28

Najlepsza technologia to taka, której działania nie zauważamy

Plus 5G
Jak szybko adaptujemy się do nowych technologii? Jak do wszystkiego, co dobre – bardzo szybko. Dlatego dziś postanowiłem zrobić krok wstecz i przyjrzeć się temu, jak jedno z najnowszych osiągnięć techniki pomaga mi w codziennych, małych rzeczach.

Jest takie powiedzenie, że basistę w zespole rockowym podczas koncertu słychać tylko w jednym momencie – kiedy się pomyli. I o ile z tym powiedzeniem kompletnie się nie zgadzam, o tyle uważam, że dla technologii jest to stwierdzenie nadzwyczaj trafne. Bardzo łatwo bowiem jest nam przyjąć jakieś nowe, technologiczne udogodnienie za pewnik, przejść nad nim do porządku dziennego, nie zastanawiając się ani jak działa, ani też – ile czynności byłoby bez niego niemożliwych, bądź też bardzo utrudnionych. Jedną z takich rzeczy jest internet, a w szczególności – mobilny internet. Od czasów, w których dostarczano go po łączach telefonicznych nie minęło wcale wiele czasu, a dziś już każdy z nas przyjmuje za pewnik, że gdziekolwiek by się nie znalazł, może bez problemu zlecić przelew, obejrzeć odcinek serialu czy też wykonać dowolne zadania do swojej pracy. To właśnie mobilny internet dał skrzydła smartfonowej rewolucji, na zawsze odsyłając w niepamięć strach związany z kliknięciem ikony sieci w starych Nokiach.

Plus 5G

Dziś internet jest szybszy i stabilniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Technologia 5G, do której nadejścia przygotowywaliśmy się przez tyle czasu, w końcu tu jest, pozwalając nam robić rzeczy, które nie były możliwe jeszcze kilka lat temu. Jako redaktor Antyweb mam tę przyjemność i (jakby na to nie patrzeć – przywilej) testować dla Was najnowsze rozwiązania, głównie z sektora mobile. Naturalne więc było, że jako jeden z pierwszych w Polsce mogłem sprawdzić, jak działa w moim mieście sieć 5G. I jako, że w Warszawie sygnał pokrywa całkiem spory obszar, błyskawicznie zacząłem traktować tak szybki internet mobilny jako coś, co po prostu jest „dane” i z czego można korzystać. Dlatego też niedawno, na prośbę Plusa, postanowiłem zrobić „krok wstecz” i nieco większą uwagę przywiązać do tego, co robię na co dzień, by wychwycić te momenty, w których nowa sieć, cicho i niepostrzeżenie, pomaga mi w codziennym życiu.

Historia pewnej soboty

Nie będzie to historia o bohaterach, lochach i smokach i o tym, jak dzięki 5G udało mi się uratować księżniczkę z wieży. Zamiast tego opowiem wam o mojej sobocie. Dlaczego o sobocie? Ponieważ był to akurat dzień, w którym, wolny od redakcyjnych obowiązków, zdecydowałem się spotkać ze znajomymi. Kiedy wyszedłem z domu, jedna z moich znajomych poprosiła mnie o pomoc. Chodziło o ocenę jej zdjęć z ostatniej sesji. Chyba wszyscy zgodzimy się, że takie prośby przychodzą w najmniej odpowiednim momencie.

Plus 5G

Paczka, ze względu na swoją wagę, w normalnych warunkach ściągałaby się wieczność. Jednak mając w ręku Motorolę Edge, a w głowie to, gdzie mogę liczyć na wyższe prędkości przesyłania, postanowiłem, że zamiast przejechać całą drogę autobusem, przejdę się jeden przystanek – tyle powinno wystarczyć, by znaleźć się w zasięgu 5G na Mokotowie i szybko pobrać pliki. Jak się okazało, nie myliłem się. Pobranie ponad dwóch gigabajtów przebiegło błyskawicznie, podobnie jak ściągnięcie drugiej paczki którą mi wysłała – trwało to zaledwie kilkanaście sekund. Zdjęcia z sesji wyszły świetnie, przynajmniej na moje, niezbyt wprawne oko.

Jako, że ze znajomymi umówiłem się w centrum, sama podróż autobusem nie trwała zbyt długo. I tutaj też objawiło się jedno z moich licznych przyzwyczajeń, których nie jestem (i prawdopodobnie nigdy nie będę) w stanie się pozbyć. Mianowicie WSZĘDZIE JESTEM ZA WCZEŚNIE. Jeżeli gdzieś jestem umówiony na konkretną godzinę, można być pewnym, że przyjdę kwadrans, jak nie pół godziny przed czasem. Dodajcie do tego fakt, że ludzie dzisiaj mają raczej tendencje do spóźniania się, niż przychodzenia o czasie, pomnóżcie to przez prawie 30 lat mojego życia i wyjdzie wam ile godzin (choć sam uważam, że czas ten można by liczyć już w tygodniach) spędziłem na… czekaniu.

Nie jest to zbyt chwalebne osiągnięcie, dlatego kiedy mogę, staram się zapełniać ten czas jakąś aktywnością – sprawdzaniem newsów, czytaniem książki, słuchaniem muzyki, bądź graniem. Ze względu na to, że tego dnia solidnie grzało, na żadne „wyższe aktywności” jak czytanie nie miałem za bardzo ochoty. Schowałem się więc na ławeczce pod pobliskim drzewem i postanowiłem ściągnąć sobie jakąś grę. Wybór padł na Asphalt 9. W normalnych warunkach jego ponad 2 GB plików pobierałyby się wieczność, ale na szczęście w tym wypadku także znajdowałem się w obrębie sieci 5G, dzięki czemu transfer plików zajął mniej niż pół minuty. Jakieś kilkanaście wygranych wyścigów później przyszedł pierwszy ze znajomych.

Plus 5G

Kiedy wszyscy już dotarli, wspólnie postanowiliśmy, że z racji na sprzyjającą pogodę wybierzemy się na nadwiślańskie bulwary. Lubię lewy brzeg Wisły, ponieważ to po nim najlepiej widać, jaką transformację przeszło to miasto w przeciągu ostatnich 10 lat. Jedną pizzę i parę drinków później przyszedł jednak czas by się pożegnać i by każdy wrócił do swojego domu. Do przyjazdu autobusu pozostało jeszcze nieco czasu. Zacząłem się więc zastanawiać, jak spędzę wieczór.

Plus 5G

Jedną z opcji, która w końcu okazała się zwycięska, było guilty plesure większości z nas – serial. Nic tak nie pochłania czasu jak trwająca kilkanaście 60 minutowych odcinków historia. Ostatnio wkręciłem się szczególnie w jeden z nich – stworzoną przez HBO adaptację historii Swamp Thing’a, który w polskim tłumaczeniu został bez sensu nazwany „Potworem z Bagien”. I tak, mogłem poczekać z oglądaniem aż do momentu, w którym będę już w domu, ale miałem przed sobą perspektywę kilkudziesięciu minut czekania na autobus i kolejnych kilkudziesięciu spędzonych na podróży. Stwierdziłem więc, że zanim dotrę do mieszkania, mógłbym już obejrzeć przynajmniej jeden odcinek. Włączając aplikację zacząłem się jednak zastanawiać. Po co zdawać się na kaprysy internetu w trakcie podróży, jeżeli mogę ściągnąć odcinek (albo kilka) już teraz. W końcu na Powiślu powinno działać 5G – sam to w końcu sprawdzałem.

Plus 5G

I jak się okazało – działało. Dosłownie kilka kroków od miejsca w którym stałem złapałem zasięg, dzięki czemu 4 odcinki pobrały się w przeciągu sekund, a nie jak w przypadku sieci LTE – kilkudziesięciu minut. Dzięki temu zarówno oczekiwanie na przystanku, jak i podróż powrotna do domu minęły szybko i okazały się znacznie przyjemniejsze.

Posłowie

Jeden z najbardziej znanych cytatów z serialu Mad Man brzmi: „Make it simple, but significant”. Jego popularność wynika z faktu, że można go odnieść do bardzo wielu rzeczy, jednak moim zdaniem dosyć dobrze opisuje on zmianę, jaka dzieje się na naszych oczach. 5G nie zrewolucjonizuje naszego życia od razu, przynajmniej nie do momentu, w którym ktoś znajdzie sposób by wykorzystać potencjał tej technologii. 5G wpływa na nasze życie już teraz, choć nieco inaczej, upraszczając i ułatwiając większość czynności do których wykorzystujemy mobilny internet. I tak właśnie warto traktować tę technologię na jej obecnym etapie rozwoju – jako małe, ale znaczące zmiany w życiu każdego z nas. Zmiany, do których przywykniemy szybciej, niż sobie to wyobrażamy.

Materiał powstał we współpracy z operatorem sieci Plus.