39

Mniej znaczy więcej, czyli (anty)reklama wielordzeniowych procesorów

Kilka tygodni temu na AW pojawił się tekst Tomka, w którym pisał on o nowym, ośmiordzeniowym procesorze firmy MediaTek oraz o komentarzu Qualcomma do tego produktu. Komentarzu nieprzychylnym, by nie napisać utrzymanym w formie drwiny i całkowitego braku akceptacji. Temat jest kontynuowany i to przez Qualcooma – najwyraźniej korporacja chce narobić szumu wokół całej sprawy. […]

Kilka tygodni temu na AW pojawił się tekst Tomka, w którym pisał on o nowym, ośmiordzeniowym procesorze firmy MediaTek oraz o komentarzu Qualcomma do tego produktu. Komentarzu nieprzychylnym, by nie napisać utrzymanym w formie drwiny i całkowitego braku akceptacji. Temat jest kontynuowany i to przez Qualcooma – najwyraźniej korporacja chce narobić szumu wokół całej sprawy.

Po nieprzychylnym komentarzu wiceprezesa Qualcomma, dotyczącym nowej konstrukcji MediaTek, przyszedł czas na wyrażenie swojej opinii w sposób bardziej nowoczesny – najlepiej z pomocą krótkiego filmu wykładającego przysłowiową kawę na przysłowiową ławę. W reklamie swoich produktów i jednocześnie antyreklamie pomysłów konkurencji nie bawiono się w podchody i akcentowano wprost, że liczy się nie liczba rdzeni w procesorze, lecz ich jakość. Qualcomm przekonuje, iż tę jakość gwarantuje, ponieważ każda kolejna generacja jego produktów jest tworzona od podstaw, co poprawia efektywność. W tym samym czasie konkurencja po prostu podwaja liczbę starych rdzeni.

Firma podkreśla, że aplikacjom potrzebne są szybsze rdzenie, a nie większa ich liczba. Pojawiają się statystyki, porównania (zarówno własnych produktów, jak i podzespołów swoich i konkurencji) i wszystko wydaje się dość oczywiste. Nawet to, w kogo został wymierzony film – chodzi przede wszystkim o firmę MediaTek. Tomasz w swoim tekście wspominał już o tym, że prawda w tym sporze może leżeć po środku i działania Qualcomma w pewnym sensie to potwierdzają.

Produkty z linii Snapdragon są lepsze od komponentów MediaTek, ale jednocześnie przegrywają pod względem ceny. Qualcomm, nagłaśniając sprawę bezsensownego wyścigu na liczbę rdzeni, z jednej strony zapewne chce pokazać, iż to zjawisko patologiczne, że nie ma sensu nakręcać tego mechanizmu, bo w ostatecznym rozrachunku klient na tym straci. Ale z drugiej strony, trudno pozbyć się wrażenia, że korporacja trochę się przestraszyła poczynań konkurencji. Szum medialny wywołany wokół śmiesznych (z punktu widzenia Qualcomm) poczynań MediaTek ma na celu m.in. odciągniecie uwagi od ceny produktów tej drugiej firmy.

Qualcomm wydaje się być wyraźnie rozdrażniony ośmiordzeniowymi procesorami. Jego zachowanie trudno jednak tłumaczyć wyłącznie troską o dobro klientów i pogardą dla wyścigu zbrojeń fundowanego nam przez producentów (nie tylko procesorów). Przecież do niedawna korporacja sama zwiększała liczbę rdzeni w swoich procesorach. Skoro mogliśmy przeskoczyć z dwóch do czterech, to czemu nie wykonać podobnego kroku w stronę ośmiu rdzeni? To pytanie nie oznacza oczywiście, że popieram politykę MediaTek i jestem za ciągłym podkręcaniem parametrów. Zwracam jedynie uwagę na fakt, iż Qualcomm odcina się teraz od czegoś, co jakiś czas temu sami stosowali…

Źródło grafiki: engadget.com