90

Mój osobisty ranking najlepszych padów/kontrolerów do gier

fortnite rozmowa kwalifikacyjna
W większośći przypadków konkretna platforma wymusza korzystanie z konkretnego kontrolera, wyjątkiem jest tu oczywiście PC. Przez te wszystkie lata spędzone na graniu miałem w dłoniach prawie każdy z najpopularniejszych kontrolerów. Oto mój prywatny ranking Top 10.

10. PlayStation Controller

Szary kontroler od pierwszewo PlayStation zawsze będzie mi się kojarzył z Japonią i kiełkującą miłością do konsol. To właśnie dzięki PSX-owi powoli zakochiwałem się w małych pudełeczkach przeznaczonych do grania – choć powinienem napisać, że na nowo, bo moim sercem zawładnął w tamtych latach PeCet. I właśnie pad od PSX oraz przyjemność jaką dawała gra na nim były jednymi z najważniejszych cech przez które PlayStation było lepsze od PC. No i granie na dwa pady, nawet na małym 14-calowym telewizorze – to część mojego późnego dzieciństwa, której nigdy nie zapomnę, podobnie jak tego kontrolera. Oglądałem kiedyś prototypowe pady do pierwszej PS-ki i bardzo dobrze, że zdecydowaną się właśnie na tę konstrukcję.

9. Super Nintendo


Nigdy nie lubiłem pada od NES-a, zdecydowanie bardziej podobały mi się kontrolery od Pegasusa, nie były tak kanciaste. Pad od SNES-a był więc dla mnie idealny, dobrze leżał w dłoniach, nie drapał ich wewnętrznych stron, jednocześnie zawsze dobrze wyczuwałem ułożenie przycisków XYAB. Zawsze kiedy tylko ma okazję złapać go w dłonie robię to, przypominając sobie popołudnia i wieczory spędzone u kumpla, który zapoznał mnie kiedyś z tą cudowną konsolą.

8. Wii Remote

Zwany również Wiimote, wygląda jak pilot na sznurku – w dodatku pilot, do którego podłącza się kablem jakiegoś kikuta z gałką. Dziś nie robi już takiego wrażenia, natomiast za czasów świetności Wii to była magiczna różdżka, która pozwalała na zupełnie nowy kontakt z grą – mówię oczywiście o zabawie ruchowej. Sam dokupiłem dopinany do Wii Remote Wii MotionPlus, dzięki któremu odczyt moich ruchów był jeszcze dokładniejszy. Wiecie co można było jeszcze zrobić z tym padem? Włożyć go do taniej plastikowej gitary i ogrywać produkcje muzyczne takie, jak na przykład Guitar Hero Metallica. Albo do prostej plastikowej konstrukcji w kształcie pistoletu lub karabinu i strzelać do ekranu – zupełnie jak na automatach.

7. Gamecube

Ależ to było dziwadło, w dodatku często w jaskrawym kolorze. Wciąż go gdzieś mam (podłączałem jeszcze do Nintendo Wii) i nie mogę się nadziwić, jak można było zrobić tak plastikową konstrukcję – miało to jednak swój specyficzny cukierkowy urok, którego nie udało się podrobić żadnemu innemu padowi. Bardzo oryginalne jak na tamte czasy rozmieszczenie „analogów” wciąż jest najbardziej naturalną konstrukcją – Nintendo wiedziało też, że jeden przycisk na padzie zawsze jest wciskany częściej, dlatego był  największy – niby proste, niby tanie, a jednak genialne.

6. Dualshock 2

To już czysty sentyment, a ten miałem w zasadzie do każdego pada od PlayStation. W Dualshocku 2 największe wrażenie robiła na mnie jego największa nowość, czyli system wstrząsów, który naprawdę działał z różną siłą – w zależności od tego jaki sygnał wysyłała do niego gra. Jeśli grywaliście na PS2, na pewno pamiętacie pierwszy kontakt z tym kontrolerem i chęć sprawdzenia każdego rodzaju wibracji. Lekki, a zarazem solidny pad, który wielu osobom przetrwał lata.

5. Quickshot II

Wciąż go mam i wciąż działa. Kultowy dżojstik, którego podłączałem do mojego Atari 65 XE, był moim ulubionym „dżojem” i bardzo sceptycznie podchodziłem do przesiadki na większe konstrukcje z zegarkiem (na baterie!) i dodatkowymi „fajerami”. To były czasy, w których dżojstik wydawał mi się najbardziej naturalnym kontrolerem do gier i tak naprawdę nie wyobrażałem sobie jak można grać w cokolwiek na jakiejś innej konstrukcji. Później przesiadłem się na Quickjoy V Superboard SV-125, brakowało mu jednak lekkości i finezji Quickshota.

4. DualShock 4

Gdybym miał powiedzieć który z kontrolerów obecnej generacji jest bardziej ergonomiczny, wskazałbym na pad od Xboksa One. DualShock 4 ma jednak swoje uroki i skoro PlayStation 4 sprzedaje się tak dobrze, coś jest również w samym padzie. Najbardziej podoba mi się w nim ciężar, dzięki któremu nawet po kilku godzinach w ogóle nie czuję żebym grał. Ale muszę wskazać dwie duże wady – pękające gumki na analogach (polecam od razu dokupić nakładki, nawet najtańsze) i krótki czas pracy na jednym ładowaniu. Bardzo lubię natomiast jego dodatkowe funkcje (panel dotykowy, żyroskopy) – w przypadku gier dla dzieci sprawdziło się to w moim domu idealnie.

Mając PS4 warto też zainteresować się bardziej profesjonalnym i trochę inaczej skonstruowanym urządzeniem – Razer Raiju na szczęście trochę potaniał i kosztuje teraz około 600 złotych.

3. Nintendo Switch Pro Controller

Do zakupu Pro Controllera do Nintendo Switch zabierałem się przez kilka miesięcy, decyzja zapadła dopiero kiedy w sklepach pojawiła się wersja z grafikami z Xenoblade Chronicles 2. I wiecie co? Staram się grać już tylko na nim, nawet kiedy stawiam konsolę w trybie tabletowym. Największe wrażenie pad robi po przesiadce z trochę zbyt delikatnych i plastikowych zestawowych JoyConów, natomiast poza brakiem bardziej zaawansowanych triggerów, Pro Controllerowi niczego nie brakuje. Solidna konstrukcja, bardzo przyjemny skok klawiszy, ergonomia – jeśli macie Switcha to powinien być Wasz pierwszy sprzętowy zakup.

2. Xbox 360

Nigdy nie ukrywałem, że byłem wielkim fanem platformy Xbox 360 i moim zdaniem poprzednią generację wygrał Microsoft. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy był świetny, niezwykle ergonomiczny pad do X360. Jasne, przez te wszystkie lata kiedy pod moim telewizorem stała konsola amerykańskiego producenta udało mi się kilka takich padów zepsuć, co ciekawe jednak ten pierwszy, kupiony wraz z konsolą wciąż dobrze działa – a spadał setki razy. Xbox 360 Controller charakteryzował się przede wszystkim niesamowitą ergonomią i leżał w moich dłoniach jak żaden inny. Nie lubiłem tylko jednej rzeczy – „paluszków” zamiast akumulatora, ale rekompensował mi to czas pracy na jednym zestawie i możliwość szybkiej wymiany kiedy skończyła się energia.

1. Xbox One

Długo walczyłem ze sobą by na pierwszym miejscu nie umieścić pada od Xboksa 360. Mam z nim masę wspomnień, to naprawdę świetny kontroler, ale w kolejnej generacji Microsoftowi udało się go poprawić. Oczywiście największe wrażenie robi wersja Elite, natomiast nawet ta zwykła, standardowa jest dokładnie takim padem, jaki konsola powinna dostać. Zachowano tę samą ergonomię, co w kontrolerze do X360, decydując się jednocześnie na ładniejszą, mniej plastikową i nowocześniejszą konstrukcję. Mam wrażenie, że pad od X1 jest też minimalnie lepiej wyważony, a triggery sprawiają wrażenie konstrukcji z wyższej półki niż miało to miejsce w poprzedniku. Za pierwszym miejscem pada od X1 przemawia również jego kompatybilność z PC. Oczywiście można podłączyć tam również inne pady, natomiast zupełnie szczerze – to będzie najlepszy wybór. Pamiętajcie jednak, że to jedno małe oczko wyżej umieściłbym wersję Elite i to ona tak naprawdę dostaje pierwsze miejsce.

Jak zapewne zauważyliście, w zestawieniu nie znalazła się ani klawiatura, ani myszka. Zapewne wiecie, że jakiś czas temu wróciłem na poważnie do grania na PC i oczywiście robię to przede wszystkim na takim zestawie. Dalej jednak uważam, że naturalnym kontrolerem są pad lub dżojstik – owszem, w FPS-ach czy RTS-ach gra się dużo lepiej przy użyciu myszki i klawiatura, ale trzeba pamiętać, że te urządzenia zostały stworzone do innych czynności, gracze je jedynie zaadaptowali. Niezależnie więc od tego jak dobra i ergonomiczna będzie myszka czy klawiatura, komfortu grania na padzie nigdy nie da się osiągnąć.

grafika: Voyagerix/Depositphotos

grafiki padów: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10