Świat

Nadciąga kolejny flagowiec i to on może postraszyć Samsunga...

MS
Maciej Sikorski
24

Dyskusja na temat roli, jaką w segmencie mobilnym odegrają firmy z Chin trwa już od dłuższego czasu. To zagadnienie niezwykle obszerne i wielowymiarowe, a jednym z jego najważniejszych komponentów jest fakt, iż producenci z Państwa Środka przeszli ewolucję od dostawców części i podwykonawców do siln...

Dyskusja na temat roli, jaką w segmencie mobilnym odegrają firmy z Chin trwa już od dłuższego czasu. To zagadnienie niezwykle obszerne i wielowymiarowe, a jednym z jego najważniejszych komponentów jest fakt, iż producenci z Państwa Środka przeszli ewolucję od dostawców części i podwykonawców do silnych graczy realizujących własne projekty albo od lokalnych firm do międzynarodowych korporacji. Media, analitycy oraz konsumenci zwracają uwagę przede wszystkim na takie marki, jak Huawei, ZTE, Oppo czy Meizu. Nieco w cieniu pozostaje prawdziwy czarny koń tych "zawodów": Lenovo.

Choć nie podważam opinii przekonujących, iż Huawei czy ZTE mają szanse na poważne zwiększenie swoich udziałów w globalnym rynku smartfonów, to osobiście uważam, że na międzynarodowy sukces najbardziej "skazane jest" właśnie Lenovo. To tej korporacji najbardziej obawia się Samsung na rynku chińskim i najwyraźniej ma ku temu powody – wystarczy spojrzeć na rynek notebooków i prześledzić zmiany na nim w ostatnich latach, by zrozumieć, jaki potencjał drzemie w tej firmie.

Póki co Lenovo nie rozdaje kart w segmencie smartfonów w skali globalnej. Co więcej, nawet nie siedzi przy stoliku, przy którym prowadzona jest najważniejsza rozgrywka. To jednak powinno się systematycznie zmieniać. Zarówno z powodu wzrostu znaczenia rynku chińskiego w tej branży, jak i w wyniku rozszerzania oferty przez Lenovo. Przedstawiciele Huawei oraz ZTE już od dłuższego czasu przekonują, że ich firmy zaczną dostarczać na rynek smartfony świetnie wypadające w zestawieniu cena/możliwości/jakość, ale do tej pory obie marki miały z tym poważny problem. Lenovo stosuje inną taktykę i nie robi wokół siebie szumu. Przynajmniej nie na taką skalę.

Fakt, iż Lenovo nie bryluje w mediach i nie skupia na sobie uwagi mediów oraz potencjalnych klientów nie oznacza, że korporacja biernie przygląda się branży. Producent działa i to całkiem sensownie, a najlepszym na to przykładem są doniesienia dotyczące smartofnu K6 (znany również pod nazwą X910). Sprzęt funkcjonuje jedynie w plotkach, ale należy je uznać za bardzo prawdopodobne w realizacji. Gdy to już nastąpi, do sprzedaży trafi model, który będzie można śmiało porównywać z flagowcami konkurencji.

Smartfon doczeka się prawdopodobnie czterordzeniowego procesora Qualcomm Snapdragon 800 oraz 5-calowego wyświetlacza o rozdzielczości 1920x1080 pikseli. Pozostałe podzespoły powinny odpowiadać dwóm wspomnianym i lokować ten model na najwyższej półce w segmencie mobilnym. Przynajmniej pod względem wydajności – trudno stwierdzić, czego można się spodziewać po jakości wykonania oraz cenie. Najbardziej intryguje ten ostatni aspekt. Jeżeli Lenovo dostarczy na rynek nie tylko wydajmy i dobrze skonstruowany, ale tez relatywnie tani produkt, to może liczyć na spore zainteresowanie klientów.

Do tej pory chiński gigant sprawiał wrażenie gracza testującego branżę, eksperymentującego i sprawdzającego swoje możliwości. Być może w końcu przyszedł czas na przejście do ofensywy i odebranie klientów konkurencji – głównie Samsungowi. Taki scenariusz byłby niezwykle intrygujący, ponieważ Lenovo wydaje się być firmą o potencjale, który umożliwi konkurowanie z Samsungiem. Rywalizacja tych dwóch graczy mogłaby pozytywnie wpłynąć na całą branżę, więc pozostaje czekać na ruch ze strony Chińczyków.

Źródło grafiki: cellifone.com

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu