23

Na takie zmiany w Spotify czekałem. Mam nadzieję, że to tylko początek

Ostatnie aktualizacje w aplikacji mobilnej Spotify to reorganizacja kluczowych ekranów i choć nie są to fundamentalne zmiany, to pokazują że usługa wraca do korzeni i skupia się na tym, co dla nas najważniejsze.

Z czym kojarzy Wam się Spotify? Niektórym z darmową muzyką, innym z dostępem do ogromnej bazy utworów za śmieszne pieniądze, zaś inni dzięki usłudze zaczęli odkrywać podcasty. Te ostatnie spowodowały, że rozwój Spotify skupił się w ostatnich miesiącach właśnie na udogodnieniach w dostępie i odsłuchu audycji internetowych, których katalog cały czas się rozszerza. Dodanie dedykowanej zakładki podcastom sprawiło, że stały się równie istotnymi materiałami w aplikacji, co muzyka.

Podcasty na Spotify to spora szansa

Było to dość zaskakujące zagranie Spotify, ale pokazało, jak ważna jest powszechność danego serwisu w kontekście popularyzacji niektórych treści. Wielu moich znajomych zwróciło uwagę na podcasty dopiero po tych zmianach, a na moje sugestie zainteresowania się znacznie lepszymi aplikacjami do bycia na bieżąco i odsłuchiwania nowych odcinków reagują machnięciem ręki. Jest im to po prostu niepotrzebne.

Czytaj też: Chcesz być polecony w Spotify? Zapłać. Dużym wystarczy, ale czy małych będzie na to stać?

Na całe szczęście Spotify nie zapomina o tym, z czego się wywodzi. Obawiałem się, że kilka ostatnich decyzji (nie tylko podcasty, ale także wcześniejsze zapowiedzi wprowadzenia do katalogu treści wideo, krótkich klipów i spotów różnej maści) odciągnie firmę od najważniejszego celu, który przyświecał jej w chwili powstania. Jest nim oczywiście sprawienie, że muzyka z całego świata jest dosłownie na wyciągnięcie palca, który dotyka ekranu lub wciska przycisk na myszce. Odświeżenie ekranu głównego oraz podstrony z albumem oraz playlistą wnoszą udogodnienia, z których korzystam od kilku dni/wczoraj i muszę powiedzieć, że właśnie takich zmian aplikacja potrzebowała od pewnego czasu.

Nareszcie zmiany w Spotify w związku z muzyką

Zacznijmy od najświeższego tematu, czyli nowego ekranu głównego, który zamiast jednej użytecznej sekcji (z mojego punktu widzenia) ma ich teraz co najmniej kilka. Do tej pory jedynymi skrótami, z których korzystałem, były te z ostatnio odsłuchanymi playlistami i albumami. Teraz na szczycie ekranu Spotify się z nami wita, mówiąc np. „Dzień dobry”, a poniżej serwuje muzykę, która o danej porze dnia może nam najbardziej odpowiadać. Kolejne sekcje to kompilacje ostatnio odtwarzanych albumów, nowych wydań od wykonawców, których słuchamy najczęściej, a także propozycje powrotu do muzyki, którą katowaliśmy jakiś czas temu, ale do niej nie wróciliśmy. Następne zestawienia są również personalizowane pod użytkownika, ale w jeszcze większym stopniu.

Polecamy: Mobilna aplikacja Spotify na iOS wygląda teraz dużo ładniej

Playlisty z najczęściej słuchanymi lub pasującymi do naszych ulubionych kawałkami, a także sekcje „Podobne do” najbardziej zachęcają mnie do szukania nowej muzyki. Otwarcie Spotify i scrollowanie strumienia przypomina mi teraz odwiedzanie Facebooka czy Instagrama, ale w tym dobrym kontekście, bo jestem faktycznie ciekaw, jakie nowości albo zapomniane przeze mnie kawałki podsunie mi dzisiaj aplikacja. Od naprawdę dawna nie czułem takiej potrzeby.

Druga z nowości, która pojawiła się w ostatnim czasie, to odświeżenie podstrony z albumami i playlistami. Choć powinienem chyba raczej używać słowa uproszczenie, bo Spotify zrezygnowało ze wszystkich przycisków z etykietkami i postawiło na komunikację symbolami. Serduszko oznacza, że dodajemy do ulubionych, strzałka w dół że pobieramy do pamięci urządzenia, a znaczek play okraszony splątanymi strzałkami rozpocznie odtwarzanie w losowej kolejności. Jest ładniej, przejrzyściej i po prostu przyjemniej.

I na więcej takich zmian w Spotify bardzo liczę.

Poradnik: Jak dodać własną muzykę do Spotify?