24

Boże, chroń Microsoft Edge. A szczególnie takiego…

Kiedy Microsoft Edge po raz pierwszy oficjalnie pojawił się na rynku przeglądarek (już nie jako Project Spartan), miałem ochotę położyć się na podłodze, wierzgać jak opętany i kląć na czym świat stoi. Taki był nudny, słaby i po prostu "meh". A dzisiaj? Co jakiś czas dowiaduję się o fajnych nowościach z tej przeglądarki. Tak to można żyć!

Microsoft Edge pracujący na Chromium dalej znajduje się w fazie testów, ale nawet będąc w tej fazie jest po prostu dobry. Taki, jaki powinien być w momencie jego premiery wraz z Windows 10. Wersje poglądowe przeglądarki oparte na silniku Google według mnie nadają się do codziennej pracy – sam nie mam oporów, by korzystać z niej na kilku komputerach, z których korzystam na co dzień: na służbowym, na osobistym i kilku innych jeszcze maszynach.

Edge z nowością dedykowaną bezpieczeństwu

Lubię Edge’a na Chromium, lubię nowinki związane z bezpieczeństwem, cieszę się, że pojawia się kolejna „fajna zmiana” (nie używam „dobra”, bo się boję): przeglądarka zadba o to, byś nie pobrał niepożądanego programu na swój komputer. O co chodzi? Microsoft stworzył pojęcie „Potentially Unwanted Programs” (PUPs), które nie są może najbardziej niebezpieczne, ale służą do wprowadzania użytkownika w błąd lub wyświetlania mu niechcianych reklam. Microsoft wie, że tego typu oprogramowania w internecie nie brakuje i wprowadza do swojej przeglądarki mechanizmy pozwalające na ich „odsianie”.

Microsoft Edge

Funkcja ta jest dostępna w najnowszej kompilacji udostępnionej w kanale Canary: aby ją włączyć należy przejść do edge://flags i stamtąd wyszukać „pua”, powinna pojawić się opcja dotycząca niechcianych programów oraz zawartego w przeglądarce „filtra”.

Oczywiście, Microsoft mógłby zaprowadzić porządek z „PUPs” za pomocą Windows Defendera i Windows 10, ale… Microsoft Edge oparty na silniku Chromium będzie dostępny nie tylko na najnowszej odsłonie okienek Microsoftu. Co bardzo istotne, Edge będzie do zainstalowania również w Windows 8(.1) i Windows 7. To, co kiedyś było nie do pomyślenia, dzięki przejściu na Chromium staje się miłym faktem.

Czytaj także: Firefox Preview? Też jest warty uwagi

Microsoft Edge dobrą przeglądarką jest

Dlaczego nią jest? Bo wreszcie Microsoft się postarał – szkoda tylko, że tak późno. Mimo wszystko – cieszę się, bo efekt tego jest taki, że mogę bez żalu pozbyć się ociężałego, mało lubianego już przeze mnie Chrome’a i zwrócić swoje oczy w kierunku Microsoftu – tak, jak kiedyś, za czasów IE11.

A muszę przyznać, nie byłem fanem przejścia Microsoft Edge na Chromium – wygląda na to, że Microsoft pozbawiony konieczności rozwoju własnego silnika jest w stanie wyprodukować naprawdę dobry kawał przeglądarki. Oby tylko Redmond nie zabrakło tchu w momencie, gdy Edge stanie się w pełni stabilnym produktem.