29

Mikroroboty dostarczające lekarstwa? Antyszczepionkowcy oszaleją…

Nie wiem, czy pamiętacie taki film pt. „Interkosmos” z Dennisem Quaidem, w którym główny bohater brał udział w eksperymencie, w ramach którego został zmniejszony i wstrzyknięty w mikroskopijnym batyskafie do ludzkiego ciała. Ot, momentami zabawny hollywódzki produkcyjniak, który patrząc z dzisiejszej perspektywy, dla sporej grupy antyszczepionkowców jest zapewne profetycznym horrorem, zwiastującym nadchodzący koniec cywilizacji. Tymczasem medycyna precyzyjna może niedługo częściowo spełnić tę wizję.

Oczywiście nikt z nich nie boi się wszczepienia pilota w batyskafie, ale już czipy Gatesa, dostarczone razem z morderczymi szczepionkami, to już jak najbardziej. Mogę sobie tylko wyobrazić, co będzie się działo w tamtejszych bańkach dezinformacyjnych, jeżeli technologię mikrorobotów, precyzyjnie dostarczających leki w różne rejony ciała, udałoby się wprowadzić do powszechnego użycia.

Robotem w raka

Bionaut Labs nie jest co prawda przedstawicielem wielkich koncernów, tylko klasycznym start-upem, ale ich pomysł będzie dla zwolenników teorii spiskowych z pewnością mrożący krew w żyłach. Z kolei dla ludzi interesujących się nauką, jest jednym z ciekawszych, szczególnie, że zasada działania nie wymaga jakichś niespotykanie futurystycznych i nie istniejących jeszcze technologi, ale bazuje w dużym stopniu na… magnesach.

Mikro czy nanoroboty dostarczające leki wewnątrz naszego organizmu, tym zajmuje się opisywana firma, nie są oczywiście ich oryginalnym pomysłem. Teoretyczne rozważania na temat takiej metody leczenia pojawiały się dość często w dyskusjach o przyszłości medycyny w ostatnich latach, a w książkach science-fiction są popularnym narzędziem w arsenale medyków z przyszłości.

Bionaut jest jednak jedną z tych firm, które próbują wprowadzić ten pomysł w życie. Na dziś nasza medycyna potrafi już wykorzystać np. kapsułki-sondy endoskopowe przeznaczone do inspekcji całego przewodu pokarmowego, ale roboty Bionaut to jednak zupełnie inna skala wyzwań. Co ciekawe, realizacja tej wizji w wykonaniu tej firmy zaskakuje prostotą metod.

Wstrzykniemy Wam roboty

Roboty Bionaut to urządzenia mniejsze od 1 mm, mogące mieć różne kształty i wielkość, projekt zależy od miejsca, w które mają dotrzeć. Część z nich posiada kształt śruby, co pozwala im łatwiej przemieszczać wewnątrz naszego ciała.

Urządzenia nie maja własnego napędu, poruszanie i zmiany kierunku są wywoływane z zewnątrz, przy pomocy kontrolera z wbudowanymi magnesami i odpowiedniego manipulowania przy ich pomocy polem magnetycznym. Kontroler steruje także uwolnianiem w odpowiednim momencie leku znajdującego się w „ładowni”. Po zabiegu roboty są tą samą drogą usuwane z organizmu.

Lekarze przeprowadzający przeprowadzają robota precyzyjnie do zaatakowanego chorobą rejonu, wg. twórców możliwe jest nawet przebijanie się bez szkody dla pacjenta przez sporą część tkanek miękkich. Po doprowadzeniu robocika w okolice guza, ze środka zostaje uwolniona precyzyjnie dobrana dawka leku. Jeśli zaistnieje potrzeba większej dawki, lekarz może wysłać całą „flotę” takich botów.

Firma pracuje nad technologią od 2016 r. i po kilku fazach testów zdecydowała się pokazać swoje dotychczasowe osiągnięcia i zaplanowaną mapę drogową dla tej technologi. Według informacji podanych przez CEO firmy, Michaela Shpigelmachera, firma ma już za sobą testy na gryzoniach, a obecnie przygotowuje się do badań na większych zwierzętach. Test kliniczne na ludziach mogłyby się zacząć, w jego ocenie, w okolicach 2023 r.

Ograniczyć skutki uboczne

W swoich materiałach firma skupia się na problematyce raka umiejscowionego w trudno dostępnych rejonach organizmu, ze szczególnym uwzględnieniem układu nerwowego. Roboty mogą być a przykład wstrzykiwane do kręgosłupa i „atakować” guzy pnia mózgu. Potencjał tego rozwiązania jest jednak znacznie większy i jeśli zadziała. Jeżeli obietnice twórców się potwierdzą można się spodziewać jednoczesnego ograniczania skutków ubocznych terapii stosowanych w leczeniu najcięższych chorób, przy jednoczesnym poprawieniu ich skuteczności.

Jeśli porozmawiacie z jakimkolwiek lekarzem o naturze leków, z pewnością będziecie mieli szansę usłyszeć, że lek od trucizny różni się tylko dawkowaniem. Niestety, w przypadku większości ciężkich chorób bezpieczne dawki trzeba przekraczać, leku musi być na tyle dużo, żeby np. krew zdołała go w odpowiedniej ilości dostarczyć we wskazane miejsce. Niechcący „atakujemy” w ten sposób także zdrowe organy, narażając się na przykre efekty uboczne. Precyzyjna dawka leku, uderzająca tylko w chore miejsce pozwalałaby w dużej mierze ograniczyć to zjawisko.

Z pewnością pomysł Bionaut Labs jest jednym z ciekawszych na jakie się ostatnio natknąłem. Uwiarygadnia go to, że zasada działania oparta jest o znane i sprawdzone już technologie, a nie jakieś futurystyczne pomysły, których wdrożenie musiałoby trwać latami. Jeśli firma „dowiezie” całość do mety, z pewnością będzie o niej głośno. Tylko jak wtedy nazwiemy nowe ruchy sprzeciwiające się tak prowadzonym terapiom? Wstrzykiwane roboty, mogące dotrzeć do mózgu, sterowane zmianami pola magnetycznego, takie coś z pewnością nie umknie ich uwadze…

 

Źródła: [1], [2]