2

MWC 2013 rozruszał Bear Grylls. On potrafi wszystko…

Dzisiaj kończy się największa impreza w branży mobilnej – MWC. Do tego wydarzenia wielu producentów szykuje się całymi miesiącami, a plotki na temat sprzętu oraz innowacyjnych rozwiązań, które będzie można zobaczyć na stoiskach, pojawiają się już na kwartał przed targami. Niestety, w tym roku Mobile World Congress przypominał trochę ostatni CES – na obu imprezach […]

Dzisiaj kończy się największa impreza w branży mobilnej – MWC. Do tego wydarzenia wielu producentów szykuje się całymi miesiącami, a plotki na temat sprzętu oraz innowacyjnych rozwiązań, które będzie można zobaczyć na stoiskach, pojawiają się już na kwartał przed targami. Niestety, w tym roku Mobile World Congress przypominał trochę ostatni CES – na obu imprezach fajerwerków nie było (w sensie dosłownym pewnie się pojawiły). Być może jednak podchodzę do sprawy zbyt pesymistycznie i nie doceniam tego, co przywieźli wystawcy. Sami zobaczcie cuda zaprezentowane w stolicy Katalonii i oceniajcie.

Nie będę wspominał o Firefox OS, smartfonach z nim współpracujących, ani o sprzęcie, który już zdążył „zabłysnąć” na AW (przynajmniej mam nadzieję, że nie będzie powtórek). Pojawi się kilka mniej lub bardziej udanych urządzeń ze świata technologii mobilnych, ale wśród nich z pewnością nie znajdziecie sprzętu przełomowego. Jest jednak kilka śmiesznych motywów.

NEC Medias W

NEC

To z pewnością jedna z najbardziej oryginalnych propozycji w segmencie smartfonów (chyba, że to już przedstawiciel jakiegoś nowego „gatunku”?). Na AW niejednokrotnie wspominaliśmy o smartfonie YotaPhone (wyposażony w dwa ekrany: LCD oraz E Ink) – w pewnym stopniu nawiązuje on do japońskiego modelu NEC Medias W, ale rosyjskie rozwiązanie ma prawdopodobnie większe szanse na sukces. Medias przywodzi też na myśl rozwiązanie Sony (Tablet P). Jak widać, Japończycy mają potrzebę tworzenia niecodziennych gadżetów. Trudno jednak stwierdzić, czy są to sensowne rozwiązania.

Każda z części NEC Medias W ma około 6 mm grubości oraz 4,3-calowy ekran o rozdzielczości 960×540 pikseli. Jeżeli komuś przyszło do głowy, że razem daje to blisko 9 cali, to szybko prostuję – nie daje. Wyświetlacze mogą pracować zarówno razem, jak i osobno. Lepiej sprawdzi się chyba w tym drugim przypadku – dodatkowy ekran może się okazać dość przydatny.

Na pokładzie sprzętu znajdzie się jeszcze dwurdzeniowy procesor o taktowaniu 1,5 GHz, 1 GB pamięci operacyjnej, 16 GB pamięci wbudowanej (plus wsparcie dla kart microSD), a także aparat 8 Mpix. Całość współpracuje z platformą Android 4.1 Jelly Bean. Na razie nie wiadomo, ile trzeba będzie zapłacić za ten niecodzienny produkt (ponoć ma trafić do sprzedaży w kwietniu). Co ciekawe, firma NEC chce go wprowadzić na globalny rynek. Napisałbym, że szans na większą sprzedaż nie ma, ale podejrzewam, że świat może mnie czymś jeszcze zaskoczyć…

CAT B15

Caterpillar_600

W pierwszej chwili pomyślałem „męska rzecz”, ale kilka sekund później przyszło mi do głowy, że bardziej przyda się jednak kobietom. Od przedstawicielek płci pięknej można chyba częściej usłyszeć, że utopiły telefon w jogurcie, przytrzasnęły go drzwiami od samochodu, najechały nań fotelem biurowym albo zrzuciły z szóstego pietra podczas przeszukiwania torebki w celu znalezienia szminki. Zapewne wiele osób domyśla się już, iż mamy do czynienia ze sprzętem stworzonym z myślą o trudnych warunkach eksploatacji.

Firma Caterpillar zapewnia, że jej produkt przetrwa upadek z wysokości 1,8 metra („wycieczka” na parter z szóstego piętra nadal może się okazać zabójcza w skutkach) oraz 30-minutową kąpiel na głębokości jednego metra. Producent gwarantuje również bezproblemową pracę przy temperaturze minus 20 stopni C. Te bonusy niby są ciekawe, ale wielkiego wrażenia nie robią. A co z podzespołami?

Sprzęt wyposażono m.in. w dwurdzeniowy procesor MediaTek MT6577 o taktowaniu 1 GHz, 4-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 480×800 pikseli (warstwa Gorilla Glass), 512 MB pamięci operacyjnej oraz 4 GB pamięci wbudowanej (plus czytnik kart pamięci formatu microSD). Do tego oczywiście Bluetooth, Wi-Fi, a także dwa aparaty oraz Android 4.1 Jelly Bean. Smartfon pojawi się w sprzedaży w marcu i powinien kosztować około 330 euro.

Kyocera Torque

Skoro jesteśmy już przy tzw. „wzmacnianym sprzęcie”, to warto wspomnieć o jeszcze jednym modelu – Kyocera Torque. Zapewne nie zaskoczę nikogo informacjami, iż sprzęt jest odporny na upadki, kąpiele (wodne i błotne) oraz wahania temperatur. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, ale w założeniu produkt powinien wytrzymać więcej niż „zwykłe” smartfony. Szczególnie flagowce.

Model posiada procesor o taktowaniu 1,2 GHz, 4-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 480×800 pikseli (Gorilla Glass), 1 GB pamięci operacyjnej, 4 GB pamięci wbudowanej (plus czytnik microSD), dwa aparaty, a także moduły GPS, NFC, Bluetooth i Wi-Fi. Producent zdecydował się na wsparcie dla sieci LTE oraz Android 4.0 Ice Cream Sandwich. Jest też spora ciekawostka – smartfon nie posada głośnika. Kyocera zastosowała swoją firmową technologię Smart Sonic Receiver – dźwięk trafia do użytkownika za pośrednictwem wibracji przekazywanych na kości czaszki. Oczywiście wszystko to w trosce o wygodę użytkownika.

Smartfon ma być dostępny w sieci Sprint. I tu ciekawostka – w sprzedaży pojawi się 8 marca. Przypadek? Nie, idealny pomysł na prezent dla wielu pań. Zwłaszcza, że model promuje Bear Grylls – obiekt westchnień rzeszy kobiet (swoją drogą, nie dziwi Was, że odpuścił sobie konsumpcję smartfonu? Przez chwilę miał go w zębach…).

LG WCP-300

lg_600 2

Koreańska korporacja nie chce zostawać w tyle i wprowadza kolejne innowacje. Tym razem stawia na technologię bezprzewodowego ładowania sprzętu mobilnego i natychmiast staje się liderem w tym wyścigu. Na czym polega ich „pierwszeństwo”? Otóż zaprezentowana ładowarka jest najmniejsza… To chyba tak dla kontrastu do ciągle powiększanych smartfonów. Sprzęt ma obsługiwać modele ze wsparciem dla standardu Qi. W tym gronie znajdziemy m.in. Nexusa 4, Optimusa G Pro oraz Optimusa Vu II.

Produkt o średnicy 7 cm (przypomina bardzo lusterko, które od tygodnia jest poszukiwane w mym domu – podejrzana sprawa) ma najpierw trafić na rynek koreański. Po kilku miesiącach powinien się pojawić w innych krajach. Cena? Około 60 dolarów.

ViewSonic VSD241

Produkty tego typu wzbudzają moją ciekawość. Trudno uznać je za monitor, na tablet za duże, więc określa się je nielichym hasłem „inteligentny wyświetlacz”. Na dobrą sprawę nie wiadomo, do czego można wykorzystać taki produkt, ale o to zadbają już marketingowcy – jest podaż, pojawi się i popyt.

vs_600_1

Tym razem mamy do czynienia z 24-calowym modelem (ekran o rozdzielczości 1920×1080 pikseli) współpracującym z platformą Android 4.1 Jelly Bean. Producent wyposażył urządzenie m.in. w procesor Tegra trzeciej generacji (cztery rdzenie o taktowaniu 1,7 GHz), porty USB i HDMI, czytnik kart SD, kamerę, moduły Wi-Fi oraz Bluetooth, a także system audio. ViewSonic przekonuje, że VSD241 ma współpracować przede wszystkim z aplikacjami w chmurze. Sprzedaż w Europie powinna wystartować w czerwcu (cena nie jest jeszcze znana). Być może w tym szaleństwie kryje się metoda i sprzęt faktycznie jest sensownym rozwiązaniem. Podobnie jak smartfon firmy NEC…

Na podstawie zaprezentowanych gadżetów trudno wyrobić sobie opinię o tegorocznych targach, ale prawda jest taka, że producenci nie rozpieszczali mediów premierami produktów. Były albo nijakie albo bardzo wtórne albo na tyle dziwne (oryginalne), że nie do końca wiadomo, jak, gdzie i po co tego używać. Jeżeli cały rok w branży ma tak wyglądać (a to już druga impreza na przestrzeni kilku tygodni, która wywołuje jęk zawodu), to może wiać nudą. Korporacje chyba na poważnie podeszły do plotek o końcu świata i stwierdziły, że nie ma sensu nic robić na rok 2013. Na szczęście jest Bear – dzięki niemu nie zapomnę, iż w Barcelonie była jakaś impreza.

bear-grylls-kyocera-11

Źródła grafik: hi-tech.mail.ru, compulenta.ru, androidhryaplikacie.sk, smartkeitai.com