11

Milionowa aplikacja zaakceptowana do App Store. W Google Play zmiany

App Store, sklep z aplikacjami od Apple, właśnie osiągną kolejny kamień milowy. Od początku istnienia zgłoszono, a Apple zaakceptowało, ponad milion aplikacji. Takiej informacji udzieliła firma AppsFire, monitorująca App Store. Apple ma niewątpliwie powody do zadowolenia, bo wraz z ilością w dużej mierze idzie jakość. Google nie zasypia gruszek w popiele i cały czas kombinuje, […]


App Store, sklep z aplikacjami od Apple, właśnie osiągną kolejny kamień milowy. Od początku istnienia zgłoszono, a Apple zaakceptowało, ponad milion aplikacji. Takiej informacji udzieliła firma AppsFire, monitorująca App Store. Apple ma niewątpliwie powody do zadowolenia, bo wraz z ilością w dużej mierze idzie jakość. Google nie zasypia gruszek w popiele i cały czas kombinuje, co zrobić, aby aplikacji było więcej i były lepszej jakości. W tym celu wprowadza kolejne zmiany i drobnymi kroczkami ulepsza swój sklep. Czy to wystarczy?

Trzeba zaznaczyć, że aktualna liczba dostępnych w App Store aplikacji jest znacznie mniejsza i wynosi 736247. Wspomniany milion dotyczy wszystkich zgłoszonych i zaakceptowanych przez Apple aplikacji od początku jego istnienia. Niewątpliwie aplikacji zgłoszonych i niezaakceptowanych również było trochę, ale tylko Apple ma dostęp do takich danych i nie da się ich w inny sposób śledzić. Milion zaakceptowanych aplikacji tylko na urządzenia mobilne w cztery lata to naprawdę nie mała ilość, która zapewne będzie rosła w dalszym ciągu.

Co ciekawe, większość aplikacji dostępnych w App Store jest darmowa, bo zaledwie 45% z nich jest płatna. Podejrzewam jednak, że w tej statystyce biorą udział również aplikacje, które mają bardzo ograniczone funkcje, a resztę należy wykupić poprzez zakupy wewnątrz aplikacji. Zwłaszcza wśród gier dla małych dzieci jest bardzo dużo tego rodzaju programów. Wyświetlają się w kategorii Free, ale w zdecydowanej większości są w zasadzie bezużyteczne bez płatnego odblokowania większości funkcji, bo powodują jedynie frustrację u dziecka, że wszystko jest poblokowane. Dlatego do tych 45% podchodziłbym z dużą nieufnością.

Wiele się mówi o tym, że tablety to po prostu konsole do gier, a smartfony oprócz podstawowych funkcji telefonicznych i internetowych służą przede wszystkim do grania. Osobiście mnie to dziwi, bo gier mam zainstalowanych tylko kilka i sięgam do nich rzadko, rzadziej niż raz w tygodniu. W skali wszystkich programów gier jest również stosunkowo niewiele, bo stanowią one zaledwie 16% co daje 120065 tytułów.

Jak zwraca uwagę The Next Web, Apple prawdopodobnie nie pochwali się oficjalnie milionową zgłoszoną aplikację, ponieważ przykłada wagę w zasadzie tylko do aplikacji aktywnych. Nie da się jednak ukryć, że firma z Cupertino ma powody do zadowolenia. W App Store znajduje się wiele świetnych aplikacji, na tle konkurencji szczególnie atrakcyjny jest dział programów zoptymalizowanych pod tablety. Google brakuje nie tylko samego podziału pomiędzy aplikacje tabletowe i na telefony, ale samych aplikacji na tablety dobrej jakości jest niestety niewiele.

Zmiany w Google Play

Google od jakiegoś czasu stara się nadgonić zaległości wobec konkurencji. Wypuścił kilka modeli tabletów z serii Nexus, a więc zależy mu aby pojawiło się więcej aplikacji zoptymalizowanych pod tablety i wysokie rozdzielczości. Najwyraźniej zmiany są zakrojone szerzej. Serwis Android Police przyjrzał się, co zmieniło się w pliku instalacyjnym Google Play po jego aktualizacji. W kodzie znalazł kilka ciekawostek.

Po pierwsze Google Play niedługo będzie wymagał konta na Google+. Do czego? Tego dokładnie nie wiadomo, ale jest duże prawdopodobieństwo, że ma to coś wspólnego z recenzjami aplikacji, którymi będziemy mogli się podzielić w wybranych kręgach. Oprócz tego przy recenzjach pojawią się awatary z naszego profilu G+. Choć przymusowe korzystanie z G+ zapewne nie spodoba się tym, którzy nie widzą potrzeby korzystać z tego serwisu społecznościowego, o tyle ja chętnie dowiem się co osoby przeze mnie obserwowane używają na swoich telefonach i tabletach. Tym bardziej, że nie raz i nie dwa na moją prośbę polecili mi bardzo przydatne programy. Gdyby w przyszłości udało się naprawdę rozruszać G+, byłaby to wyraźna przewaga nad Apple, który nie ma własnego popularnego serwisu społecznościowego.

Druga zmiana dotyczy wprowadzenia możliwości zamawiania przed oficjalną premierą czyli pre-order. Również nie ma pewności do czego mają służyć. Być może pojawią się w sekcji sprzętowej, która na razie nie jest dostępna w Polsce, być może została stworzona z myślą o filmach i muzyce? A może wreszcie twórcy aplikacji będą mogli zacząć sprzedaż jeszcze przed oficjalną premiera aplikacji? Czas pokaże. Oby nie była to furtka do kolejnych nadużyć.

Na koniec Google dodał nową kategorię, którą możemy oznaczyć aplikację wprost z telefonu. Do tej pory można było oznaczyć aplikacje jako zawierające elementy seksualne, przemoc, niewłaściwe oznaczenie wiekowe. Do tych kategorii dołącza nowa – szkodliwy (Harmful). Po taki oznaczeniu będziemy musieli opisać co stało się z naszym telefonem i danymi na nim przechowywanymi, po zainstalowaniu szkodliwej aplikacji. Jest to kolejny krok w walce ze złośliwymi aplikacjami, działającymi na szkodę użytkowników i dla zysku twórców. Pytanie czy takie oznaczanie wystarczy, aby uchronić większość użytkowników przed problemami? Mam wątpliwości. Bardziej zdecydowane działania pewnie byłby skuteczniejsze, ale jednocześnie utrudniałyby i spowalniały proces dodawania aplikacji do Google Play.

Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.