110

Na Allegro roi się od aukcji z produktami z Aliexpress. Pośrednicy nieźle się obławiają

Aliexpress to swoisty fenomen e-commerce, który zbiera żniwo na całym świecie – również w Polsce. Osoby, które nie znają chińskiej platformy, zapewne nie zdają sobie sprawy z jak dużą przebitką są sprzedawane pochodzące stamtąd towary przez pośredników. Atrakcyjne ceny na Aliexpress i ogromny wybór produktów są bez wątpienia bardzo kuszące. Na tyle, że coraz więcej […]

Aliexpress to swoisty fenomen e-commerce, który zbiera żniwo na całym świecie – również w Polsce. Osoby, które nie znają chińskiej platformy, zapewne nie zdają sobie sprawy z jak dużą przebitką są sprzedawane pochodzące stamtąd towary przez pośredników.

Atrakcyjne ceny na Aliexpress i ogromny wybór produktów są bez wątpienia bardzo kuszące. Na tyle, że coraz więcej Polaków zagląda na chińską platformę. Nie uszło to zresztą uwadze jej twórców, którzy udostępnili polską wersję strony oraz zaimplementowali obsługę systemu płatności Przelewy24. Mimo to dla wielu osób zamawianie stamtąd może być problematyczne. Inni natomiast mogą wręcz nie zdawać sobie sprawy z tego, że taka platforma w ogóle istnieje. I tutaj pojawia się pośrednik, który za swoją pomoc zgarnia nawet 100 proc. wartości produktu.

Sprawę nagłaśnia Bankier.pl, na którego łamach pojawiło się ciekawe porównanie zakupów tego samego produktu z Allegro oraz Aliexpress. Różnice w cenach są różne. Czasem jest to ok. 30 złotych, a czasem nawet i 150 (co w przypadku przytoczonej sukni ślubnej stanowiło aż 100 proc. wartości produktu). I faktycznie nie trzeba wiele, żeby się na nie natknąć. Ja trafiłem na bambusowy zegarek, który był w Polsce wyceniany na niespełna 69 złotych (89 razem z przesyłką). Ten sam zegarek na Aliexpress jest dostępny za 40 złotych (przesyłka gratis).

2016-01-11_132221 2016-01-11_132311

Przy czym nie jest tak, że ktoś zamawia produkty taniej, sprowadza je do Polski, samodzielnie opłaca podatki i sprzedaje w kraju. Produkty wystawiane na Allegro są wysyłane prosto z Chin. Na dobrą sprawę wszystko sprowadza się do tego, że ktoś za nas wypełnia formularz na Aliexpress i realizuje całą transakcję. W razie zamówienia powyżej 50 dol. to my będziemy płacili podatek. Często w treści aukcji wręcz pojawia się wyraźne „kupujący wyraża zgodę na zamówienie w swoim imieniu.”.

Czy to uczciwe? Można do tego podchodzić różnie. Niejednokrotnie zamawiałem na Allegro towary z wysyłką zza granicy. Czasem pochodziły one od osoby prywatnej, która po prostu mieszkała w danym kraju i dorabiała sobie poprzez pośredniczenie w zakupach towarów niedostępnych lub droższych w Polsce. Czasem był to natomiast prężnie działający biznes. Tutaj rola pośrednika przybiera już dość wątpliwy charakter.

Ktoś powie: „skoro można, to robią”. I faktycznie ma rację. Nie sposób w żaden sposób ukrócić tego procederu, bo nie jest on w żaden sposób nielegalny. To sytuacja w pewnym sensie podobna do tej, o której pisałem w ubiegłym roku – sprzedawanie dostępu do konta Steam, na którym znajduje się gra kilkunastokrotnie taniej. Po co zatem o tym mówić? Żeby uświadamiać. Zamawianie na Aliexpress nie jest trudne. Zdecydowana większość osób, które znam nigdy nie miała problemów z serwisem. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że nie jest on idealny i można tutaj natrafić na oszustów – równie dobrze, jak na polskim Allegro. Warto mieć tego świadomość, a przy tym nie obawiać się samodzielnych zakupów. Korzystanie z usług pośrednika na pewno nie jest warte 100 proc. ceny zamawianego przedmiotu.