46

Moto X znowu tanieje. Google szybko wyciąga wnioski

Moto X był jednym z najbardziej wyczekiwanych smartfonów 2013 roku. Na temat tego modelu spekulowano na długo przed premierą i można śmiało napisać, że do dnia prezentacji sprzęt zdołał urosnąć w wyobrażeniach wielu komentatorów i potencjalnych klientów do rangi „technologicznego objawienia sezonu”. A może nawet kilku ostatnich lat. Po premierze na wielu twarzach pojawił się […]

Moto X był jednym z najbardziej wyczekiwanych smartfonów 2013 roku. Na temat tego modelu spekulowano na długo przed premierą i można śmiało napisać, że do dnia prezentacji sprzęt zdołał urosnąć w wyobrażeniach wielu komentatorów i potencjalnych klientów do rangi „technologicznego objawienia sezonu”. A może nawet kilku ostatnich lat. Po premierze na wielu twarzach pojawił się grymas rozczarowania, ale Motorola (Google) naprawia błędy i podejrzewam, że gigant z Moutain View skorzysta z doświadczenia zdobytego w poprzednim roku.

Każdy, kto choć trochę interesuje się rynkiem mobilnym, musiał słyszeć o smartfonie Moto X, czyli pierwszym modelu będącym owocem współpracy inżynierów Google i Motoroli po przejęciu tej drugiej firmy przez pierwszą. Spekulacje na temat słuchawki towarzyszyły nam przez całą pierwszą połowę poprzedniego roku i wiele osób spodziewało się mocnego uderzenia korporacji z Mountain View. To miał być dowód, iż Google nie przejęło Motoroli wyłącznie dla patentów i z pomocą swojego nabytku zamierza dokonać zmian nie tylko w swoim biznesie, ale nawet na całym rynku. Co z tego wyszło?

Sierpień przyniósł nam koniec domysłów, a Moto X stał się faktem. Model ciekawy i to z przynajmniej kilku powodów, ale nie brakowało opinii, iż przesadzono z ceną: 579 dolarów za urządzenie z 16 GB pamięci wbudowanej (629 dolarów za wersję 32 GB). Optymalizacja, możliwość personalizacji czy wsparcie Google to spore atuty, ale większym bonusem byłaby niższa cena. Nie napiszę, że Moto X przyjęto źle, ale czar trochę prysł – zwłaszcza, gdy model zaczęto porównywać z flagowcami konkurencji i posiłkowano się wyłącznie suchymi liczbami.

Na smartfonie Moto X nie skończyły się eksperymenty Google – firma dostarczyła na rynek także model Moto G i tym razem pozytywnie zaskoczyła ceną: 179 dolarów. Z pewnością nie był to najlepszy smartfon na rynku, ale w zestawieniach cena/jakość/możliwości urządzenie prezentowało się bardzo dobrze. Google nie chybiło – Moto G można nawet uznać za strzał w dziesiątkę. Okazało się, że klienci chętnie wydadzą pieniądze na smartfon tej korproacji, ale nie będą przepłacać. Jednocześnie pojawiło się pytanie: co zrobić z Moto X? Na rozwiązanie nie trzeba było długo czekać – cena poważnie spadła.

Z wyjściowych 579 dolarów za Moto X stosunkowo szybko zrobiło się 499 dolarów. W grudniu cena spadła nawet do 349 dolarów, ale wynikało to z przedświątecznej promocji. Nie oznacza to jednak, iż teraz za model trzeba zapłacić blisko 500 dolarów – wraz z nowym rokiem jego cena spadła do 399 dolarów i drożej już nie będzie – jeśli dojdzie do zmian, to tylko na korzyść klientów. Można oczywiście stwierdzić, że blisko 400 dolarów to kiepska opcja, gdy weźmie się pod uwagę, że sprzęt sprzedawano już znacznie taniej, ale nie ulega wątpliwości, iż nadal jest to okazja.

Szybko spadająca cena smartfonu Moto X to z jednej strony dowód na to, że Google trochę przesadziło z ceną wyjściową, ale z drugiej strony, firma pokazała, iż może szybko reagować na swoje błędy i dostosowywać się do konkretnej sytuacji: dobry sprzęt, ale za drogi? Ok, obniżymy jego cenę. Nadal zbyt drogo? Tniemy dalej. Jasne, że z czasem spadają ceny wszystkich produktów elektronicznych, ale w tym przypadku mamy do czynienia z szybką przeceną. To dobrze wróży na przyszłość.

Google pokazało, że nie będzie się upierało przy cenie wyjściowej, jeśli klienci uznają ją za mało atrakcyjną. Korporacja prawdopodobnie nie zakończy linii Moto na wspomnianych dwóch modelach i w kolejnych kwartałach należy się spodziewać następnych smartfonów z nowej serii. Ich ceny powinny być przystępne (nawet bardzo) już od dnia premiery, co zapewni Motoroli-Google rozgłos oraz pozytywne komentarze w mediach i przede wszystkim zainteresowanie klientów. Kontynuacja tego projektu może się okazać jednym z z najciekawszych elementów branżowej rzeczywistości w roku 2014 – oby nie zakończyło się kwaśnymi minami i rozczarowaniem.

Źródło informacji: androidpolice.com
Źródło grafiki: theverge.com