46

Microsoft wspomina o porażce serii Lumia przy okazji… sukcesów Surface

Ho, ho, ho - chciałbym mieć dla Was dobrą wiadomość (znaczy dla tych kilkunastu osób, które czekają na Surface Phone'a), ale takowej nie mam. Nie mogę jednak odmówić sobie jednak komentarza na temat tego, co powiedział Panos Panay, CPO Microsoftu zajmujący się głównie projektem Surface.

Surface nieco niespodziewanie znalazł się w gronie jednej z bardziej szanowanych marek technologicznych: pierwsze (dwa) urządzenia z tej serii były głównie wyśmiewane z powodu wysokiej ceny oraz stosunkowo niewielkich korzyści w opozycji dla typowych pecetów. Minęło kilka lat i… mnóstwo profesjonalistów IT jak nie kupuje taki sprzęt, to z pewnością o takim marzy. Mało tego, Surface to nie tylko hybrydy: to również komputery, „ultrahybrydy”, stacje robocze dla kreatywnych i ultramobilne / ultralekkie pecety.

Niektórzy jednak uważają, że w dalszym ciągu pewne kwestie są „niezałatwione”. W Surface do niedawna upatrywało się kontynuatora wizji uskutecznianej w trakcie prowadzenia przez Microsoft projektu Lumia, który to odkupiono od Nokii. Jak z Lumią było – wszyscy wiemy. Z perspektywy czasu: niczego nie żałuję, to była fajna przygoda, fajny mobilny OS i nie gorsze telefony. Szkoda jednak, że Redmond w tak paskudny sposób zepsuło i urządzenia i oprogramowanie: ostatnia generacja była po prostu słaba, a Windows 10 Mobile nie pasował do jakości poprzedników.

Panos Panay wspomniał ostatnio o Lumii w kontekście marki Surface. Czy puszczał oczko?

To jest dobre pytanie i warto byłoby zadać je bezpośrednio Panosowi. Independent miał ostatnio okazję pogadać z CPO Microsoftu, który umiejscowił tę markę w kanonie najważniejszych projektów giganta. To żadne odkrycie – Surface może nie jest kurą, która znosi złote jaja, ale z pewnością spełnia rolę godnego konkurenta wobec chociażby… Macbooków. Surface Pro, Surface Laptop, Surface Studio czy Surface Go to ogółem świetne, referencyjne komputery osobiste, które pokazują innym producentom: „jak powinien wyglądać sprzęt z Windows 10 na pokładzie”.

Panos Panay Lumia

Panos Panay wypowiedział się jednak także na temat Lumii (sprowokowany rzecz jasna przez dziennikarza). W kontekście kompletnie nieudanego projektu rzekł:

Lumia, of course, was a challenge. We can take those product lessons and customer lessons and move them forward. I think we have. Satya [Nadella, Microsoft CEO] talks about the growth mindset, about how we can learn as fast as we can through our successes and, mainly, our failures. When you fail, you are in a true learning mode. You are in a tremendous growth phase. And this is something we take to heart.

Nie wiem, czy nazwanie „Lumii” wyzwaniem nie jest przesadą. Prawda jest taka, że ta marka była już całkiem nieźle wypozycjonowana na rynku i świetnie sprzedawała się głównie w średniej i niższej półce sprzedażowej. Microsoft jednak usilnie chciał z niej zrobić biznesowego czarnego konia: o ile modele 950 / 950 XL były naprawdę ciekawe i mogły się podobać, tak już propozycje odnoszące się do niższych półek były po prostu mało pociągające. Do tragedii sowicie przyłożył się także Windows 10 Mobile, który niestety, ale potrafił „chrupnąć” także na flagowcach, czego sam byłem świadkiem. Zamiast kontynuować to, co zwyczajnie działało w poprzedniej wersji oprogramowania oraz kultywować to, co było dobre w poprzedniej generacji zdecydowano się na popsucie dosłownie wszystkiego. Czy rzeczywiście Microsoft może mówić o „wyzwaniu”?

Panos Panay mówi również o tym, że „porażki uczą”, a firma słucha swoich klientów. Być może właśnie dlatego nie tworzy własnych telefonów komórkowych i porzucił projekt Windows 10 Mobile? O ile niektórzy zaczynają się doszukiwać w tym „oczka” puszczonego w stronę wymierających już fanów platformy mobilnej Windows oraz zasadniczo nieistniejącej marki Lumia. Nic z tych rzeczy – najgorsze, co mógłby zrobić teraz Microsoft, to wystartować ze sprzętem, który mógłby się kojarzyć jednoznacznie z Surface’ami i nim atakować rynek telefonów komórkowych. To już się nie uda, a wsparcie deweloperów to rzecz kluczowa.

Zasadniczo jedyną możliwością zaistnienia Microsoftu na rynku smartfonów jest wyprodukowanie własnego smartfona opakowanego w… system Android, ale z preinstalowanymi własnymi aplikacjami / usługami. Inwestycja w własną platformę mobilną to rzecz droga – a przecież biorąc taki scenariusz za realny trzeba myśleć o wyprodukowaniu telefonu (projektowanie, rozwój, testy, produkcja kosztują). Sam Microsoft, będąc już świetnie okopanym w obcych platformach mógłby zdecydować się na coś takiego. Ale wcale nie musi. Nie, gigant, który zarabia obecnie ogromne pieniądze na rozwiązaniach chmurowych, biznesowych oraz usługach wcale nie musi pchać się w potencjalnie słabo opłacalny biznes. Zwłaszcza, że ten jest już bardzo trudny: gigant najpewniej nie przebiłby się w gąszczu przeróżnych propozycji na rynku smartfonów.

Bo niby co nowego mógłby nam zaproponować? Ultrabiznesowy telefon z systemem Android na pokładzie i usługami Microsoftu? To możemy mieć kupując jakiegokolwiek dobrego flagowca i instalując na nim programy z Redmond.