17

Moje ulubione smartfony dekady

Z jednej strony 10 minionych lat minęło jak jeden dzień, z drugiej na rynku smartfonów wydarzyło się tak wiele, że aż trudno ogarnąć jak bardzo zmienił się rynek i sprzęty. Wybrałem kilku moich ulubionych sprzętów minionej dekady. Nie wszystkie miałem, ale zapamiętam je jeszcze na długie lata.

Jak za chwilę przeczytacie, to nie jest zestawienie najlepszych smartfonów minionych 10 lat. Lista jest bardzo subiektywna i zawiera urządzenia, które posiadałem (świadome zakupy), chciałem posiadać lub takie, które wywarły na mnie największe wrażenie. Część z nich zapisze się na kartach historii mobilnego rynku złotymi literami, o części pewnie zapomnimy.

Nexus One (2010)

Ktoś ostatnio powiedział, że to pierwszy Pixel i w sumie jest to dość sensowne podejście. Nexus One, za którym stało HTC był pierwszym smartfonem sygnowanym przez Google – wypuszczono go z Androidem 2.1 Eclair, a później jako pierwszy dostał nowe wersje systemu – Froyo i Gingerbread. Mocne podzespoły, ale i właśnie wspomniane pierwszeństwo do aktualizacji sprawiały, że zostanie zapamiętany jako początek polityki uprawianej do dziś przez Google – ich smartfony są zawsze do wszystkiego pierwsze.

Samsung Galaxy S2 (2011)

Kiedy ja robiłem przymiarki do przejście na iOS, na rynku Androidów pojawił się świetny Samsung Galaxy S2 i w pewnym sensie trochę żałowałem decyzji. To też był czas (jak widać starcie wciąż trwa) walki Androida z iOS i Galaxy S2 wydawał się wtedy najmocniejszym argumentem po stronie sympatycznego zielonego robocika. Szczególnie, że kilku znajomych zaopatrzyło się w ten sprzęt i byli zachwyceni. Galaxy S2 miał świetnego Amoleda, potrafił nagrywać wideo w 1080p, w środku drzemał mocny jak na tamte czasy Exynos z 1GB Pamięci RAM. Zapamiętam go jako sprzęt, który mocno przyczynił się do popularyzowania telefonów z Androidem.

iPhone 4S (2011)

Mój pierwszy iPhone, więc pojawia się tu głównie przez sentyment. Przesiadka nie była bolesna – wręcz przeciwnie. Totalnie rozczarowany ówczesną Xperią X10 potrzebowałem zmiany i zapamiętam ją jako świetny pomysł – oczywiście poza kwestią finansową, która była mocno odczuwalna. Tak naprawdę dopiero wtedy zobaczyłem, że telefon może działać świetnie, być intuicyjny w obsłudze. Ostatecznie mój iPhone 4S się popsuł, przestał w nim działać głośnik – gdyby nie to, pewnie używałbym go jeszcze dłużej, bo wciąż działał rewelacyjnie, mimo kolejnych wersji systemu Apple. Ale tak, wciąż mam go w szufladzie i uważam, że dalej wygląda świetnie.

Samsung Galaxy Note (2011)

Duża rzecz zarówno dla Samsunga, jak i całego rynku mobile – dosłownie i w przenośni. Pamiętam jak żartowaliśmy sobie, że to paletka do tenisa stołowego i przykładaliśmy do ucha robiąc sobie potem zdjęcia i mówiąc jak głupio wyglądamy. Pierwszy Galaxy Note onieśmielał rozmiarem (ekran 5,3 cala) oraz intrygował rysikiem, przez który używanie telefonu zmieniało się całkowicie. A potem smartfony zaczęły się robić coraz większe i większe, a rozmiar pierwszego Note już nikogo nie dziwił.

Nokia 808 PureView (2012)

Był rok 2012, a Nokia wystrzeliłem z takim aparatem w smartfonie, że konkurencja została daleko w tyle. Matryca 41 Mpix i optyka Carl Zeiss, ksenonowa lampa błyskowa. PureView było natomiast technologią gwarantującą świetną jakość zdjęć oraz bezstratne zoomowanie. To był wyjątkowy telefon, oczywiście jak na swoje czasy. Nieco pokraczny, ale jednak istotny – szczególnie kiedy patrzy się na niego dziś, można wręcz powiedzieć, że w pewnym aspektach wyprzedził swoją epokę. Przez jakiś czas zastanawiałem się czy to nie jest sprzęt dla mnie, głównie ze względu na aparat fotograficzny – jednak ostatecznie odpuściłem – przede wszystkim ze względu na Symbiana, do którego nigdy nie potrafiłem się przekonać.

Sony Xperia Z – 2013

Część z Was pewnie już zapomniało, że kiedyś Sony bardzo dobrze radziło sobie na rynku mobile – ba, wyznaczało też pewne trendy. W 2013 roku pełna wodoodporność była czymś wyjątkowym, podobnie jak ekrany z rozdzielczością FullHD. Xperie Z dodatkowo nieźle radziły sobie z dystrybucją energii zapewniając długi czas pracy na jednym ładowaniu. Pierwsze Z-tki cieszyły się dość dużą popularnością i w pełni rozumiem dlaczego.

OnePlus One (2014)

Smartfona nazwano „zabójcą flagowców” i ta łatka ciągnie się za firmą do dziś. Czy słusznie? Myślę, że tak – topowe podzespoły, świetne możliwości za naprawdę atrakcyjną cenę – w 2014 to był dla rynku szok. Fakt, OnePlus One nie wyglądał świetnie, ale nadrabiał to niesamowitą prędkością działania, bardzo dobrym ekranem i naprawdę udaną nakładką systemową. Rozczarowywał jednak trochę czasem pracy na jednym ładowaniu i przeciętnym aparatem. Ale za takie pieniądze było warto, szkoda tylko że w naszym kraju OnePlusy przez lata były smartfonami tylko dla zapaleńców, którzy chcieli i potrafili je sobie sprowadzić. Ja na telefon tej firmy zdecydowałem się dopiero przy okazji OnePlusa 6 i byłem z niego niesamowicie zadowolony.

Samsung Galaxy S6 (2015)

Żegnając się z iOS, zrobiłem przesiadkę na moją największą pomyłkę w historii, czyli phablet HTC One Max. Nie wytrzymałem z nim długo i postanowiłem jeszcze nie wracać do iOS, ale spróbować ze swoim pierwszym Samsungiem. Tak, moim pierwszym Samsungiem był świetny Galaxy S6 (choć początkowo przymierzałem się do S6 Edge Plus, ostatecznie argument ceny przemówił). Byłem z tego sprzętu tak zadowolony, że później przesiadłem się na S7 Edge, którego używałem z uśmiechem na ustach przez dwa lata. S6 zapamiętam przede wszystkim za rewelacyjny aparat, bo dopiero przy tym telefonie ten zaczął mi w pełni wystarczać do robienia zdjęć.

Huawei P20 Pro (2018)

Seria P20, z modelem Pro na czele była dla Huawei przełomowa pod wieloma względami. Trzy tylne aparaty, do tego oferujące kapitalną jakość zdjęć i świetny tryb nocny – tego po chińskich producencie chyba nikt się nie spodziewał. Te smartfony dały im bilet do pierwszej ligi producentów. Do tego bardzo dobry ekran, świetna wydajność. Po premierze tego sprzętu tak naprawdę pierwszy raz zastanawiałem się głęboko nad tym, czy nie sprawić sobie swojego pierwszego Huawei’a.

Samsung Galaxy S10e (2019)

Mój ulubiony smartfon z serii Galaxy S10 i jednocześnie chyba najprzyjemniejsze testy na Antywebie. Długo zastanawiałem się czy żegnając się z OnePlusem 6 nie wrócić do Samsunga i w zasadzie jedynym wyborem był właśnie S10e. Nie jest to smartfon idealny, ale przez swój rozmiar, design i możliwości zapamiętam go jako najfajniejszy i najciekawszy telefon 2019 roku. Właśnie dlatego wylądował też w zestawieniu moich ulubionych smartfonów dekady.

Samsung Galaxy Fold (2019)

Dziś patrzymy na Galaxy Fold jako ciekawostkę, za kilka lat będziemy go pewnie traktować jak kamień milowy w rozwoju smartfonów. Bo na dobrą sprawę to pierwszy, dobry i w pełni funkcjonalny składany telefon, który pojawił się w sprzedaży. Czy chciałbym go mieć? Tak. Czy wydałbym na niego tyle pieniędzy? Absolutnie nie. Jednak możliwość obcowania z czymś tak „nowym” zapamiętam na długie lata, choć podczas testów nie do końca potrafiłem wykorzystać większy ekran. Z takich rozmiarów wybieram (póki co) jednak tablet.

iPhone 11 (2019)

Mój wielki powrót do iOS, tym razem jednak również z dodatkami w postaci Apple Watch i słuchawek AirPods Pro. I wiecie co? Jestem bardzo zadowolony z tego zestawu. Czy Android jest lepszy od iOS? Nie wiem czy jest sens w robić w ogóle takie porównania, mi używa się tego systemu bardzo przyjemnie i doceniam wszystkie smaczki związane z ekosystemem Apple. iPhone 11 robi rewelacyjne zdjęcia, bardzo długo działa na jednym ładowaniu, do tego jest szybki jak rakieta. Czego więcej chcieć?

Jestem bardzo ciekawy jak wygląda lista najważniejszych dla Was smartfonów dekady.

grafika: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8