10

Edge+ i Edge, 5 lat później Motorola skopiowała Samsunga Galaxy S6

Dziś światło dzienne ujrzała Motorola Edge+, telefon piękny i tak charakterystyczny, że ciężko będzie go pomylić z innym. Czas pokaże czy to wystarczy, aby konkurował z topowymi telefonami dostępnymi obecnie na rynku.

Od lat Motorola nie była na radarze osób szukających topowej specyfikacji. Gwiazda, która święciła sukcesy w przeszłości przygasła na lata. Nowa Motorola Edge+ to próba powrotu do pierwszej ligi, to ich pierwszy, prawdziwy flagowiec od dawna. O przeciekach i przypuszczeniach pisałem dość niedawno, a dzisiaj – zgodnie z zapowiedziami – odbyła się jej wirtualna premiera. Forma prezentacji dość niecodzienna jak na flagowca, ale to sprawa na osobny materiał, teraz skupmy się na samym smartfonie.

Elementem charakterystycznym telefonu jest jego ekran o przekątnej 6.7″ FHD+  nazywany „Endless Edge”, który ma nas urzec zarówno jakością jak i swoim kształtem. Ekran nachodzi na krawędzie pod kątem 90 stopni i wygląda naprawdę imponująco. Pomimo rozmiaru ma się go łatwo używać jedną ręką za sprawą proporcji 21:9. Dodatkowo mamy tu wsparcie HDR10+, odświeżanie ekranu na poziomie 90Hz. Skupmy się jednak na krawędziach, które budzą moje największe obawy, ale i ciekawość.

Motorola Edge+ i Endless Edge

Nie jest tylko kawałek szkła na którym coś wyświetlamy. Motorola Edge+ obsługuje specjalne gesty wykonywane na krawędziach. Przesunięcie palcem z góry na dół otwiera okno powiadomień, powtórzenie tego gestu otworzy ustawienia. Z kolei ruch w górę otworzy ostatnie aplikacje lub okno wszystkich apek na naszym telefonie. Oczywiście krawędź Edge+ podświetla się w przypadku nadchodzącego połączenia czy otrzymania wiadomości. Moje oko przykuł bajer z baterią – podświetlenie krawędzi służy jako wskaźnik baterii.

Wskaźnik baterii w Motorola Edge+

Na szczęście dodali również prosty sposób na włączenie/wyłączenie krawędzi. Jest to szczególnie ważne z dwóch powodów:

  • nie każdemu musi się to podobać
  • z Note 9 wiem, że krawędź potrafi być czasem problematyczny więc dobrze mieć taki bezpiecznik

Póki co musze przyznać, że wygląda to naprawdę ciekawie. Nie mogę się doczekać kiedy zobaczę to na żywo bo wszystko zależy od tego jak telefon leży w ręku i jak się z niego korzysta w normalnych, codziennych okolicznościach.

Ekran zajmuje niemal całą powierzchnię przedniego panelu. W lewym górnym rogu znajdziemy dziurkę na 25-megapikselową kamerę wykorzystującą technologię Quad Pixel. Pod maską Snapdragona 865 i oczywiście wsparcie dla 5G. Całość dodatkowo wsparta przez 12GB pamięci RAM, 256GB pamięci wewnętrznej i bateria o zacnej pojemności 5000 mAh. Motorola twierdzi, że Edge+ powinien wytrzymać 2 dni użytkowania na jednym ładowaniu. To byłby dobry wynik, jednak pytanie ile w tym wszystkim prawdy?

Motorola Edge+ ma również potężny zestaw kamer na plecach. Jest w stanie kręcić filmy 6k, robić zdjęcia z wykorzystaniem matrycy o rozdzielczości 108 megapikseli. Dodatkowo do dyspozycji mamy teleobiektyw (8MP)  z trzykrotnym powiększeniem oraz 16 megapikselową kamerę do zdjęć szerokokątnych (117 stopni)

Motorola Edge+ posiada moduł szybkiego ładowania do którego potrzebujemy 15-watowej ładowarki (przewodowej lub bezprzewodowej).

Póki co nie wiemy ile będzie kosztować Motorola Edge+ i kiedy będzie dostępna. Jednak biorąc pod uwagę sugerowaną cenę za wersję Edge (info poniżej) to możemy spodziewać się wydatku na poziomie 3500-4000 złotych.

Motorola Edge do pary

Do pary z Edge+ zaprezentowano również słabszy model jakim jest Edge. Taka ostatnio moda, że premiery idą dwójkami. Mówimy tu o bliźniaczym urządzeniu z tym samym ekranie, ale o odrobinę słabszej specyfikacji. Według zapewnienie producenta model Edge zapewnia te same właściwości fotograficzne, rozrywkowe i użytkowe. Napędzany jest jednak przez Snapdragona 765, a bateria została zmniejszona do 4500 mAh. Główna kamera zamiast 108MP będzie oferować jedynie 64MP.

Motorola Edge będzie w Polsce kosztować 2999zł – nie podano dokładnej daty sprzedaży.