33

Na co zwracacie największą uwagę w grach?

W generacji, która już na samym początku skupia się na rozdzielczości i klatkach animacji na sekundę zapominamy, że to nie one są najważniejsze w elektronicznej rozrywce. Jak to się stało, że najważniejsze elementy gier zeszły na dalszy plan?

Nie wiem czy pamiętacie, jakimi hasłami reklamowano PlayStation 4 oraz Xbox One

Zarówno Sony, jak i Microsoft obiecywali w poprzedniej generacji konsol rozdzielczość 1080p przy 60 fps’ach. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te słowa i nawet kiedy na rynku pojawiły się mocniejsze PlayStation 4 Pro oraz Xbox One X, takie wartości nie stały się standardem w każdej grze. Generalnie 60 fps zdawało się omijać konsole szerokim łukiem i często pozostawać funkcją „na wyłączność” dla PC. Niech doskonałym przykładem będzie tu Destiny 2, które przez lata działało w 30 klatkach animacji na sekundę nawet na tych mocniejszych konsolach gdy nawet na średniej klasy gamingowych komputerach bez problemu wyciągało 60 klatek. Oczywiście producenci konsol zasłaniali się rozdzielczością 4K oraz obsługą HDR, ale później okazywało się, że często jest to udawane a nie natywne 4K.

Teoretycznie wszystko zmieniło się po premierze PlayStation 5 oraz Xbox Series X. Problem w tym, że next-genowych gier jest jak na lekarstwo i póki co można mówić o generacji łatek i ulepszeń. Jakby dopiero teraz konsole pozwoliły grać w niektóre produkcje tak, jak grać się powinno od samego początku. W 60 (a czasem nawet 120) klatkach, z prawdziwym 4K. Super, szkoda tylko, że to wciąż odgrzewanie starych gier – choć z drugiej strony i tak wypada się cieszyć, bo taki na przykład Cyberpunk 2077 po ostatnich atakach hakerów na CD Projekt pewnie nie doczeka się next-genowej łatki w 2021 roku. To oczywiście tylko moje spekulacje, ale skoro „zwykłe” aktualizacje zaliczają poślizg, to tak duża i poważna na pewno nie trafi do sieci o czasie.

4K, HDR, 120 fps. Super, ale nie to jest najważniejsze w grach

Kończę właśnie kupione w promocji w PlayStation Store 13 Sentinels: Aegis Rim. To hybryda visual novel i strategii turowej. Śliczna, ale bardzo specyficzna gra z niesamowitą historią podaną w tak zagmatwany sposób, że z każdą kolejną godziną odkrywam tu coś nowego i zaczynam łączyć kolejne wątki. Nie wiem jakim cudem ominąłem ten tytuł na premierę, ale najwidoczniej nikt nie dołożył starań by odpowiednio dobrze i skutecznie go promować. Większość zabawy to przewijanie dialogów lub proste czynności, które mają na celu uruchomienie kolejnej rozmowy – co jakiś czas wskakujemy do miasta walczyć naszymi wielkimi robotami, choć trzon rozgrywki jest bardzo prosty, a poziom trudności niezbyt wysoki. Owszem, gra jest śliczna, ale przede wszystkim ze względu na rysowaną grafikę, nie mają tu tak naprawę znaczenia ani fps’y, ani rozdzielczość. Liczy się opowieść i klimat, a te deklasują większość gier, jakie sprawdzałem przez ostatnich kilka lat. Jestem 13 Sentinels zauroczony i jest mi autentycznie przykro, że już za 2-3 godziny pożegnam się z tym uniwersum. Miałem podobnie z Persona 4 i Persona 5, gdzie opowieść i bohaterowie też grali pierwsze skrzypce.

13 Sentinels: Aegis Rim

Tu warto wspomnieć o Cyberpunk 2077, którego najmocniejszymi cechami również są świat, opowieść i postacie. Tyle tylko, że wymienione wyżej gry w ogóle nie aspirowały do miana najładniejszych produkcji na rynku, nie miały być najlepsze, największe i najładniejsze. Może właśnie dlatego większość komentarzy dotyczących produkcji CD Projekt Red dotyczy błędów technicznych i niedociągnięć. Z drugiej strony, to właśnie CP2077 był dla wielu osób niegrywalny i przez swoje bugi nie pozwalał w pełni cieszyć się światem czy opowieścią. Ustaliliśmy już więc, że technikalia muszą być przynajmniej solidne żeby nie zrazić graczy do uruchamianej gry.

Dalibyście się porwać strzelance, która wygląda tak sobie, a ma kapitalny system poruszania się i wymiany ognia? Ja zdecydowanie tak. Skoro przez tyle lat grafikę musiałem sobie „dopowiadać”, to niby dlaczego teraz muszę bawić się dobrze jedynie przy najpiękniejszych i najbardziej szczegółowych produkcjach? Zdecydowanie bardziej wolę świetny mechanizm strzelania niż piękną wydmuszkę, gdzie karabiny sieją ogniem niczym plastikowe Nerfy, a każdy posłany w przeciwników wirtualny nabój zamiast frajdy, serwuje rozczarowanie. Ja rozumiem, że chodzi o styl graficzne, ale leciwe już Rainbow Six Siege zjadło mi na PlayStation 5 ponad 100 godzin i bardzo żałuję, że zainteresowałem się tą grą tak późno. Czy wygląda dobrze? Nie, graficznie bardzo odstaje zarówno od next-genów, jak i końcówki poprzedniej generacji. Ale co z tego, skoro jest ciekawa, dopracowana, wymagająca i świetnie się w niej strzela?

Są oczywiście pewne produkcje, po które boję się sięgać i jedną z nich jest bijący rekordy popularności Valheim. Kiedy oglądam fragmenty rozgrywki na YouTube mam wrażenie, że cofam się w czasie – ale jednak kilka milionów graczy bawi się świetnie znajdując w grze rzeczy, których najwyraźniej próżno szukać u konkurencji. Na podobnej zasadzie przecież wciąż ogromną popularnością cieszy się Minecraft, gdzie liczą się jeszcze inne elementy niż bohaterowie i fabuła. O grafice nawet nie wspominam, bo choć są osoby, które ładują w swoje wersje tonę upiększających modów, to mój 10-letni syn uwielbia Minecraft i najwięcej gra w niego na Nintendo Switch.

Z grami jest podobnie jak z muzyką i filmem. Mijają kolejne lata, na rynku pojawiają się kolejne produkty, przez co bardzo trudno zrobić coś innowacyjnego i ciekawego jednocześnie. Jasne, można kombinować na siłę, ale często efektem jest nieprzyswajalny produkt, który może i różni się od wszystkiego, co do tej pory widzieliśmy, ale nie znaczy wcale, że kogokolwiek zainteresuje. Bardzo wiele rzeczy już wymyślono i pokazano, silenie się na oryginalność nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Gry „singlowe” to dla mnie przede wszystkim ciekawy świat, dobrze napisani bohaterowie i wciągająca opowieść – niekoniecznie w 4K i 60 fps-ach. Lubię kiedy wszystkie elementy się ze sobą spinają i obok dobrego „story” dostaję również dopracowany w innych aspektach produkt, jednak kwestie techniczne zeszły dla mnie na dużo dalszy plan. No chyba, że błędy wieszają mi misję lub konsolę jak to miało miejsce w przypadku CP 2077. Dlatego odpowiednie dopracowanie wszystkich elementów jest moim zdaniem kluczem do sukcesu.

A Wy na co zwracacie największą uwagę w grach? Fabułę i bohaterów, czy może system rozgrywki?