40

MON zamierza kupić tysiące dronów. Polskich dronów

Drony w armii nie są czymś nowym i nadzwyczajnym, siły zbrojne na całym świecie używają maszyn tego typu. Polska nie jest wyjątkiem na tym polu, ale wiele wskazuje na to, że w przyszłości nasza armia zostanie mocno dozbrojona latającymi bezzałogowcami. Tysiące takich maszyn mają trafić do wojsk operacyjnych i przyszłych Wojsk Obrony Terytorialnej. A pochodzić będą od polskich producentów.

MON ma ambitne plany dotyczące dronów, pisze dzisiaj o tym na swojej stronie, informuje w mediach społecznościowych, więc temat musiał być dostrzeżony przez dziennikarzy. Zacznijmy do tego, że wtorkowy poranek minister obrony narodowej Antoni Macierewicz spędził w podwarszawskiej Zielonce. Mieści się tam Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia, który przygotował prezentację polskich bezzałogowcyh statków powietrznych. Polityk miał okazję zapoznać się z niektórymi projektami dronów tworzonych przez rodzimych producentów oraz z uzbrojeniem przeznaczonym dla tych maszyn. Pokaz obfitował nawet w zdalną detonację głowicy bojowej – pewnie było na co popatrzeć. Większe wrażenie robi jednak to, co nastąpiło później – szef MON zadeklarował, że resort kupi tysiące takich maszyn.

– Będzie nas stać na to skuteczne narzędzie działania w każdej sytuacji obronnej. Możliwości działania są olbrzymie, skuteczność, jak wskazuje ten pokaz, także. Liczymy na to, że nasze zdolności bojowe zwiększą się tak, że pozwolą obronić się przed każdym zagrożeniem – mówił minister obrony narodowej Antoni Macierewicz podczas prezentacji projektów najnowszych polskich bezzałogowych statków powietrznych w Zielonce.

– Zamierzamy kupić tyle systemów bezpilotowych, ile będzie potrzeba do działania naszych formacji. Ta broń jest bronią masową, jej skuteczność zależy od masowości jej użycia. Jest bronią dla wojsk operacyjnych oraz Obrony Terytorialnej – powiedział minister, wskazując na zasadność wykorzystania rozwijanych i już zaimplementowanych w WITU technologii.

Minister mówił o tysiącach maszyn, ale nie sprecyzował czy owa o dwóch czy o dwunastu tysiącach. Nie jest też jasne, kiedy siły zbrojne miałyby zostać doposażone tymi maszynami. Stwierdził jednak, że przygotowywania do masowej produkcji bezzałogowców dla polskiego wojska będą trwały rok. Co potem? Przekonamy się.

Na pierwszy rzut oka to dobra informacja: polscy żołnierze otrzymają nowoczesną broń, którą dostarczą rodzime firmy. Ale czy rzeczywiście są ich potrzebne tysiące? Minister przekonywał, że duża skala pozwoli obniżyć cenę, ale to nie może być jedyny argument przemawiający za tym zamówieniem. Oby nie skończyło się tak, że do wojskowych magazynów trafią setki maszyn różnego typu, które będą tam leżały latami, ponieważ nie znajdzie się dla nich zastosowania. Przecież nie chodzi tylko o to, by nakręcić produkcję kilku firm – ten zakup musi być uzasadniony. Chociaż w wypowiedzi ministra można trafić na pewną wskazówkę:

– To jest także odpowiedź na te wszystkie nieroztropne uwagi dotyczące Obrony Terytorialnej. To będą formacje obdarzone najnowocześniejszym sprzętem, między innymi także, tymi jakie w Wojskowym Instytucie Technicznym Uzbrojenia możemy dziś zobaczyć – zapewnił minister Macierewicz.

Wojskowa Obrona Terytorialna to projekt mocno wspierany przez obecnego ministra, możliwe, że ta formacja zostanie zasypana dronami, by pokazać (niedowiarkom), że jest nowocześnie…

Zastanawia także stwierdzenie: Liczymy na to, że nasze zdolności bojowe zwiększą się tak, że pozwolą obronić się przed każdym zagrożeniem. W tym miejscu wartość dronów jest chyba trochę przeceniana. Pisałem kiedyś, że w przyszłości te maszyny mogą zastąpić myśliwce, że staną się ważną częścią wyposażenia lotniskowców, a projekty typu LOCUST uzmysławiają destrukcyjną siłę dronów. Ale to póki co pieśń przyszłości. Bezzałogowce mogą się okazać doskonałymi narzędziami w niektórych zadaniach, świetnym wsparciem dla żołnierzy, lecz nie zastąpią innego wyposażenia, a to jest nam dość potrzebne. Świadczy o tym chociażby historia przetargu na śmigłowce.

W jednej z relacji z imprezy przeczytałem, że minister oglądał pokaz maszyny Łoś, drona wyposażonego w pociski. Warto w tym miejscu wspomnieć, że krótko przed drugą wojną światową polska armia doczekała się samolotu o tej nazwie. Był nowoczesny, zastosowane w nim rozwiązania czasem nawet wyprzedzały swoją epokę, ale ostatecznie okazał się nieprzydatny podczas konfliktu (z różnych względów). Maszyna może i ciekawa, lecz nie pomogła, a przeznaczono na ten projekt spore środki. Oby w tym przypadku historia nie zatoczyła koła.

MON kupi tysiące dronów. Polskich dronów. Może i brzmi dumnie, lecz to musi być naprawdę dobrze przemyślane. W ten pomysł powinny się włączyć inne ministerstwa: niech kilkaset dronów trafi do armii, a kolejne setki czy nawet tysiące wzmocnią straż pożarną, policję (pisałem kiedyś, że policjanci w Katowicach wykorzystują ten sprzęt). Niech te maszyny pomagają chronić nasze porty, linie kolejowe, ważne zakłady przemysłowe czy elektrownie. Znajdzie się zastosowanie dla polskich maszyn. Realne zastosowanie.

Źródło grafik: facebook.com