30

Microsoft wieszczy przyszłość gier w chmurze, wręcz współczuje Sony i Nintendo

Branża gier przez wiele lat nie była postrzegana jako godny konkurent przemysłu muzycznego czy filmowego w kwestii rozrywki. W ostatnich latach bardzo się to jednak zmieniło i obecnie to właśnie gry są podstawą przemysłu rozrywkowego. Teraz Microsoft wieszczy, że czeka nas kolejna rewolucja, która ma mieć miejsce w chmurze.

Branża gier święci tryumfy

Rekordowe notowania CD Projektu na polskiej giełdzie to nie przypadek. Reuters szacuje, że w 2019 roku cała branża gier wygenerowała ponad 152 mld USD przychodu, podczas gdy w kinach na całym świecie wydano na bilety nieco ponad 42 mld USD. Oczywiście należałoby do tego doliczyć jeszcze wydatki na różnego rodzaju serwisy VOD i streamingowe, ale mimo wszystko gry stają się kluczowym segmentem dla branży rozrywkowej. I nie chodzi tu wcale tylko o stereotypowego gracza, siedzącego przed konsolą czy komputerem, ale również, a może przede wszystkim o okazyjnych miłośników Candy Crush ;-). W sumie według różnych statystyk zebrałoby się z tego 2,5 mld ludzi, czyli mniej więcej 1/3 populacji całej planety.

Technologiczni giganci już kilka lat temu zauważyli rynek gier i powoli przygotowują się do rywalizacji z firmami, które są tam już od dłuższego czasu. Najlepszym przykładem jest Google Stadia, serwis, który pozwala nam grać w szereg typowo konsolowych/komputerowych gier na dowolnym urządzeniu, począwszy od komputera, przez telewizor, a na smartfonie skończywszy. Co prawda tzw. hardkorowi gracze starania Google oceniają tylko uśmiechem politowania, ale badania wskazują, że wielu osobom nieco większe opóźnienia nie przeszkadzają. Łatwość korzystania i szybkość uruchomienia gry sprawia, że po Google Stadia będzie sięgać coraz więcej osób, szczególnie gdy w tym roku ruszy darmowa wersja serwisu. Firma planuje ponadto w tym roku dodać ponad 100 nowych gier na swojej platformie i może stać się istotną konkurencją dla takich firm jak Microsoft, Sony czy Nintendo.

Phil Spencer podziela zdanie Google

W wypowiedzi udzielonej serwisowi Protocol podobne zdanie ma szef działu gier w Microsofcie i człowiek odpowiedzialny za dział Xbox, czyli Phil Spencer. Według niego przyszłość gier jest w chmurze i Xbox wcale nie jest w tej układance najważniejszy. W przyszłości platforma przestanie mieć znaczenie, a będzie się liczył dostęp do rozgrywki w każdym miejscu i w każdym czasie. Microsoft już od kilku lat pracuje nad swoją technologią streamingu gier, która będzie również dostępna w Xbox Series X i uważa, że w ostatecznym rozrachunku to może być ważniejsze. Z tego powodu pomimo dużego szacunku do Sony i Nintendo, Spencer uważa, że jego japońscy konkurenci są na straconej pozycji. Przy okazji wspomniał, że jest otwarty na współprace jeśli te dwie firmy chciałyby skorzystać z platformy Microsoft Azure w celu wprowadzenie streamingu do swoich urządzeń.

Microsoft w tym właśnie upatruje swojej szansy, bo poza nim podobne możliwości techniczne ma jeszcze tylko Google, Amazon i może Facebook, reszta firm nie inwestowała do tej pory takich środków w infrastrukturę, aby teraz szybko to nadrobić. Czy tak będzie faktycznie, to się jeszcze okaże, ale trudno odmówić Spencerowi racji. Streaming wideo całkowicie zmienił branże filmową, dzisiaj o płytach DVD i Blu-ray nikt już nie myśli, a rekordy popularności bije Netflix i Disney+. Czy to samo czeka branżę gier?

Nie zapominajmy jeszcze o Apple

Dlaczego o Apple skoro ta firma nie zajmuje się tworzeniem gier? Ano ze względu na platformę iOS. Obecnie 80% przychodów przychodów w sklepie App Store pochodzi właśnie ze sprzedaży gier lub dodatków do nich. Przekłada się to na przychody rzędu 10 mld USD rocznie, bo Apple zabiera deweloperom aż 30% tego co płacą im użytkownicy. I pomimo tego, że samo nie tworzy żadnych gier to i tak zarabia na nich więcej niż firmy związane stricte z branżą gier. Wyprzedza je tylko Tencent, Sony i Microsoft.

Wygląda na to, że gigant wreszcie zauważył branżę gier, o czym świadczyć może wprowadzenie do oferty usługi Apple Arcade, która oferuje ponad 100 gier bez mikrotransakcji za 24,99 PLN miesięcznie. Nie jest to pewnie jeszcze w pełni konkurencyjna usługa, ale można się spodziewać, że na 100 grach się nie skończy, ale trzeba pamiętać, że Apple dysponuje ogromną bazą aktywnych urządzeń, smartfonów, tabletów, komputerów i przystawek do TV. Na każdym z nich można grać w dowolnej chwili i firma w tym musi upatrywać swojej szansy.

Podsumowując, cała branża będzie teraz skupiać na poszerzeniu bazy swoich klientów, chodzi o to aby zachęcić jak największą liczbę ludzi do grania i wydawania swoich pieniędzy. Pewnie nie odbije się to na hardkorowych graczach, którzy nadal będą dostawać głośne tytuły na PC/konsole, ale muszą liczyć się z tym, że nie będą najważniejsi. Jak jestem skłonny uwierzyć, że to streaming będzie przyszłością, skoro ostatnio taką usługę wprowadziła nawet NVIDIA, która przecież zarabia na sprzedaży kart graficznych.