22

MOBA dla każdego? Blizzard pokazał, że można

Nie umiem grać w gry MOBA. Próbowałem odnaleźć się zarówno w League of Legends, jak i Dota 2. Bez skutku. Nie dość, że szło mi raczej marnie, to w dodatku nie czułem przyjemności, a to przy elektronicznej rozrywce jest przecież najważniejsze. Do Heroes of the Storm podszedłem późno, bo dopiero przy oficjalnej premierze. I powiem […]

Nie umiem grać w gry MOBA. Próbowałem odnaleźć się zarówno w League of Legends, jak i Dota 2. Bez skutku. Nie dość, że szło mi raczej marnie, to w dodatku nie czułem przyjemności, a to przy elektronicznej rozrywce jest przecież najważniejsze. Do Heroes of the Storm podszedłem późno, bo dopiero przy oficjalnej premierze. I powiem Wam jedno – to jest MOBA dla takich „noobków” jak ja.

Podobno Blizzard nie robi słabych gier. Wiele w tym prawdy, szczególnie jeśli spojrzymy na sukcesy serii Diablo, Starcraft, czy Warcraft ze wszystkimi swoimi odsłonami. Hearthstone’owi też chyba nikt nie wróżył takiego sukcesu, mówiąc że to karcianka dla osób, które nie umieją grać w karcianki. Ale może właśnie tu leży jej sukces?

MOBA dla osób, które nie umieją grać w MOBA

Tak w jednym zdaniu podsumowałbym Heroes of the Storm. Szybki samouczek i można wskakiwać do sieci. Frajda płynąca z zabawy wcale nie wiąże się tylko i wyłącznie ze zgraną drużyną. Sam gram na razie solo, bez komunikacji z innymi graczami, którzy wpadną mi do drużyny – i wcale mi to nie przeszkadza. Biorąc pod uwagę to, że często zdarza mi się w takich randomowych meczach wygrywać, moim współtowarzyszom chyba też nie. Ale na pewno będę chciał spróbować pobawić się ze zgraną ekipą, bo wtedy przyjemność z grania jest podobno największa.

Heroes of the Storm

Co mi się podoba

Znani bohaterowie. Nie jestem jakimś maniakiem gier Blizzarda, ale większość herosów znam lub chociaż kojarzę. To już na starcie sprawia, że albo darzę ich sympatią, albo nie patrzę nawet w ich stronę. Poziom skomplikowania rozgrywki jest tak dobrze ustalony, że bawić się tu będą świetnie zarówno totalnie zieloni w gatunku, jak również LoLowi wyjadacze. Choć w przypadku tych drugich obawiam się, że uproszczone zasady mogą być elementem odrzucającym.

Podoba mi się tak zwany grind. Zdobywanie poziomów doświadczenia zarówno jeśli chodzi o profil gracza, jak również samych bohaterów zawsze mi się w grach podobało. Grind sprawia, że mam motywację do zabawy i cieszę się z każdego wygranego meczu. Zbieranie złota też jest fajne i daje jakiś cel. W tym wypadku polegający głównie na niewydawaniu prawdziwych pieniędzy. Ale o tym za chwilę.

Jasne zasady co do zdobywania doświadczenia są świetnym pomysłem. Punkty trafiają do całej drużyny, a nie tylko do gracza, który akurat zlikwidował przeciwnika. No dobrze, praktycznie całej drużyny, trzeba być w pobliżu akcji. Powiecie, że to niesprawiedliwe względem najlepszych i najbardziej aktywnych podczas meczu graczy. A ja odpowiem – to wolicie, żeby ludzie nie grali, bo wychodzą z meczów z pustymi rękami?

Co mi się nie podoba

Kupowanie bohaterów. Uzbieranie odpowiedniej ilości złota na herosa zabiera sporo czasu. 20 golda za przegrany i 30 za wygrany mecz to mało, szczególnie, że najtańsze postacie kosztują 2 tysiące, 4 tysiące, a ciekawsi bohaterowie już na przykład 7. Warto w takich sytuacjach polować na promocje i zdobywać złoto dzięki dziennym wyzwaniom. Te są super – polegają na przykład na zagraniu trzech meczów bohaterem z klasy wojownika. 300 złota nie chodzi piechotą.

Heroes of the Storm

Rotacja bohaterów – polega ona na tym, że raz na jakiś czas (raz na tydzień jeśli się to nie zmieni po jakimś czasie), pojawia się kilku darmowych herosów, których przez dany okres można sprawdzić, przy okazji nabijając im doświadczenie. Podoba się – można kupić, nie podoba – czekamy na kolejną rotację. Jeśli dobrze rozumiem, darmowi bohaterowie z rotacji wpadają do naszej kieszeni przy zdobyciu niektórych wyższych poziomów doświadczenia profilu. Brzmi fajnie, ale w praktyce wygląda to tak, ze nie chcąc wydawać prawdziwych pieniędzy, zostają nam herosi z rotacji i jeden, może dwóch bohaterów kupionych – najczęściej tych najtańszych. A to blokuje drogę do rankingowych starć i wkręcenia się w coś więcej niż szybkie mecze.

Ale rozumiem zamysł i wygląda na to, że działa. Sam kupiłem w promocyjnej cenie pakiet startowy tylko po to, żeby być w posiadaniu trzech herosów, póki co z samych rozgrywek stać mnie było bowiem tylko na jednego i to w dodatku takiego najtańszego.

Jeśli więc kiedykolwiek myśleliście o tym, by grać w MOBĘ, ale odrzucały Was zarówno LoL jak i Dota 2, Heroes of the Storm może okazać się MOBĄ dla Was. A ja jestem tego doskonałym przykładem. A żeby było zabawniej, zamierzam się tez w temacie HotS dokształcać, oglądając mecze w sieci. Wygląda więc na to, że produkcja Blizzarda będzie impulsem, który zainteresuje mnie transmisjami wydarzeń e-sportowych.

grafika: 1, 2, 3