20

Muzyka w chmurze? Jestem zadowolony, ale może być jeszcze lepiej

Ile ludzi słucha muzyki? Dokładnej odpowiedzi na to pytanie nie poznamy chyba nigdy, jednak z całą pewnością jest to sztuka znana i lubiana przez zdecydowaną większość ludzkości. Sposoby słuchania muzyki zmieniały się wielokrotnie – nam przyszło żyć w czasach „chmury i streamingu.” W jakich sytuacjach sprawdza się taka usługa, a kiedy powinniście omijać ją szerokim […]

Ile ludzi słucha muzyki? Dokładnej odpowiedzi na to pytanie nie poznamy chyba nigdy, jednak z całą pewnością jest to sztuka znana i lubiana przez zdecydowaną większość ludzkości. Sposoby słuchania muzyki zmieniały się wielokrotnie – nam przyszło żyć w czasach „chmury i streamingu.” W jakich sytuacjach sprawdza się taka usługa, a kiedy powinniście omijać ją szerokim łukiem? Na przykładzie Deezera nasunęło mi się kilka wniosków.

Na plus

Pierwsze kryterium jest kwestią indywidualną, lecz w moim przypadku zasobność oferty usługi jest naprawdę szeroka. Oczywiście widoczne są pewne braki, ale wielokrotnie byłem pozytywnie zaskoczony szerokim asortymentem. Wśród gatunków, których słucham zdecydowanie zabrakło mi chociażby takiego zespołu jak Led Zeppelin, za to z naszego rodzimego “podwórka” dostępny jest Maanam czy pierwsza (jedyna udana) płyta zespołu Hey. Co ważne o tym, czy nasze ulubione utwory i albumy dostępne są w usłudze możemy przekonać się bez inwestycji w subskrypcję, wystarczy udać się na stronę usługi i wpisać odpowiednią frazę w wyszukiwarkę. Jeżeli okaże się, że ulubionych utworów zabrakło w ofercie, nie ma żadnych przeszkód, by wgrać je na serwer – takie pliki są w oddzielnej kategorii „Moje MP3”. Po wybraniu któregokolwiek z tych utworów będzie on odtwarzany w taki sam sposób jak wszystkie inne.

Na pochwałę zasługuje także szybkość działania strony – ani razu nie doświadczyłem przerwy w dostępności do usługi, czy problemów z wczytaniem strony. Najwyraźnie, jedyną przeszkodą mogą być problemy z łączem Internetowym, ale i ta kwestia może okazać się “do przeskoczenia”, ponieważ gdy zdecydujemy się na ofertę Premium+, możemy wybrane utwory uczynić dostępnymi offline.

Mimo, że do wyboru mamy kilkanaście milionów utworów to przecież posiadamy własne ulubione albumy, od których często wracamy. Cieszy więc możliwość utworzenia własnej biblioteczki – możemy oznaczać pojedyncze utwory, albumy czy wybranych artystów etykietką “ulubione”, dzięki czemu są one zawsze pod ręką. Ważną sprawą jest także dostęp do muzyki z każdego urządzenia, na którym będziemy mogli się zalogować – bez żadnego kopiowania czy synchronizowania.

Do poprawki

Konkurencyjny Spotify oferuje dedykowaną aplikację, podczas gdy Deezer dostępny jest przez przeglądarkę. To nie do końca mi odpowiada, ponieważ w pewnym stopniu ogranicza to możliwości usługi. Najabrdziej podstawowym problemem jest, obsługa tylko jednej przeglądarki (Chrome) jeżeli chodzi o tryb offline. Konsekwencją web aplikacji jest także brak obsługi klawiszy multimedialnych na klawiaturze.

Na co powinniśmy uważać

Muzyki nie słuchamy jedynie na komputerze – w dużej mierze robimy to poza domem, również na smartfonach. Co prawda aplikacje dostępne są dla niemal każdej platformy, niestety korzystanie z nich możliwe jest jedynie, gdy wykupiony jest najwyższy, choć wprawdzie niewysoki, miesięczny abonament – 29 złotych. Jednak wtedy, możliwe jest także zapisanie całych albumów w pamięci urządzenia, byśmy nie byli zmuszeni do korzystania z sieci komórkowej, by słuchać muzyki w drodze.

O mojej przygodzie zakończonej happy-endem związanej z Deezerem podzieliłem się z Wami jakiś czas temu, co pozwala dopisać kolejną pozycję do listy zalet usługi – błyskawiczna pomoc techniczna. Deezer nie jest usługą pozbawioną wad, lecz jej możliwości w porównaniu do miesięcznej opłaty są przeogromne. Co prawda, po zakończeniu subskrypcji “pozostaniemy z niczym” jak zwykło się mawiać, ale czy wszyscy potrzebują kolekcji płyt czy biblioteki “empetrójek”? Czasami wystarczy możliwość posłuchania muzyki, a wtedy taka usługa jak Deezer sprawdzi się znakomicie.

Grafika.