5

Najlepsze akcesoria do nauki zdalnej

Chciałbym wierzyć, że zdalną naukę pożegnaliśmy wraz z końcem roku szkolnego 2019/2020. Obawiam się jednak, że jesień nie będzie oznaczała pełnego powrotu do szkolnych ławek. Jeśli faktycznie tak się stanie, oby tylko tym razem wszystko poszło sprawniej niż ostatnio. Na drugą stronę nie macie wpływu, ale możecie przygotować siebie i swoje dzieci na ewentualną konieczność kolejnych zdalnych lekcji. Podpowiadamy jakimi akcesoriami warto się zainteresować.

Jestem rodzicem z kilkumiesięcznym doświadczeniem w nauce zdalnej. Żaden ze mnie nauczyciel, ale jednak to właśnie ja zapewniałem swojemu dziecku narzędzia służące do nauki w drugim semestrze ubiegłego roku szkolnego, pomagałem w odrabianiu prac domowych i „ogarniałem” wszystko, co było związane z edukacją poza szkołą. Myślę więc, że kilka rad dotyczących akcesoriów do nauki zdalnej od osoby, która przeszła to na własnej skórze i przetestowała kilka rozwiązań, będzie pomocne dla wszystkich tych, którzy chcą się przygotować na nowy rok szkolny. Bo, niestety, może on wyglądać dokładnie tak, jak druga połowa poprzedniego.

Internet. Bez niego nauki zdalnej nie będzie

Podstawowym akcesorium do nauki zdalnej jest…internet. To właśnie na dostępie do sieci bazuje zarówno nasza praca zdalna, jak i zdalna nauka naszych dzieci. Tu jednak można śmiało powiedzieć, że w zasadzie każdy rodzaj dostępu do sieci, każda (rozsądna) prędkość w zupełności wystarczy. Usługi oferujące wideokonferencje tak dobrze kompresują dziś dane, że na takim chociażby Zoomie do rozmów wideo w rozdzielczości HD (720p) wystarczy łącze o parametrach pobieranie/wysyłanie na poziomie 1,5Mbps, a przy fullHD (1080p) poradzicie sobie posiadając 2,5Mbps-3Mbps. A nawet jeśli dostawca internetu postanowi odciąć Was akurat od sygnału, można na czas lekcji skorzystać z hotspotu, czyli punktu dostępowego stworzonego na smartfonie z pakietem danych lub…połączyć się na zdalną lekcję z poziomu smartfona. Wszystkie najpopularniejsze aplikacje do wideorozmów posiadają swoje mobilne wersje.

Komputer, najlepiej przenośny

Skoro mamy już dostęp do sieci, wypadałoby też mieć na czym z niego skorzystać. Może być to smartfon lub tablet, jednak komputer będzie lepszym pomysłem z kilku powodów. Pozwoli nie tylko odbyć zdalną lekcję, ale również przygotować wypracowania, wypełnić ćwiczenia online i w zasadzie zrobić wszystko, co zostanie na wirtualnej lekcji zadane. Ja akurat obracałem się w zakresie nauczania początkowego i pracy przy samym komputerze było mniej niż przy kartce i długopisie, jednak starsi uczniowie na pewno bardziej docenią łatwy i przyjemny dostęp do elektronicznych prac domowych czy ćwiczeń.

Komputer stacjonarny czy przenośny? Moim zdaniem przenośny, choćby dlatego, że można na nim odbyć na nim lekcję nie tylko w domu – ale też zabrać gdziekolwiek chcecie. W moim przypadku syn był jeszcze za mały na własny komputer i akurat kiedy ogłoszono zdalną naukę, przygotowywałem na Antyweb materiał o jednym z ultabooków ASUS-a z serii Vivobook – dzięki temu przetestowałem go w tak zwanych warunkach polowych (czy raczej poligonowych).

 

I tak, komputery z tańszej serii tajwańskiego producenta sprawdzają się w takiej roli naprawdę dobrze i taki na przykład ASUS VivoBook S14 (S433) będzie dobrym wyborem, który powinien w pełni zaspokoić potrzeby ucznia. Za 3299 złotych dostajemy nowoczesny design, zgrabną i mobilną obudowę, która dodatkowo kusi kilkoma wariantami kolorystycznymi. W środku procesor Intel Core i5-10210U, 8GB pamięci RAM DDR4 i szybki dysk SSD o pojemności 512GB. Taka konfiguracja w zupełności wystarczy nie tylko żeby wziąć udział w lekcji online, ale i przygotować prezentację, skorzystać z pakietu biurowego podczas przygotowywania pracy domowej czy sprawnie wyszukać informacje w sieci. Umówmy się – nada się również do oglądania multimediów. Niezły 14-calowy ekran IPS o rozdzielczości fullHD i jasności matrycy 250 nitów to wystarczająco dobra propozycja by obejrzeć w wolnej chwili coś relaksującego. Oczywiście po, a nie w trakcie lekcji.

Skoro o ultrabookach mowa, zwróćcie też uwagę na nieco droższy komputer z wyższej serii – ASUS ZenBook 14, na przykład model UX425. W zależności od konfiguracji, czeka tu na Was Intel Core i5-1035G1 z 8GB pamięci RAM lub Intel Core i7-1065G7 z 16GB pamięci RAM. Tu również dostaniemy szybkie dyski SSD, niewielką wagę i smukła, tym razem jednak z bardziej elegancką, aluminiową obudową.

Regularnie testuję komputery ASUS-a z obu tych serii , dodatkowo mam w domu prywatnego VivoBooka S14 i moim zdaniem te sprzęty bardzo dobrze sprawdzą się również w nauce zdalnej. Sprawdzałem.

Można oczywiście iść nieco dalej i spróbować połączyć pożyteczne z przyjemnym (oczywiście w tej kolejności) i zamiast ultrabooka zdecydować się na laptopa dla graczy. ASUS ma w swojej ofercie choćby ciekawą serię ROG Strix i modele G15 w różnych konfiguracjach. A w nich wydajne procesory Intel Core i7-10750H, od 16GB do 32GB RAM-u. Wedle życzenia można poprzestać na niezłej karcie NVIDIA GeForce GTX1160Ti lub pójść trochę dalej i wybrać wariant z RTX 2070 Super. Ja wiem, że miało być o nauce zdalnej, ale przecież lekcje kiedyś się kończą i młody uczeń na pewno chętnie spędzi też trochę czasu odpoczywając od szkoły oraz prac domowych, na przykład przy grach. Myślę, że niezależnie od konfiguracji będzie zadowolony. Sam gram na służbowym Strix-ie, czasami nawet więcej niż powinienem.

Słuchawki – warto w nie zainwestować

Teoretycznie każdy komputer przenośny, oprócz kamery internetowej, ma też mikrofon i głośniki, jednak dźwięk nie będzie wtedy najlepszy, a wszelkie niedoskonałości akustyczne pomieszczeń dadzą się we znaki. Sam od razu zdecydowałem się założyć synowi na głowę gamingowy headset z mikrofonem, ale wybrałem to rozwiązanie z uwagi na posiadane już urządzenia tego typu. I pomysł zdał egzamin. Na rynku jest też wiele nieprzeznaczonych do grania słuchawek, które również świetnie sprawdzą się podczas zdalnej nauki – jak choćby sprzęty dedykowane pracy w w biurach open-space. Uwierzcie mi, różnica jest spora, również dla pracujących w pokoju obok rodziców. Testowałem na własnej skórze, czy raczej własnych uszach.

Oprogramowanie do nauki zdalnej

Trudno jednoznacznie wskazać jedno najlepsze narzędzie do prowadzenia zdalnych zajęć. Przedwakacyjna codzienność pokazała, że nie zostały ustalone żadne odgórne wytyczne i tak naprawdę wybór platformy pozostawiono nauczycielom. Jedni używali Google Hangouts (które później zmieniło się w Google Meet), inni popularnego w zdalnej pracy Zooma. Tak naprawdę dużo zależy zarówno od intuicyjności oprogramowania, ale również od przyzwyczajenie uczniów i nauczycieli. Jeśli wszyscy czują się dobrze na jednej konkretnej platformie, to nie ma sensu szukać innej – o ile oczywiście ta spełnia pokładane w niej nadzieje. Bo tak naprawdę to tylko narzędzie do lekcyjnych spotkań, a największą pracę wykonują uczniowie i nauczyciel.

Różne są też sposoby przekazywania materiałów czy prac domowych. Może to być katalog w jakiejś popularnej usłudze oferującej chmurę, może to być chmura szkolna lub klasycznie – maile. Tu również najbardziej istotne jest to, by uczniowie potrafili sprawnie dostarczyć wykonane prace domowe do nauczyciela, a ten mógł je szybko pobrać i sprawdzić. Zauważyłem, że w przypadku wydrukowanych prac domowych, zadań w podręczniku czy zeszycie ćwiczeń nie jest też potrzebny skaner, bowiem dzisiejsze smartfony w zupełności wystarczą by zrobić na tyle wyraźne i dobre zdjęcie, aby przekazać czytelne zadania do sprawdzenia.

Kolejnym narzędziem software’owym jest elektroniczny dziennik. Jest na rynku kilka rozwiązań i tu akurat konkretne usługi zostały wybrane jeszcze zanim nakazano dzieciom uczyć się z domu – ja mam akurat największe doświadczenie z Librusem – swego czasu przygotowałem też na łamach Antyweb krótki poradnik dla rodziców, który – mam nadzieję – pomógł w sprawniejszym poruszaniu się po portalu.

Drukarka

Nie żartuję. Sam kupiłem ją niedawno – najprostszą, dodatkowo ze skanerem, więc służy również do kopiowania. Szkoły niestety wciąż bazują na papierowych materiałach, nawet w czasie zdalnego nauczania. Szczególnie jeśli to młodsi uczniowie, którzy jeszcze uczą się pisać lub ćwiczą odręczne pismo. Trudno mi tu polecić konkretne modele, szczególnie że ceny drukarek po rozpoczęciu pracy zdalnej i zdalnego nauczania potrafiły zmieniać się z tygodnia na tydzień, ale ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że w zasadzie każdy sprzęt drukujący się nada. Tańsze będą chętniej i częściej sięgać do Waszych portfeli po nowe tusze, droższe przydadzą się też pewnie pozostałym domownikom, którzy będą musieli drukować swoje dokumenty, więc w takim wypadku ekonomia wydruku będzie mieć dużo większe znaczenie.

Tekst powstał we współpracy z firmą ASUS.