35

Mozilla wydała Firefox 14. Są zmiany na lepsze, ale ja wciąż czekam na istotne dla mnie poprawki

I oto możemy pobrać nowe wydanie Firefoksa. Podobnie jak poprzednio, zmiany nie są rewolucyjne, chociaż w dobrym kierunku. Pierwszą z nich jest wprowadzenie szyfrowanego połączenia https z wyszukiwarką Google. Zabezpiecza to użytkowników przed wglądem w zapytania skierowane do wyszukiwarki podczas korzystania z niezabezpieczonych sieci WiFi, oraz przed nazbyt ciekawskimi administratorami sieci. Na razie Google jest […]

I oto możemy pobrać nowe wydanie Firefoksa. Podobnie jak poprzednio, zmiany nie są rewolucyjne, chociaż w dobrym kierunku. Pierwszą z nich jest wprowadzenie szyfrowanego połączenia https z wyszukiwarką Google. Zabezpiecza to użytkowników przed wglądem w zapytania skierowane do wyszukiwarki podczas korzystania z niezabezpieczonych sieci WiFi, oraz przed nazbyt ciekawskimi administratorami sieci. Na razie Google jest jedyną wyszukiwarką zezwalającą Firefoksowi na korzystanie z szyfrowanego połączenia. Zostały również odświeżone ikony wyświetlane w pasku adresu, po lewej stornie adresu URL. Dzięki temu łatwiej potwierdzić tożsamość strony.

Warto również wspomnieć o poprawieniu kontroli nad myszą w webaplikacjach i grach on-line za pomocą Pointer Lock API. Użytkownicy Maków ucieszą się z dodania trybu pełnoekranowego dla systemu Lion 10.7. Pojawiła się również możliwość ładowania rozszerzeń przeglądarki na żądanie, ale wymaga to zmiany ustawień przeglądarki w about:config.

Czemu zatem narzekam? Bo mnie te zmiany w zasadzie nie ruszają. Jakby ich nie było, w ogóle nie poczułbym ich braku. Ostatnia istotna zmiana, która była wyraźnie na plus i którą pamiętam, to było poprawienie zarządzania pamięcią. Tyle, że pisałem o tym prawie rok temu, a sama zmiana miała miejsce w wersji 7… czyli połowę wszystkich wydań wstecz. Od tego czasu nie wydarzyło się w mojej ocenie nic naprawdę istotnego. Może z wyjątkiem ogólnej poprawy szybkości działania, która rozłożyła się na te wszystkie siedem wydań.

Piszę o tym rozgoryczony, bo wciąż czekam, aż Firefoks mnie pozytywnie zaskoczy. Praktycznie każdą nową wersję testuję i za każdym razem okazuje się, że kluczowe dla mnie problemy wciąż nie zostały rozwiązane. Sam start przeglądarki jest szybszy, niż w przypadku Chrome, ale już załadowanie wszystkich zakładek z mojego folderu startowego trwa znacznie dłużej i powoduje chwilowe zamrożenie całego interfejsu. Wciąż nie mogę korzystać z Firefoksa do pisania dla Antyweb na laptopie, bo wprowadzanie i kasowanie tekstu w oknie WordPressa laguje i całkowicie pozbawia mnie precyzji. Mówiąc krótko, moje odczucia korzystania z przeglądarki Mozilli są wciąż znacznie gorsze, niż u konkurencji i nie chodzi tu tylko o przyzwyczajenia. Opera również sprawia wrażenie znacznie bardziej responsywnej.

Nie tracę jednak nadziei. Czułbym się o wiele bardziej komfortowo, gdybym wiedział, że Chrome ma godnego konkurenta, na którego będę mógł się przesiąść bez poczucia zmiany na gorsze. Mam nadzieję, że się doczekam, bo sam Chrome też nie jest wcale idealny i mam z nim coraz więcej problemów. Może ten cały rozwój jest za szybki i warto skupić się na działaniu absolutnie podstawowych funkcji? Jak już kiedyś pisałem, żyjemy w czasach beta. Mamy tego efekty.

Zainteresowani testami nowej wersji przeglądarki Mozilli mogą pobrać ją stąd.