85

Nabino wraz z PKW spartoliło wybory, ale wygrało kolejny przetarg. Znowu ceną

Znacie pojęcie Polnische Wirtschaft? Ma ono raczej negatywny wydźwięk i oznacza nieład, niegospodarność, brak planu. Stereotyp Polaka-nieroba, Polaka-bałaganiarza. Stereotyp, który wielu z nas boli, z którym trzeba walczyć. Tylko jak to robić, gdy dowiadujemy się, że ważny przetarg dla administracji publicznej wygrała firma współodpowiedzialna za chaos przy wyborach samorządowych… Pisałem wczoraj, że jest kilka wątków […]

Znacie pojęcie Polnische Wirtschaft? Ma ono raczej negatywny wydźwięk i oznacza nieład, niegospodarność, brak planu. Stereotyp Polaka-nieroba, Polaka-bałaganiarza. Stereotyp, który wielu z nas boli, z którym trzeba walczyć. Tylko jak to robić, gdy dowiadujemy się, że ważny przetarg dla administracji publicznej wygrała firma współodpowiedzialna za chaos przy wyborach samorządowych…

Pisałem wczoraj, że jest kilka wątków związanych z wyborami, które warto omówić. Wspominałem już o tworzeniu nowego systemu, teraz kilka słów na temat powtarzania błędów z przeszłości.

Pamiętacie firmę Nabino? To podmiot, który tworzył system do liczenia wyników wyborów samorządowych. Zrobili go tanio i szybo, nie pracował przy tym rozbudowany sztab ludzi (często wypominano firmie, że projekt realizowała m.in. niedoświadczona studentka), już w fazie testów okazało się, że wybory mogą zostać sparaliżowane przez błędy w produkcie. Kolejne doniesienia ukazywały wspomniane we wstępie Polnische Wirtschaft – system przygotowywany na ostatnią chwilę, byle jak, byle tanio. Winą należy obarczać jedynie firmę Nabino? Bynajmniej – oni po prostu zgłosili się do przetargu i dostali zlecenie. Błędy popełniono tu na każdym możliwym szczeblu.

Wracam do tematu, ponieważ okazuje się, że Nabino wygrało kolejny przetarg – przedmiotem zamówienia jest Świadczenie usługi hostingu Strony Głównej Biuletynu Informacji Publicznej wraz z migracją danych. Czym jest Biuletyn Informacji Publicznej? To dość ważna struktura, która, wedle opisu na stronie BIP, stanowi krok na drodze do uzyskania przez wszystkich spójnej, pełnej i aktualnej informacji publicznej.

Biuletyn Informacji Publicznej (BIP) został stworzony w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej w postaci elektronicznej. Biuletyn ten składa się z witryn WWW, na których władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne udostępniają informacje publiczne wymagane przez polskie prawo.[źródło]

W społeczeństwie obywatelskim, państwie prawa taka jednostka powinna sprawnie funkcjonować, by wszystkie informacje publiczne były dostępne i klarowne. Teraz dowiadujemy się, że za sprawne funkcjonowanie BIP będzie odpowiedzialna firma, która jeszcze kilka miesięcy temu była antybohaterem polskiego e-państwa. Jak to możliwe, że wygrali? Odpowiedź jest prosta – byli najtańsi. Zaglądam do warunków przetargu i dowiaduję się, że cena stanowiła najważniejsze kryterium przy wyborze oferty: 95%.

CPI

Nabino obiecało, że wykona usługę najtaniej, więc zgarnęło zamówienie. Proste? Proste. Czy można mieć pretensje do Nabino, że chcą coś zrobić tanio? Nie, tak działa wolny rynek – jeżeli uważają, że uda im się wykonać produkt w cenie, jaką zaproponowali, to wypada powiedzieć jedynie ok. Nie oznacza to jednak, że trzeba ten produkt kupować. A tak się właśnie stało. I warto zadać ważne pytanie: czy temat by wypłynął, gdyby nie wygrała go firma Nabino, lecz gracz X proponujący taką samą cenę? Pewnie nie – o sprawie zrobiłoby się głośno, gdyby po realizacji projektu okazało się, że wykonano go niewłaściwie. Nie chodzi zatem o to, że zlecenie dostaje Nabino – problemem jest dalsze konstruowanie przetargów w oparciu o kryterium ceny.

Błędy popełnia każdy, tego nie da się uniknąć, nie można też skazywać kogoś na „wieczne potępienie” dlatego, że się potknął. Ważne jest jednak, by z tych błędów wyciągać wnioski i starać się unikać wpadek w przyszłości. Patrzę na zwycięzcę oraz warunki przetargu dotyczącego BIP i dochodzę do wniosku, że w tym przypadku nikt się na błędach nie uczy. Nauka poszła w las. Zastanawiam się jednocześnie, ile wtop pokroju sparaliżowanych wyborów musimy zaliczyć, by decydenci poszli po rozum do głowy i zrozumieli, że dobra cena to tylko część atrakcyjnego produktu. W biznesie i codziennym życiu wiadomo to nie od dzisiaj. Ciekawe, kiedy tę wiedzę przyswoją struktury państwa?