68

Dziesięć najbardziej wyczekiwanych premier smartfonów 2018

W 2017 pojawiło się kilka smartfonów, w których wprowadzono rozwiązania, stające się powoli standardem. Mogę tu wspomnieć o ekranach 18:9 czy podwójnych aparatach. Ta druga z wymienionych technologii przestała już być czymś na wyłączność dla flagowców i nawet modele z niskiej półki potrafią zaoferować dwa sensory z tyłu lub nawet z przodu. Jednak na jakie telefony w szczególności czekamy teraz, w 2018?

Apple iPhone XI

Zaczynamy od produktu, który na pewno zdobędzie ogromną popularność. Chodzi tu o następcę iPhone X, jednak wciąż jest nieco za wcześnie, aby być pewnym jego nazwy. W dodatku wszystko wskazuje na premierę w tym roku aż trzech różnych modeli. Dwa z nich zostaną wyposażone w bezramkowe wyświetlacze OLED o przekątnej, odpowiednio, 5,8 oraz 6,5 cala, podczas gdy niżej pozycjonowany, z 6-calowym ekranem IPS TFT LCD będzie mógł pochwalić się wielkością 6 cali.

Dzięki takiemu podziałowi firma liczy na jeszcze większą sprzedaż. Oczywiście cała trójka będzie mogła pochwalić się nowym procesorem Apple A12, poprawionym aparatem głównym, najpewniej znowu w wersji podwójnej z dodatkowym teleobiektywem oraz systemem rozpoznawania twarzy Face ID. Jestem ciekaw, czy Amerykanie zdecydują się na zastosowanie ultradźwiękowego skanera linii papilarnych. Myślę, że byłoby to ciekawe rozwiązanie.

Końcówka 2017 roku minęła pod znakiem afery Apple – w urządzeniach z zużytymi bateriami zmniejszano wydajność. Teraz producent musi zadbać o odbudowę nadszarpniętego zaufania. Można jednak stwierdzić, że w ich przypadku nie będzie to trudne, a najlepiej udowodni to zaciekawienie wszystkich nadchodzącymi modelami. Moim zdaniem jest na co czekać.

HTC U12

HTC stara się w końcu wrócić do gry. W końcu zdecydowali się ograniczyć liczbę nowych modeli w taki sposób, aby móc się skupić na tych najważniejszych, które rzeczywiście pozwolą porządnie zarobić i dadzą zastrzyk finansowy na kolejne lata. Co więcej, CEO firmy zapowiedział zwiększenie wydatków na marketing. To wszystko brzmi dobrze, tylko inna kwestia, czy już nie jest za późno na tego typu działania, chociaż nadzieja umiera ostatnia.

W tym wszystkim kluczowy będzie flagowiec. HTC 10 udowodnił, że Tajwańczycy wciąż trzymają się przy życiu i potrafią zbudować świetną konstrukcję, a jego następca, HTC U11, tylko w tym wszystkich utwierdził. Z tego względu wymagania względem HTC U12 są naprawdę spore. Uważam, że w tym przypadku możemy być spokojni o świetną jakość zdjęć, a także obecność coraz to bardziej funkcjonalnych aktywnych krawędzi ekranu. Co więcej, we flagowcu na 2018 pojawi się już ekran 18:9.

Na razie wiemy o tym telefonie również to, że będzie napędzał go najnowszy Snapdragon 845. Na bazie dotychczasowych wiadomości można jeszcze wywnioskować, że zaoferuje autorską technologię USonic, poprawiającą brzmienie muzyki na słuchawkach, w końcu HTC zasłynęło do tej pory z genialnej jakości audio. Wypada to kontynuować. Niestety na temat HTC U12 nie wiemy zbyt dużo, do sieci nie trafiają jeszcze przecieki na jego temat, więc albo firma z powodzeniem strzeże swoich tajemnic, albo po prostu niewiele osób jest zainteresowanych takimi informacjami.

Huawei Mate 20

Seria Mate to dla Huawei odpowiednik Galaxy Note dla Samsunga – flagowa linia, w której znajdziemy wszystko to, co najlepsze może zaoferować dany producent. Na razie jednak cała uwaga skupiona jest na doniesieniach o Huawei P20, P20 Plus oraz P20 Pro, więc czas na Mate dopiero nadejdzie, ale można już stwierdzić, że również w jego przypadku zmieni się nieco nazewnictwo i nie ujrzymy wersji z dopiskiem „11”.

Z perspektywy firmy Huawei Mate 20 będzie stanowił ukoronowanie całego roku. W dodatku w jego przypadku można liczyć na dodanie bardzo interesujących dodatków czy też nietypowych rozwiązań – przykładowo najnowszy Mate zaskoczył wszystkich obecnością NPU w Kirinie 970, zajmującym się wspieraniem uczenia maszynowego. Jestem ciekaw, co pojawi się w tym jeszcze niezaprezentowanym urządzeniu.

Jednocześnie linia Mate cieszy się sporą popularnością z uwagi na stosowane w nich duże wyświetlacze oraz spore baterie, umożliwiające korzystanie z telefonu przez cały dzień bez konieczności noszenia ze sobą powerbanka. Niestety w większości konkurentów nie jest to możliwe.

Huawei P20

Teraz czas zająć się sprzętem, który zostanie oficjalnie pokazany już za około dwa miesiące. W przeciwieństwie do Mate 20, o tym mogę napisać znacznie więcej. Będzie dostępny w trzech wersjach: standardowej, Plus oraz Pro; a różnice między nimi będą dotyczyć ilości pamięci wbudowanej, RAM, procesora oraz zapewne także samego wyświetlacza. Pewne jest, że każdy będzie dysponował ekranem o proporcjach 18:9. To równocześnie będzie oznaczało spore zmiany stylistyczne względem wcześniejszej generacji i moim zdaniem ta zmiana musiała w końcu nadejść.

Jednak nie tylko w obrębie designu szykuje się rewolucja. Podobno nowe high-endy Huawei zostaną wyposażone nie w dwa, ale już w trzy aparaty, które razem pozwolą na jeszcze wyższą jakość zdjęć oraz filmów. Jestem ciekaw, w jaki sposób producent zamierza wykorzystać takie trio. Cóż, mam nadzieję, że w praktyce rzeczywiście przełożą się na poprawę fotograficznych możliwości i nie będą dobrze prezentować się wyłącznie na papierze.

Jednocześnie linia Huawei P20 będzie miała spory wpływ na wyniki sprzedaży w 2018. Firma celuje w poprawę swoich rezultatów, więc oczekiwania względem całej trójki zapowiadają się jako spore. Pytanie jednak, czy firmie uda się skraść klientów od Apple i Samsunga. Zdecydowanie nie będzie to łatwe, chociaż przy udanych flagowcach ma szansę to się udać.

LG G7

LG nie miało ostatnio najłatwiej, chociaż trudno się temu specjalnie dziwić. Zakończono rozwój serii G Flex, G5 z wymiennymi modułami okazał się być porażką sprzedażową, a początkowo zbyt wysoko wyceniony i dostępny w różnych wariantach na poszczególne regiony G6 także nie stał się hitem sprzedaży. Z tego względu po LG G7 trudno mieć jakieś duże oczekiwania. Mam jedynie nadzieję, że tym razem producent rozsądniej podejdzie i nie będzie już chciał konkurować cenowo z Samsungiem.

Myślę, że Koreańczycy nie planują w tym modelu szczególnych nowości. Na pewno pojawi się wyświetlacz OLED o proporcjach 18:9 oraz Snapdragon 845 – LG nie będzie chciało powtórzyć historii z 2017, kiedy to G6 krytykowano powszechnie za o rok starszy procesor. Oprócz tego pojawi się podwójny aparat z dodatkowym, szerokokątnym obiektywem.

Firma świetnie radzi sobie na niskiej półce, podczas gdy na najwyższej ma kilka problemów Trzeba jednak przyznać, że po kilku miesiącach od rynkowego debiutu stają się łakomymi kąskami, kiedy ich cena spadnie do wyjątkowo atrakcyjnego poziomu. W połączeniu z tym, że LG najczęściej tworzy po prostu poprawne urządzenia, wiele osób czeka na prezentację kolejnego przedstawiciela serii G.

LG V40

Jednak od LG jeden model jest bardziej wyczekiwany. Chodzi tu o następcę LG V30, czyli prawdziwie topowego produktu, który pod każdym względem wypada wzorowo, przynajmniej za wyjątkiem przeciętnego ekranu OLED. Jednak ten aspekt producent zdoła już poprawić do premiery kolejnego potwora serii V. Szczerze mówiąc, sam czekam na tego bezpośredniego konkurenta Samsunga Galaxy Note 9 – premiera obydwu odbędzie się około sierpnia, września.

Jednak w tym przypadku nie ma co przewidywać szczególnych zmian. Wyświetlacz pozostanie spory, dalej będzie wykonany w technologii OLED, jego sercem zostanie najmocniejszy dostępny Qualcomm Snapdragon, do tego dodane będą 6 GB RAM oraz podwójne aparaty, więc nie będzie na co narzekać. Wisienką na torcie będzie znakomita jakość dźwięku dzięki 32-bitowemu chipowi audio.

Moim zdaniem Koreańczycy powinni nawet porzucić linię G na rzecz właśnie V. Te modele nie tylko zaskakują pod względem specyfikacji, ale także wytrzymałości obudowy, ponieważ każdy spełnia nawet militarną normę. Ogółem kompletne propozycje, choć wymagające szybszego wprowadzania do sprzedaży oraz lepszej kampanii reklamowej. Myślę, że sporo osób oprócz mnie czeka na premierę V40.

OnePlus 6

OnePlus jest doskonałym przykładem na to, że w krótkim czasie można zbudować silną i rozpoznawalną markę. Kolejny już  „zabójca flagowców” ma zadebiutować podobno przed Wielkanocą. Z tego względu możemy liczyć, że niedługo pojawią się o nim bardziej szczegółowe informacje, choć najciekawsze wiadomości podali już sami przedstawiciele firmy.

Warto wspomnieć, że w 2018 poznamy jedynie jednego flagowca od OnePlus. Zadecydowano, że w tym roku nadszedł kres wprowadzania do sprzedaży nieco poprawionych wersji T, ponieważ doprowadzało to do sytuacji, w której kupując niby najlepsze urządzenie, po kilku miesiącach stawało się ono tym starszym. Jednocześnie producent postanowił przyspieszyć premierę. Wynika to z tego, że chcą wyprzedzić inne firmy z wprowadzaniem swojego high-enda – w tym przypadku sprawdza się powiedzenie kto pierwszy, ten lepszy.

Na razie pewne jest zastosowanie Snapdragona 845 oraz 6-calowego ekranu AMOLED o rozdzielczości Full HD+. Możemy liczyć na premierę po prostu znacznie poprawionego 5T – w końcu OnePlus 6 będzie musiał walczyć ze wszystkimi samotnie przez cały 2018. Mam jednak nadzieję, że Chińczycy przygotują również coś ze średniej półki ze swoim Oxygen OS. Następca modelu X z pewnością zostałby ciepło przyjęty przez rynek.

Samsung Galaxy Note 9

Najpotężniejszy smartfon Samsunga w 2018 roku zadebiutuje dopiero w sierpniu, jednak po premierze Galaxy S9 i S9+ będziemy mogli już sporo o nim powiedzieć. W końcu od piątej generacji różnice między tymi dwoma rodzinami produktów znacznie się zatarły. Na pewno zaoferuje rysik S-Pen, stanowiący jego najpoważniejszy atut, a także kilka pomniejszych usprawnień „eS-ki”. Może nawet pojawi się w nim ultradźwiękowy skaner linii papilarnych.

Samsung Galaxy Note 9 będzie ważny dla producenta również dlatego, że to jemu przyjdzie rywalizować z kolejną generacją iPhone’ów, a zdecydowanie nie będzie to prosta walka. Szczególnie że Huawei z Mate 20 oraz LG z V40 nie ułatwią życia.

Samsung Galaxy S9

Każda generacja Samsunga Galaxy S wiąże się z ogromnymi emocjami. Moim zdaniem to najbardziej rozpoznawalny smartfon z Androidem na całym świecie i każdy choć raz w życiu o nim usłyszał. Jednocześnie to motor napędowy całego sukcesu sprzedażowego mobilnego działu. Samsung Galaxy S9 oraz S9+ zostaną zaprezentowane szerszej publiczności już w trakcie targów MWC 2018 w Barcelonie. Czego możemy się po nich spodziewać?

Będą napędzane przez Exynosa 9810 (4 x autorskie rdzenie bazujące na Cortex A75 2,9 GHz, 4 x ARM Cortex A55 1,9 GHz i ARM Mali G72MP18), będą miały 6 GB RAM, a obraz będzie wyświetlany na obustronnie zakrzywionym ekranie Super AMOLED. Co więcej, aparaty doczekają się szeregu usprawnień. Pozwolą nawet na nagrywanie filmów przy 1000 klatkach na sekundę – podobne rozwiązanie znamy już z Sony, jestem ciekaw jego implementacji przez Samsunga.

Wiele osób uspokoi się również na wieść o tym, że firma pozostanie przy złączu słuchawkowym. Można mieć nawet nadzieję, że Samsung Galaxy S9 zaoferuje znacznie lepszą jakość dźwięku niż poprzednicy, w końcu Koreańczycy posiadają AKG, a pomoc ich inżynierów z pewnością byłaby nieoceniona. Mówi się również o zastosowaniu pojemniejszych baterii oraz podwójnych aparatów z przodu oraz z tyłu.

Xiaomi Mi 7

Jeden z tych smartfonów, na które czekają tłumy. Chińczycy udowodnili już nie raz, że umieją wyprodukować flagowe modele w świetnych cenach, czego najlepiej dowodzą starsze Mi 5 oraz Mi 6 czy bezramkowe Mi Mix i Mi Mix 2. Oczekiwania względem nadchodzącego telefonu są spore. Wierzę jednak w to, że Xiaomi podoła im i wprowadzi do sprzedaży groźnego rywala dla Galaxy S9.

Xiaomi Mi 7 ma podobno zadebiutować w dwóch wersjach, różniących się przekątną ekranu OLED (5,65 i 6,01 cala) oraz akumulatorem (3200 i 3500 mAh). Ponadto będą wyposażone w Snapdragona 845, 6 lub 8 GB RAM oraz będą w końcu wspierać bezprzewodowe ładowanie. Natomiast podwójny aparat główny będzie legitymował się rozdzielczości 16 Mpix i pozwoli na trójwymiarowe skany obiektów.

Naturalnie Xiaomi Mi 7 będą bezramkowcami, choć wątpię, aby były podobne do Mi Mix 2, spodziewam się raczej czegoś zbliżonego do Redmi 5. Kiedy natomiast ma odbyć się oficjalna premiera? Podobno już 3 kwietnia.

Jakie są Twoje wyczekiwane premiery smartfonów?

Moim zdaniem właśnie ta dziesiątka zdobędzie najwięcej uwagi w 2018. Na jakie model natomiast Ty szczególnie czekasz?