16

Music Rage – polski pomysł wzorowany na Humble Indie Bundle. Pakiety albumów muzycznych do kupienia za dowolną kwotę!

Akcje wzorowane na Humble Indie Bundle zdobywają ogromną popularność. Nic dziwnego, to wspaniały sposób na promocję niezależnej twórczości i zdobycie fantastycznych produkcji za niewielkie pieniądze. Do tej pory jednak tego typu projekty były kojarzone głównie z grami komputerowymi (a od niedawna również mobilnymi). Nasi rodacy wpadli na pomysł, by przełożyć tę idee na inną płaszczyznę […]

Akcje wzorowane na Humble Indie Bundle zdobywają ogromną popularność. Nic dziwnego, to wspaniały sposób na promocję niezależnej twórczości i zdobycie fantastycznych produkcji za niewielkie pieniądze. Do tej pory jednak tego typu projekty były kojarzone głównie z grami komputerowymi (a od niedawna również mobilnymi). Nasi rodacy wpadli na pomysł, by przełożyć tę idee na inną płaszczyznę i tak powstał startup z niezależnymi albumami muzycznymi do kupienia za dowolną kwotę.

Music Rage działa zaledwie od wczoraj i jest bezpośrednim przełożeniem idei promowanej przez „Humble Indie Bundle” na świat muzyczny. Oczywiście mam tutaj na myśli ten niezależny świat, który zdaje się być bardziej otwarty na nowinki. Przez dwa tygodnie twórcy udostępniają pakiet albumów, za który zapłacimy tyle, ile chcemy. Może to być kwota 10, 100, 1000 czy chociażby 1 dolara. Za pomocą umieszczonych poniżej suwaków można określić jaka część tej sumy powędruje na konto artystów, a jaka trafi do twórców Music Rage. Do płatności posłuży natomiast PayPal lub karta kredytowa. Jednak w przyszłości twórcy obiecują wdrożenie bardziej lokalnych płatności, jak PayU czy Dotpay. O nowych ofertach użytkownicy mają być informowani za pośrednictwem maila lub Facebooka.

Albumy docierają do nas w formie linków przesłanych na podany przy zakupie adres e-mail. Możemy wówczas zdecydować się na pobranie ich w bezstratnym formacie FLAC lub tradycyjnie, jako MP3. Naturalnie o żadnych zabezpieczeniach typu DRM nie ma mowy.

Oczywiście nie mogło się obejść bez bonusów. Płacąc kwotę wyższą niż średnia możemy liczyć na dodatkowy album ekstra. Obecnie jest to na przykład „id” warszawskiego zespołu Chain Reaction. Co warto zauważyć, aktualnie dostępne zespoły wpisują się raczej w nurt mocnych brzmień gitarowych, co nie każdemu może przypaść do gustu. Jednak w przyszłości mają się pojawić też inne muzyczne gatunki, co dobrze wróży i niewątpliwie przyciągnie większe grono odbiorców.

Oprawa graficzna startupa prezentuje się bardzo zachęcająco, a jednocześnie jest prosta i intuicyjna. Oczywiście głównym bohaterem są sprzedawane w danym momencie albumy, zatem umieszczono je w centrum. Po kliknięciu na każdy zobaczymy listę utworów wraz z krótką charakterystyką wykonawcy. Dodatkowo, klikając w przycisk play umieszczony tuż pod okładką, możemy przesłuchać fragment twórczości, co pozwoli ostatecznie zadecydować o zakupie. Czy można chcieć czegoś więcej?

Umieszczony tuż powyżej licznik wskazuje na liczbę zakupów. Póki co nie jest ona zbyt imponująca, co właściwie nie dziwi, bo inicjatywa ruszyła zaledwie wczoraj i nie doczekała się jeszcze należytej promocji. Jest to jednak projekt na tyle ciekawy, że jestem wręcz przekonany o tym, że media prędzej czy później poświęcą mu trochę miejsca/czasu.

Podoba mi się takie niekonwencjonalne podejście do idei Indie Bundle. Na takie akcje próżno liczyć, jeśli chodzi o wielkie wytwórnie i dystrybutorów, polegających jedynie na konwencjonalnych metodach. A te, jak pokazują ostatnie wydarzenia, sprawdzają się coraz mniej. Przyszłość to właśnie dystrybucja przez sieć, streaming (Deezer, Grooveshark, Spotify itp.), a nie będące już coraz częściej reliktem minionej epoki  i gratką dla koneserów płyty Audio CD.

Skontaktowałem się z twórcami Music Rage, Tomaszem Stachewiczem i Michałem Michalskim, by wyciągnąć od nich nieco więcej informacji na temat serwisu. Oto czego jeszcze udało mi się dowiedzieć.

Czy bezpośrednim pierwowzorem Music Rage były akcje typu Humble Indie Bundle z grami niezależnymi, czy może czerpaliście też inspiracje z innych projektów?

Tomasz: Tak, bezpośrednią inspiracją było Humble Indie Bundle (co jest zresztą bardzo widoczne) i inne pakiety gier. Jestem graczem (choć okazjonalnym) i mam kupione wszystkie HumbleBundle, uwielbiam ten pomysł. Postanowiliśmy przenieść ten pomysł i model sprzedaży do świata muzyki.

Czy sądzicie, że uda się zapewnić ludziom odwiedzającym Music Rage płynną dostawę nowych albumów (bez żadnych przestojów spowodowanych przedłużającymi się rozmowami etc.)? Macie już na oku jakieś perełki?

Tomasz: Mamy już nawet bardziej niż „na oku”, ale z przyczyn oczywistych – uniknięcie efektu Osborne – nie chcemy niczego zdradzić.

Michał: Przestojów spowodowanych brakiem artystów na pewno nie będzie, o tym zapewniamy. Jednak jak wiesz sam po przykładzie Humble Bundle, przestoje same w sobie są w pisane model tego pomysłu.

Z tego co zauważyłem, pierwszy pakiet albumów, to głównie mocne brzmienia gitarowe. Czy w przyszłości internauci mogą liczyć na przedstawicieli innych gatunków?

Tomasz: Obaj pochodzimy ze środowiska okołometalowego, więc mocne brzmienia były dla nas oczywistym i najłatwiejszym pierwszym wyborem. Oczywiście planujemy (a nawet bardziej niż planujemy, ale znowu patrz wyżej) pakiety z inną muzyką, prawdopodobnie pierwszy niemetalowy MusicRage będzie pakietem z dubstepem i/lub electro.

Michał: Metal był wyborem numer uno z racji na nasze własne gusta a także bezpośrednie możliwości ogarnięcia tego tematu w dość niedługim czasie. Jako aktywny muzyk przez lata wyrobiłem sobie trochę kontaktów w tym środowisku, więc naturalnie było łatwiej zacząć z tej strony niż z jakiejkolwiek innej. Pakiety z innymi gatunkami będą na pewno. Kiedy? Mamy nadzieję że jak najprędzej.

Projekt w znacznej mierze jest nastawiony na użytkownika globalnego, czy przewidujecie jakąś lokalną mutację, w której za albumy będzie można zapłacić zwykłym przelewem z konta w polskim banku?

Tomasz: Znowu, zaczęcie z Paypalem było dla nas najprostsze, bo zawodowo integrowałem płatności Paypalem w ładnych kilku serwisach. Ale to prawda, płacenie kartą nie jest zbyt popularne w Polsce, więc zamierzamy jeszcze w trakcie trwania pierwszego pakietu dodać możliwość zapłacenia przelewem, za pośrednictwem jednej z polskich bramek tego typu dotpay albo payU.

Michał: Z racji tego w jakim kraju żyjemy i skąd fala rozgłosu będzie się rozchodzić planujemy uruchomienie jak najszybciej opcji płatności bardziej popularnej w Polsce. Taki ukłon w stronę rodaków. Nie ukrywamy jednak że nastawiamy się raczej globalnie niż lokalnie.