala spokojnie zasnąć. Wystarczy wspomnieć, że największe szanse (statystycznie) ma Wojciech Smarzowski, który lekkich filmów nie kręci – aż trzy jego tytuły znajdują się w tym plebiscycie. Do tego Dług, Komornik, Plac Zbawiciela, przesycone narodową traumą Pianista i Katyń – gdyby komuś przyszło obejrzeć wszystkie te filmy w ciągu kilku dni, mógłby się pojawić poważny problem…

Sam prawdopodobnie zagłosuję na Wesele. Obraz polskiego społeczeństwa w wersji tragikomicznej. Ktoś powie, że to tylko wycinek naszej rzeczywistości, że karykatura, film mocno przesadzony, ale pewnie każdy z nas poznał kiedyś przynajmniej jedną osobę, którą bardzo przypominał mu któryś z bohaterów, słyszał o historii na miarę tych z filmu Smarzowskiego. Nie zdziwiłbym się, gdyby tym tropem poszli też inni głosujący, a Wesele okazałoby się zwycięzcą. Ale może do większej grupy przemówi opowieść w amerykańskim stylu, np. Bogowie, w których mamy przecież wielką historię, wybitną jednostkę i… pozytywne zakończenie. Te film przyciągnął do kin rzesze widzów.

Co ciekawe, na liście są też oscarowe obrazy: Pianista i Ida. Mogłoby się wydawać, że poruszane w nich tematy to odległa przeszłość, ale niedawno okazało się, że ten rozdział historii Polski nie został zamknięty i wciąż wywołuje olbrzymie emocje – nie tylko w Polsce. To z kolei skłania do zadania starego pytania: czy na film można patrzeć wyłącznie jako na element sztuki czy też trzeba go rozpatrywać szerzej, wraz z bagażem, jaki niesie?

Nie zdziwię się, jeśli w odpowiedzi na pytanie o najlepszy polski film ostatnich dwudziestu lat wskażecie tytuł, który na tej liście się nie znalazł. Może Dzień świra albo Ostatnia rodzina? Bez problemu moglibyśmy stworzyć listę alternatywną: bez Złotych Orłów, ale z dużymi szansami na zdobycie wspomnianego tytułu…

Zapraszam do głosowania i przy okazji polecam wpis, w którym opowiadaliśmy o naszych ulubionych filmach – nie tylko polskich.