103

Dobre science-fiction to takie, które się nie starzeje. Nasz top filmów S-F

Nigdy nie ukrywałem, że science-fiction to moje ulubione filmy i jeszcze za czasów wypożyczalni VHS znałem na pamięć okładki wszystkich produkcji z segregatora podpisanego SF. Niestety większość tych "dzieł" była bardzo słaba. Postanowiłem jednak wybrać dla Was najlepsze filmy science-fiction w historii kina.

Wychowując się w latach 80. i 90. ubiegłego wieku każdy fan komputerów i gadżetów starał się oglądać wszystkie filmy science-fiction jakie wyświetlano w telewizji i dostarczano do wypożyczalni kaset. Z jednej strony filmowa wizja przyszłości wydawała się odległa, z drugiej wierzyliśmy, że jest realna – również ta niedaleka. Okazało się, że w 2019 roku nasza codzienność wygląda zupełnie inaczej niż na ekranach, jednak może to i lepiej. W większości pokazywano przecież smutną rzeczywistość, w której ludzie nie mogą żyć bez technologii. Oh, poczekajcie…

Nie odbiegając jednak zbytnio od tematu tego tekstu. Oto nasze top filmów science-fiction.

2001: Odyseja kosmiczna (1968 rok)

Od lat nie jestem w stanie zrozumieć jak to możliwe, że film – w dodatku science-fiction – z 1968 roku cały czas bardzo dobrze wygląda. Mówię oczywiście o warstwie wizualnej, która przez te wszystkie lata przeszła w branży filmowej niejedną metamorfozę. Bo tematy poruszane w filmie 2001: Odyseja kosmiczna są cały czas aktualne i będą aktualne również przez kilkadziesiąt kolejnych lat. Niesamowicie udany zabieg stylistyczny polegający na podzieleniu filmu na trzy okresy/epizody nie tylko buduje klimat, ale również dotyka tematów, które mogłyby zostać pominięte przy klasycznej formie. Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów science-fiction, a mówiąc szczerze…po prostu filmów.

Zobacz też: Najlepsze filmy o superbohaterach

Gwiezdne wojny: Cześć V – Imperium kontratakuje (1980 rok)

Choć sam częściej wracam do IV epizodu, czyli Gwiezdne Wojny: Nowa Nadzieja, to jednak pod wieloma względami część V wypadła lepiej. Imperium kontratakuje nie jest tak naiwne i cukierkowe jak Nowa nadzieja, co dało twórcom większe pole manewru – między innymi przy przedstawianiu bohaterów, którzy nie byli już tak jednowymiarowi. No i jak to bywało w filmach z serii Gwiezdne Wojny – niesamowite efekty specjalne. Dziś może bitwa o Hoth nie robi już takiego wrażenia, ale w latach 80. i 90. ubiegłego wieku wszyscy się nią zachwycaliśmy. Ba, nawet dziś z wielkim sentymentem, ale i uwagą ludzie oglądają jak tworzono te sceny. Niesamowita sprawa.

Zobacz też: Transformers: seria która nie kończy się tylko na filmach, sprawdź!

Terminator 2: Dzień sądu (1991 rok)

Przeszło mi przez myśl, żeby jednak w zestawieniu pojawił się pierwszy Terminator, bo to również film, który regularnie sobie przypominam. Jest zdecydowanie mroczniejszy i cięższy. Jednak Terminator 2: Dzień sądu jest doskonałym przykładem tezy, że druga część może być w każdym aspekcie lepsza. Niesamowite efekty specjalne, które po wielu latach wciąż wyglądają nieźle, kontynuacja ponurej opowieści o świecie, w którym maszyny próbują zabić wszystkich ludzi. Są filmy, które szybko zapisują się na kartach historii kina i stanowią wzór, do której inni próbują równać. Terminator 2 jest bez wątpienia jednym z nich. Trudno jednak powiedzieć, by gra aktorska była wspominana tak samo ciepło.

Matrix (1999 rok)

Kiedy pierwszy raz obejrzałem Matriksa w 1999 roku nie wiedziałem co powiedzieć. Mając 17 lat uznałem, że kino science-fiction wkroczyło właśnie w nową erę i Matrix jest kamieniem milowym tego gatunku. Mówiąc o filmie Matrix nigdy nie wiem od czego zacząć – czy ważniejsza była fabuła, czy może jednak przełomowe efekty specjalne z “bullet-time” na czele? Maszyny zniewoliły ludzi i hodują ich na specjalnych farmach, wykorzystując ciała do produkcji energii. Jednocześnie wszyscy są podłączeni do wielkiego systemu komputerowego symulującego rzeczywistość. Ta wizja przerażała, wydawała się jednak w dziwny sposób realna. Matrix stał się też symbolem zniewolenia jako takiego i słowo było wielokrotnie wykorzystywane w oderwaniu od samego filmu. Niestety dwie kolejne części nie były już tak dobre i nie robiły tak niesamowitego wrażenia. I choć kiedy już wracam do Matriksa, zawsze oglądam całą trylogię, to jednak jedynka jest jednym z najlepszych filmów science-fiction w historii.

Zobacz też: Najlepsze filmy familijne

Obcy – 8. pasażer Nostromo (1979 rok)

Obcego bez chwili zawahania wrzuciłem do rankingu najlepszych horrorów w historii kina i to samo robię przy filmach science-fiction. Dzieło Ridley’a Scotta doskonale łączy te dwa gatunki, swego czasu rzuciło dość ponure światło na rozmyślania o istotach spoza naszej planety. Może właśnie dlatego kino prawie nigdy nie przedstawia ich jako przyjaźnie nastawione do ludzi? Zarówno postać Ripley, jak i potworny Ksenomorf na stałe weszły do popkultury, pojawiają się zarówno w filmach, animacjach jak i grach – choć przecież każde z nich reprezentuje zupełnie inne wartości. Obcy był ogromnym sukcesem finansowym i dał życie kolejnym odsłonom filmów o potworach z kosmosu – niektórym lepszym, niektórym gorszym, Obcy jednak cały czas żyje na ekranach kinowych i nic nie wskazuje na to, by miał zniknąć. Jednak nigdy później nie udało się już osiągnąć takiego poziomu grozy, a warto też nadmienić, że choć to film z 1979 roku, efekty specjalne wciąż dobrze się ogląda. Zdecydowanie jeden z najlepszych filmów science-fiction w historii.

Łowca androidów (1982 rok)

Jeśli czytaliście Czy androidy śnią o elektrycznych owcach Philipa K. Dicka – koniecznie obejrzyjcie Łowcę Androidów Ridley’a Scotta. Jeśli natomiast widzieliście tylko film, nie zapomnijcie zaznajomić się z jego książkowym pierwowzorem. Łowca androidów to już prawdziwa biblia fanów cyberpunka i science-fiction. Ponura, wciągająca, wielowymiarowa opowieść o Deckardzie – tytułowym łowcy androidów, który sam gubi się w swojej rzeczywistości. Do tego oczywiście olśniewające jak na 1982 rok efekty specjalne, które wciąż trzymają wysoki poziom – a film ma przecież 37 lat. Warto nadmienić, że w filmie przedstawiono Los Angeles w roku 2019. Spójrzcie na kalendarz, a potem wyjrzyjcie za okno. Waszym zdaniem to dobrze, czy źle że wizja Dicka i Scotta się jednak nie sprawdziła?