2

MurdochLeaks.org, czyli haktywiści w natarciu

Nie, dziś nie będzie rozprawki na temat moralności czy etyki hakerskiej. Za to będzie o kolejnej stronie typu „Leaks”, tym razem poświęconej gromadzeniu dowodów na brudy niejakiego Ruperta M., bo chyba tak trzeba już mówić, jeśli panem M. chce się zająć FBI. Niedawno powstała strona MurdochLeaks.org, a jej celem ma być zbieranie dowodów na ciemne […]

Nie, dziś nie będzie rozprawki na temat moralności czy etyki hakerskiej. Za to będzie o kolejnej stronie typu „Leaks”, tym razem poświęconej gromadzeniu dowodów na brudy niejakiego Ruperta M., bo chyba tak trzeba już mówić, jeśli panem M. chce się zająć FBI. Niedawno powstała strona MurdochLeaks.org, a jej celem ma być zbieranie dowodów na ciemne sprawki Ruperta Murdocha. Wygląda więc na to, iż wojna haktywistów z imperium News Corp rozkręciła się na dobre. A jeszcze nie tak dawno był to zwykły atak hakerów na stronę The Sun.

W ostatni czwartek haker o pseudonimie Sabu ogłosił, iż posiada 4 GB danych, które mogą pogrążyć wiele osób związanych z aferą News Of The World (choć Sabu, który identyfikuje sie z grupą LulzSec jednocześnie oznajmia, iż nie chce ujawniać tych danych, hmm). A teraz MurdochLeaks.org zabiera się do pracy. Strona działa praktycznie na tej samej zasadzie co Wikileaks – czyli, wejdź na odpowiednią stronę przez przeglądarkę TOR i prześlij administratorom MurdochLeaks w sposób anonimowy informacje, które w jakiś sposób dowodzą ciemnych sprawek czy to Murdocha, czy ogólnie jego imperium News Corp. Twórcy MurdochLeaks życzą sobie prawdziwych dowodów – nie zaś plotek. No, to raczej zrozumiałe.

Ale kto stoi za projektem? Tego nie wiadomo – domena zarejestrowana jest na niemieckie Cinipac IBC, zaś żadna ze znanych grup haktywistów nie przyznaje się póki co do autorstwa strony. Toteż można się spodziewać różnych osobistości – Anonimowych, LulzSeca (biorąc pod uwagę ich ostatni atak na The Sun), a może byłych pracowników? Jest jeszcze jedna możliwość – MurdochLeaks może należeć do pracowników Murdocha, którzy chcą się przekonać, co i kto posiada na ich temat. Ale to już zbyt naciągana spekulacja.

Wygląda na to, że Rupert Murdoch tak łatwo nie wyjdzie ze swoich aktualnych problemów, zwłaszcza jeśli faktycznie ma jakiś udział w aktualnej aferze. Przede wszytkim jednak, mamy kolejny dowód na potwierdzenie tezy, iż haktywizm z miesiąca na miesiąc robi się coraz popularniejszy. Czy można już stwierdzić, iż tylko kwestią czasu jest, aż tego typu haktywizm nabierze na sile w innych krajach świata, w tym w Polsce? Jakie afery mogą wyjść na światło dzienne? Ulala, chyba tego sporo będzie.

Osobiście będę obstawał przy swojej opinii (która pewnie generuje mi wrogów po obu stronach barykady) – póki haktywizm to haktywizm, a nie dzieciaki bawiące się w crackerów, pragnące sławy, władzy i kasy ze sprzedaży baz danych, to ja nie będę się czepiał. Za to chętnie będę obserwował rozwój MurdochLeaks.org.