18

Moderatorzy „czyszczący” Google i YouTube – taka praca może wykończyć

Pisaliśmy o moderatorach Facebooka - głównie w kontekście słabych warunków zatrudnienia i ogromnej odpowiedzialności, która się z tym wiąże. Teraz głośno robi się o "moderatorach Google i YouTube", którzy również mają bardzo trudne zadanie przed sobą. YouTube i Google są pełne treści, które nigdy nie powinny tam trafić.

TheVerge w swoim bardzo długim tekście opisuje historie osób, które były / są zatrudnione w Google i odpowiadają / odpowiadały za moderowanie treści w jego usługach. To nie jest tak, że ci ludzie spotykają się na co dzień jedynie z internetowym hejtem i podobnymi nadużyciami. Jeżeli chodzi o tak wielkie platformy, incydenty związane z umieszczaniem w serwisie niewłaściwych treści są naprawdę „grube”. Jedna z bohaterek na co dzień „użerała się” z przemocą przedstawioną na filmach w serwisie YouTube, a nawet materiałami przekazywanymi przez terrorystów. Wyobraź sobie, siedzisz 8 godzin w pracy i musisz przeglądać filmy, na których widzisz ziemię usłaną trupami.

Czytaj więcej: Świetne dokumenty National Geographic za darmo w YouTube!

„Olaboga, jakbym Harda na Sadolu nie widział…”. No, nie do końca. Dział „Hard” na Sadisticu, którego nie polecam oglądać wrażliwym internautom to miejsce, w którym widz wie, czego powinien się spodziewać (a i tak ciągnie na wymioty). A tymczasem, do obowiązków moderatorów należy codzienne stykanie się z wszelkimi wynaturzeniami, śmiercią, gwałtami, napaściami, przemocą i tak dalej. To nie jest środowisko, w którym można pracować codziennie, a już na pewno nie przez kilka lat. Nie wyobrażam sobie, że muszę codziennie patrzeć na tego typu materiały i od tego zależy moja wypłata. W przypadku ukazanych w materiale TheVerge osób, czasami niemała wypłata.

Ale cóż warta jest nawet jeszcze lepsza wypłata, skoro chodzisz do pracy i po pewnym czasie łapie Cię zespół stresu pourazowego (PTSD)? No, właśnie. Wolałbym codziennie trawniki kosić za połowę mniejszą wypłatę, niż siedzisz przed biurkiem i przeglądać takie materiały (i zgłaszać je do permanentnego usunięcia). Codziennie spotykałbym się z zupełnie nowym przejawem nieodpowiedniego zachowania. Niektórym z Was może się wydawać, że byście to dźwignęli. Tak pewnie uważali również ci, którzy zaczęli pracę w roli „moderatora Google”. A jednak, srogo się przeliczyli.

Ci ludzie dzisiaj naprawdę cierpią z powodu zaburzeń psychicznych

Albo mają PTSD, albo miewają koszmary, albo nie śpią, albo wpadają w uzależnienia. Próbowali w jakiś sposób kompensować sobie to, co widywali za dnia i zareagowali na różne sposoby. Wiecie, jednemu sufit na łeb się zwala, a inni uderzają w butelki lub „dają po kablach”. Psychiatrzy widzieli już wiele sposobów radzenia sobie z takimi problemami – najlepszym jest natomiast terapia u osoby, która zna się na rzeczy.

Ale w przypadku tych osób Google nie brał pod uwagę takiej ewentualności – opieka zdrowotna dotycząca „funkcji wysokiego ryzyka” dopiero zaczyna być standardem u giganta. Szkoda, że dopiero teraz – moderatorzy, którzy odeszli z Google muszą w tym momencie sami troszczyć się o siebie, a w Stanach Zjednoczonych nie jest to zadanie łatwe.