33

Można teraz dokonać jailbreaka dowolnego Kindle’a. Tylko czy warto?

W sieci pojawiła się prosta metoda jailbreaka, którą można zastosować na właściwie każdym, nowym czytniku Kindle, uzyskując w ten sposób pełny dostęp do urządzenia.

Jailbreak, czyli złamanie zabezpieczeń i uzyskanie pełnego, nieograniczonego wręcz dostępu do urządzenia, cieszy się popularnością głównie wśród zaawansowanych użytkowników. I trudno się dziwić, bo to nieautoryzowana ingerencja w oprogramowanie, która może mieć poważne konsekwencje – chociażby w postaci uszkodzenia naszego urządzenia. Wiele osób to nie zraża, więc chętnie odblokowują swoje czytniki. Korzyści z tego są relatywnie spore. Możemy wgrywać alternatywne oprogramowanie, implementować nowe funkcje, modyfikować fonty, wygaszacze ekranu, a nawet zainstalować spolszczony interfejs. Przy czym to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jailbreak daje nam niemal nieograniczoną swobodę.

Nowa metoda „łamania” czytników Kindle została zamieszczona na forum mobileread.com. W ten sposób złamiemy urządzenia 6-tej, 7-ej i 8-ej generacji: Paperwhite 2, Paperwhite 3, Touch 2, Voyage oraz Oasis. Całość polega na wgraniu fabrycznego oprogramowania w starszej wersji, a następnie dokonaniu samego jailbreaka. Na pierwszy rzut oka proces nie wydaje się szczególnie złożony, choć na kilku etapach mogą się pojawić problemy. Kluczowym jest wybranie właściwego oprogramowania, a także maksymalne skupienie. Jeżeli wcześniej już bawiliśmy się w rootowanie smartfonów z Androidem i odblokowywanie bootloaderów, nie powinniśmy mieć najmniejszych problemów. Jeżeli jednak nigdy nie mieliśmy z tym do czynienia – lepiej sobie odpuśćmy. Cały proces jest szczegółowo opisany na wspomnianym forum. Tam też znajdziemy linki do wszystkich niezbędnych do jailbreaka plików. Komentarze i dyskusja poniżej sugerują, że jest to pewny i sprawdzony sposób.

I tutaj pojawia się podstawowe pytanie – czy warto? Teoretycznie jailbreak nie jest niczym nowym. Ludzie łamią swoje Kindle od lat i nikt nie robi z tego wielkiego problemu (bo i skala tego procederu jest niewielka). O ile jednak rozumiem rootowanie smartfona, odblokowywanie bootloadera, to trudno mi przekonać się w jakikolwiek sposób do jailbreaka czytnika ebooków. W przypadku smartfona powodów jest milion: alternatywne ROM-y, nowsze wersje Androida, szybsze działanie, masa nowych funkcji, dostęp do ogromnej liczby narzędzi i modyfikacji itd. Posiadacz zrootowanego smartfona naprawdę może więcej. Kindle po jailbreaku nie zacznie jednak nagle odtwarzać filmów, bo i po co? Czytnik ebooków, jak sama nazwa wskazuje, odczytuje elektroniczne książki i jeżeli robi to dobrze, nie widzę sensu „ulepszania” go. Oczywiście pewne pole do popisu jest. Czytniki Amazona nie wspierają formatu EPUB, nie mają spolszczonego interfejsu i pewnie znajdzie się jeszcze kilka braków. Czy jednak warto dla tego (i kilku nowych wygaszaczy ekranu) bawić się w modyfikacje? Zdecydujcie sami.