6

Microsoft walczy jak lew, żebyście zapomnieli o Chrome i wybrali Edge

Microsoft Edge
Microsoft Edge to jedna z najbardziej dynamicznie rozwijających się przeglądarek, a nowa wersja 85 przynosi użytkownikom wyczekiwane nowości oraz kilka niespodzianek.

Przeglądarka Microsoftu już na dobrej drodze

Wielu użytkowników przyzwyczaiło się do przeglądarki, której używają od lat. Znam osoby, które nie widzą powodów do porzucenia Firefoksa, Opery czy Chrome’a. Domyślna przeglądarka w Windows 10 miała być nowym rozdaniem Microsoftu, ale początkowe wersje (rozwijane przez kilka lat) okazały się totalnym pudłem. Dopiero porzucenie własnego projektu, a następnie przejście na uniwersalny i powszechny silnik Chromium sprawiło, że Edge zyskał wiatr w żagle. Sam dopiero wtedy zwróciłem na nią uwagę i zacząłem na poważnie brać starania firmy tworzącej najpopularniejszy system operacyjny na świecie. Nowy Edge nie tylko działa, ale i wygląda lepiej, a dodatkowo wyposażany jest w funkcje, które naprawdę mi się podobają. Kolekcje są jedną z nich, a w najnowszej wersji doczekały się wartego uwagi dodatku.

Co nowego w Google Chrome? Przydatne zmiany w interfejsie i pod maską

Nowości w Edge 85 – lokalna synchronizacja, oznaczenia w PDF

Zanim do niego przejdziemy, napiszę o dość podstawowej, ale wydaje mi się że bardzo użytecznej i potrzebnej funkcji dla wielu użytkowników. Synchronizacja danych poprzez chmurę daje sporą wygodę, ale nie wszyscy się na to decydują. Powody bywają różne, ale jeśli wolicie zachować zestaw swoich zakładek oraz ustawień na własnej maszynie, ale synchronizować je pomiędzy różnymi użytkownikami, to Edge będzie na to teraz pozwalać. Dla tych, którzy korzystają z Edge jako czytnika plików PDF, też mam dobre wieści. Otóż przeglądarka Edge zyskuje opcję zaznaczania, która pozwoli na uwypuklenie żądanych fragmentów i udostępnienie komuś takiego dokumentu.

Integracja Kolekcji z Edge z OneNote

Nadchodzą też dwie inne nowe funkcje, które ułatwią otwieranie lokalnych linków z zaufanych źródeł (np. plik Word) bez uprzedniego potwierdzania tej czynności. Wbrew pozorom było to bardzo męczące i irytujące, bo jeśli pracujemy z takimi dokumentami dużo i często, to każdorazowe klikanie w komunikaty potrafi solidnie wyprowadzić z równowagi. Microsoft dopracował też Kolekcje, które uznaję za jedną z najlepszych funkcji Edge i z przyjemnością widziałbym ją w Chrome.

Konkurencja dorasta, jeszcze chwila i pożegnam się z Chrome

Dzięki kolekcjom możemy zapisywać i katalogować linki do stron nie używając zewnętrznego narzędzia, dlatego kontynuowanie pracy nad czymkolwiek jest naprawdę ułatwione. Teraz Microsoft wprowadza integrację z aplikacją OneNote, która jest oczywiście notatnikiem-kombajnem dostępnym na każdą z najpopularniejszych platform. Dzięki takiemu połączeniu będzie można przenieść potrzebne materiały bezpośrednio do programu, w którym będziemy planować projekt lub nad nim pracować. Oczywiście OneNote posiada dedykowane innym przeglądarkom wtyczki, które pozwalają na przechwycenie treści na wiele różnych sposobów, lecz integracja z Kolekcjami brzmi naprawdę świetnie.

Przyrównali Microsoft Edge do malware. Po takiej akcji: nie dziwię się

Microsoft robi co może, by odwrócić kartę i zyskać z Edge jak najwięcej udziału na rynku. Pierwszym krokiem jest odzyskanie przychylności użytkowników, co już się dzieje. Wdrażane nowości są dla najbardziej wymagających dobrymi znakami, choć nie da się ukryć, że niektóre braki (które są cały czas uzupełniane) trochę rażą w oczy. Z mojej perspektywy kluczowymi cechami przeglądarki w 2020 roku jest bezproblemowa integracja wersji na komputery oraz mobilnych (iOS i Android) bym mógł korzystać z własnego środowiska z zakładkami, historią i innymi danymi na każdym urządzeniu. A tego Edge jeszcze mi nie oferuje.

Źródło: Microsoft