25

„Chromowy Edge” zaczyna mi się podobać. Oto jak wygląda „na żywo”

Microsoft Edge korzystający z silnika Chromium jest sprawą nieco kontrowersyjną - gigant porzucił własny silnik przeglądarki na rzecz open source'owego, zapewne ograniczając zasoby, które były wykorzystywane do wspierania całkowicie własnego rozwiązania. Jak wypada wczesna wersja Edge'a, która ma wpasować się w ideę przejścia na zupełnie nowy silnik?

Nie jest tajemnicą, że binarka Microsoft Edge z silnikiem Chromium już wyciekła do sieci i można sobie ją swobodnie pobrać. Wcześniej plik z instalatorem online pojawił się w internecie, ale był on dostępny do uruchomienia jedynie przez pracowników Microsoftu. Najnowszy plik jest instalatorem online. Po jego uruchomieniu naszym oczom ukazuje się Microsoft Edge, ale nieco inny, w wersji dla Insiderów.

 

To jak jest z tym Edge na silniku Chromium?

Przede wszystkim, Microsoft Edge z silnikiem Chromium nie jest produktem „skończonym”, to właściwie pre-alpha, która nie powinna być wykorzystywana do codziennej pracy. Niemniej, w trakcie obcowania z nią nie zauważyłem, by jakkolwiek mi to przeszkadzało. No, może poza niedziałającym trybem czytania, czy rysowania na ekranie. Nie działa także synchronizacja z serwerami Microsoftu – ale dla niektórych z Was nie będzie to problem lecz zaleta nowej przeglądarki. Oczywiście, ten stan rzeczy jest bezpośrednio związany z fazą rozwoju produktu i to się zmieni.

Niemniej, w moim odczuciu Microsoft Edge mimo działania na silniku Chromium nie stracił nic ze swoich pierwotnych cech. Dalej jest naprawdę szybki i większości przypadków szybszy od wykorzystywanego przeze mnie obecnie Chrome. Jak zapewnia sam Microsoft, z ostatecznych wersjach najpewniej będzie podobnie dobrze zoptymalizowany pod kątem wykorzystania energii zgromadzonej w akumulatorze (zakładam, że obecnie tak nie jest – dodatkowo nie jestem w stanie na razie tego zweryfikować). Jest zwyczajnie tak, jak być powinno – ale bez wodotrysków. To tylko przeglądarka internetowa.

Odrobinę żałuję swojej pierwszej opinii na temat tego projektu

Pisałem dla Was niegdyś, że do Microsoftu najprawdopodobniej wpadł „księgowy” i zrobił porządek w Edge, który był dla firmy kulą u nogi. Przeglądarkę należało rozwijać, to natomiast kosztuje i uznał, że przecież można zaimplementować otwarty silnik, z którego korzysta Chrome i jednocześnie odciążyć zespół. Obawiałem się, że straci na tym cały produkt, a tymczasem okazuje się, że… na pierwszy rzut oka wcale nie jest źle i Chrome, który jak na razie nie musi obawiać się o swoją pozycję na rynku może zacząć się odrobinę niepokoić. Edge wyrasta powoli na dojrzałą i przemyślaną przeglądarkę, która z czasem może okazać się naprawdę istotną alternatywą dla „jedynego słusznego Chrome’a”.

Microsoft Edge