15

Musk to miliarder, ale sypia w… domu Page’a

Gdy słyszy się, że ktoś ma miliony na koncie, zazwyczaj wkleja się go w obrazek z luksusowym samochodem, wielkim domem, drogimi kreacjami, a może nawet odrzutowcem. Szofer, brylanty i palmy kokosowe na pięknej plaży. W wielu przypadkach pewnie tak jest, ale branża nowych technologii potrafi czasem pokazać inne oblicze milionerów i miliarderów. Tym razem ciekawym […]

Gdy słyszy się, że ktoś ma miliony na koncie, zazwyczaj wkleja się go w obrazek z luksusowym samochodem, wielkim domem, drogimi kreacjami, a może nawet odrzutowcem. Szofer, brylanty i palmy kokosowe na pięknej plaży. W wielu przypadkach pewnie tak jest, ale branża nowych technologii potrafi czasem pokazać inne oblicze milionerów i miliarderów. Tym razem ciekawym przykładem Elon Musk.

Ta informacja wypłynęła przy okazji pisania książki o Musku. Autor rozmawia ze znajomymi szefa Tesli, a ci sprzedają ciekawostki, które szybko się rozprzestrzeniają. Larry Page, współzałożyciel i CEO Google, wspomniał, że Musk u niego sypia. Panowie nie muszą dzielić pokoju, ponieważ szef internetowego giganta posiada duży dom w Palo Alto, ale zaskakuje już sama obecność innego biznesmena w jego rezydencji.

Musk posiada dom w Los Angeles, podobno pięknie ulokowany, wart kilkanaście milionów dolarów. To jednak LA, a główny biznes, czyli Tesla, znajduje się w Dolinie Krzemowej. Szef przyjeżdża, dogląda i czasem pisze maila do Page’a z pytaniem, czy może u niego przenocować. CEO Google, którego ta sytuacja bawi, stwierdził nawet, że Musk jest na swój sposób bezdomny. Mamy zatem miliardera, który mógłby stworzyć wspaniały apartament na terenie siedziby Tesli, mógłby kupić wielki dom w Dolinie Krzemowej albo zatrzymywać się w dobrych hotelach, a jednocześnie człowieka, który nie chce skorzystać z takich rozwiązań i prosi znajomego o nocleg. Niczym student zaoczny szukający lokum na weekend.

Z jednej strony sytuacja faktycznie zabawna i wyobrażam sobie Page’a odbierającego te maile z uśmiechem. Z drugiej strony, ten motyw nie jest jakimś ewenementem w Dolinie Krzemowej – ludzie, ci bogaci lub bardzo bogaci, zachowują się tam czasem normalnie, co my odbieramy jako zachowanie… nienormalne. Przecież spodziewamy się po nich czego innego. Tymczasem Steve Jobs mieszkał w domu, który szczególnie się nie wyróżniał, jeździł zwyczajnym samochodem i chodził w… wiadomo, jak się ubierał. Bill Gates też stawia na rozciągnięte swetry i przyjeżdżał do pracy bez szofera, Musk śpi u znajomego, Zuckerberg chodzi w koszulce i potrafi pojechać na wycieczkę z plecakiem.

Jasne, że wszyscy ci ludzie i tak wyróżniają się wielkimi majątkami i nie jest tak, że żyją cały czas jak asceci albo zwykli śmiertelnicy – Gates ma wielką posiadłość, Jobs zamówił olbrzymi jacht, a ich koledzy z branży latają własnymi odrzutowcami. Nadal jednak jest w nich jakiś dziwny element normalności. Nie wiem, czy sztucznej, czy okazywanej na pokaz, by udowodnić, że ta branża jest cool i powstała w otoczeniu sadów brzoskwiniowych, ale trudno zaprzeczyć jej istnieniu. Raczej nie znajdziemy tego w centrach finansowych, z którymi też kojarzymy bogactwo. Obraz Wall Street czy londyńskiego City jest zupełnie inny, a przecież w tych trzech miejscach znajdziemy multimilionerów i miliarderów, osoby, które w biznesie odniosły sukces. Trudniej mi jednak wyobrazić sobie, że to w City ludzie wysyłają do siebie maile z pytaniem o nocleg. Ot, taka różnica.

Źródło grafiki: youtube.com