20

Nadchodzi Opera 12 z pełną akceleracją sprzętową, WebGL i nie tylko

Opera – norweska przeglądarka, jedna z najstarszych, pomimo stosunkowo niewielkiej popularności, która jak na złość wciąż nie chce rosnąć, walczy dalej i zapowiada duże zmiany w nadchodzącej 12 wersji swojego produktu. Wygląd uległ jedynie kosmetycznym zmianom, natomiast gruntownie przebudowane zostało to, co znajduje się pod maską. Przede wszystkim została wprowadzona sprzętowa akceleracja, która obejmuje nie […]

Opera – norweska przeglądarka, jedna z najstarszych, pomimo stosunkowo niewielkiej popularności, która jak na złość wciąż nie chce rosnąć, walczy dalej i zapowiada duże zmiany w nadchodzącej 12 wersji swojego produktu. Wygląd uległ jedynie kosmetycznym zmianom, natomiast gruntownie przebudowane zostało to, co znajduje się pod maską. Przede wszystkim została wprowadzona sprzętowa akceleracja, która obejmuje nie tylko renderowanie stron ale również interfejs użytkownika. Dodana została obsługa WebGL. Sama przeglądarka przyśpieszyła i zmniejszyła swój apetyt na pamięć. Czy to wystarczy, żeby Opera zaczęła zdobywać powoli większą popularność?

Trzeba uczciwie przyznać, że zmiany zapowiadane w nowej Operze, którą powinniśmy zobaczyć jeszcze w tym roku, są naprawdę spore. Większość nie jest widoczna na pierwszy rzut oka, jednak powinny dać się łatwo zauważyć w trakcie używania przeglądarki.

Po pierwsze Opera goni resztę stawki, dodając pełne wsparcie WebGL, które już posiada Chrome, Firefox i Safari. Przypomnę, że WebGL to rozszerzenie możliwości języka JavaScript umożliwiający tworzenie i wyświetlanie trójwymiarowej grafiki w przeglądarce.

Po drugie Opera zyska rozbudowaną akceleracje sprzętową, która jest zrealizowana inaczej niż w reszcie przeglądarek. Zamiast przyspieszać tylko określone fragmenty stron WWW, za pomocą karty graficznej będzie renderowane wszystko co jest widoczne na ekranie, całość wyświetlanej strony, jak również interfejs użytkownika. Na chwilę obecną funkcja jest testowana, działa na bazie OpenGL i wspiera tylko najnowsze karty graficzne, jednak już niedługo dodana zostanie obsługa DirectX, oraz znacznie szersza paleta kart graficznych.

W przypadku, gdy karta graficzna nie jest obsługiwana, lub w systemie zainstalowane są starsze, nieaktualne już sterowniki, przeglądarka automatycznie przełączy się na silnik renderujący znany z obecnej wersji 11.51 pod nazwą Vega. Żeby sprawdzić czy nasza przeglądarka jest sprzętowo przyspieszana, należy wpisać w linię adresu opera:gpu.

Na ostateczny werdykt, na ile przyśpieszy to działanie przeglądarki, trzeba będzie jeszcze zaczekać, jednak spodziewam się znacznej poprawy zarówno w przypadku komputerów stacjonarnych z bardzo mocna kartą graficzną, jak i netbooków, które mają słabsze procesory, ale od jakiegoś czasu posiadają przyzwoite karty graficzne, które potrafią sprzętowo dekodować filmy HD.

Z innych istotnych zmian, należy wymienić 40% szybsze ładowanie stron przez szyfrowane połączenia (tak sie domyślam, po stwierdzeniu ” 40% faster load time for secure websites”), oraz 30% mniejsze zużycie pamięci na stronach zawierających dużo JavaScriptu. Poprawiona została obsługa HTML 5 i powstały nowe motywy (wcześniej nazywane skórkami) zmieniające wygląd przeglądarki, które można zobaczyć tu. Odnowiony został również pasek adresu, który będzie oferował sugestie wyszukiwania i lepsze wyniki dotyczące historii i zakładek. Jest też możliwość wyboru, czy stronę chcemy dodać bezpośrednio do zakładek, czy do Speed Dial.

Być może pozwoli to norweskiej przeglądarce przełamać trudności w zdobywaniu popularności. W końcu Opera jako pierwsza zaprezentowała przeglądanie wielu stron w jednym oknie za pomocą kart, jak również wprowadziła Speed Dial, którego klony można obserwować w niemal wszystkich przeglądarkach, jak nie domyślnie, to za pomocą rozszerzeń.

Z drugiej strony Opera od dawna boryka się z problemami jeśli chodzi o kompatybilność z produktami Google i nie tylko. Dla przykładu, domyślnie nie działają powiadomienia z Google+ i wymagają instalacji dodatkowej wtyczki. Nie wiem czy rozwiązanie tych problemów leży w gestii Opery czy Google i kto tu stanowi główny problem.

Konkurencja jest dla konsumenta rzeczą najlepszą, dlatego życzę Operze jak najlepiej i w nowej akceleracji sprzętowej pokładam duże nadzieje. Tym czasem zostaje nam ryzykowanie z wersją alpha, instalując Opera Next (może powodować niebieski ekran śmierci), lub poczekanie na wydanie finalne. Dla zainteresowanych szczegółami odsyłam do dwóch [1] [2] wpisów na blogach Opery.