Microsoft

Microsoft nadal dokłada do wielu biznesów. Na szczęście ma z czego dokładać

MS
Maciej Sikorski
32

Microsoft zaprezentował swój raport kwartalny za ostatnie trzy miesiące 2014 roku. Patrząc na niektóre rubryki w tabelkach można odnieść wrażenie, że... to nie jest Microsoft. Rosną przychody ze sprzedaży sprzętu i stanowią już zauważalną część całości. Jednocześnie gorsze rezultaty notuje najbardzi...

Microsoft zaprezentował swój raport kwartalny za ostatnie trzy miesiące 2014 roku. Patrząc na niektóre rubryki w tabelkach można odnieść wrażenie, że... to nie jest Microsoft. Rosną przychody ze sprzedaży sprzętu i stanowią już zauważalną część całości. Jednocześnie gorsze rezultaty notuje najbardziej znany produkt firmy, czyli Windows. Jeden element jest stały: korporacja z Redmond świetnie radzi sobie na rynku biznesowym.

Przychody rosną, zyski spadają. W obu przypadkach zauważalnie. To nie są dobre informacje, ale spodziewano się ich. Przynajmniej nie są wielkim zaskoczeniem. Nie oznacza to jednak, że inwestorzy przeszli obok sprawy obojętnie - cena akcji Microsoftu spadła. I wiele osób zadaje sobie pewnie teraz pytanie: co dalej? Firma z Redmond zafundowała nam ostatnio niezłą konferencję, powiało świeżością i optymizmem, ale nie wiadomo, czy Microsoftowi uda się przekonać ludzi, że jest firmą, z którą warto się wiązać.

Problemem Microsoftu w kolejnych kwartałach będą drogi dolar, mniejsze wpływy z licencji Windowsa (pisaliśmy o tym w trakcie konferencji), wydatki na restrukturyzację, dalsze ponoszenie kosztów związanych z rozwojem nierentownych oddziałów. To obciążenia, które widzimy w raporcie za poprzedni kwartał, a które nie znikną w bliskiej przyszłości. Dlatego firma przygotowuje już inwestorów na ewentualne gorsze wyniki, Satya Nadella, czyli CEO firmy pewnie niejednokrotnie powie, że zmiany mają swoją cenę. Warto jednak ją ponieść, bo potem inwestycja powinna się zwrócić.

Przejdźmy do konkretów. W poprzednim kwartale przychody Microsoftu wyniosły 26,47 mld dolarów. W analogicznym okresie roku 2013 było to 24,52 mld dolarów. Wzrost o 8%. Dobry wynik. Sęk w tym, że różnica wynika w dużej mierze z przejęcia działu Devices&Services należącego jeszcze niedawno do Nokii. Przychody tego oddziału wyniosły 2,3 mld dolarów. Jeśli weźmiemy to pod uwagę, to można dojść do wniosku, że przychód MS uległby pogorszeniu bez tego "dodatku". Nie będę zagłębiał się w sprzedaż Lumii, poświęcę zagadnieniu osobny wpis. Ale szału nie ma.

Teraz gorsze wiadomości: poważnie spadł zysk Microsoftu. W IV kwartale 2013 roku było to niecałe 6,6 mld dolarów, w poprzednim kwartale prawie 5,9 mld dolarów. Skąd pogorszenie wyników? Wspominałem już o kosztach restrukturyzacji - Microsoft zwalnia liczną grupę pracowników, a to oznacza np. odprawy. Firma ma też kilka dużych projektów, na których prawdopodobnie nadal nie zarabia. Ostatnio doszedł do tego przywołany oddział Nokii i związana z nim produkcja smartfonów. To poprawiło przychody, ale wpłynęło negatywnie na zyski. Microsoft nie zarabia na Lumiach, dokłada do biznesu, więc notuje spadki.

Ciekawym wątkiem jest Surface. Przychody oddziału odpowiedzialnego za ten produkt wzrosły o blisko 1/4 i przekroczyły miliard dolarów. Nie można już patrzeć na ten biznes jako na dodatek o marginalnym znaczeniu - rośnie i to zauważalnie. Rośnie też Bing, ale w obu przypadkach Microsoft nie chwali się dokładnymi danymi finansowymi. Podobny problem jest z oddziałem odpowiedzialnym za Xboksa. Chociaż Microsoft poinformował, że sprzedał w ciągu trzech miesięcy 6,6 mln konsol, to nie wiadomo, jak ta liczba rozkładała się na poszczególne modele. Wiadomo natomiast, że spadł przychód tego biznesu.

Cały oddział Devices and Consumer, na który składają się wspomniane segmenty urósł o 8% (przypominam, że dorzucono tu Lumie) i przyniósł blisko 13 mld przychodu. Gdyby na tym kończyły się wyniki Microsoftu, byłoby kiepsko. Sporo biznesów, do których trzeba dokładać. Owszem, w przyszłości mogą zacząć zarabiać i pozwolą firmie cieszyć się dywersyfikacją źródeł zysków, ale to założenie. Na razie są straty, które trzeba z czegoś finansować. Byłby problem, gdyby odpowiadały za to tylko licencje na Windowsa i pakiet biurowy. Na szczęście (dla MS) jest jeszcze oddział biznesowy. Tam również wzrosły przychody: o 5%, to dało wynik 13,3 mld dolarów. Silny filar, który... zarabia.

Nie jest tajemnicą, że Microsoft segmentem biznesowym dzisiaj stoi i może dzięki niemu finansować swoje "eksperymenty", walkę o rynek konsumencki. Rośnie oddział serwerowy, rośnie chmurowy (imponująco) i trzeba o tym pamiętać, mówiąc o dzisiejszym Microsofcie. Przyszłym również, bo nic nie wskazuje na to, by korporacja z Redmond miała nagle zostać wygryziona z rynku. Do kasy będą płynęły miliardy (obecnie zgromadzono majątek o wartości ponad 90 mld dolarów), gigant z Redmond skupi się na realizacji przyjętej strategii. Pisząc krótko: większych powodów do zmartwień nie ma.

Więcej informacji znajdziecie w raporcie Microsoftu.

Źródło grafiki: Microsoft

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu