Microsoft

Microsoft nie chce, żebyś wyszukiwał informacji o porno i... chińskich osobistościach

KR
Krzysztof Rojek
9

Microsoft dostraja Binga, by nie podpowiadał użytkownikom kontrowersyjnych tematów, takich jak chociażby protesty na Tiananmen.

Niestety, czy tego chcemy czy nie, żyjemy w czasach, w których każda, niezależnie czy duża czy mała firma, ma jakieś poglądy polityczne. Mają je, oczywiście, żeby zarobić jeszcze więcej pieniędzy, bądź też - ustrzegać się przed ich utratą. W końcu na poziomie globalnym sieć partnerów biznesowych to bardzo zagmatwany galimatias sprzecznych ze sobą interesów. Dlatego nie raz nie dwa widzimy, że ta czy tamta firma podejmuje działania, które mogą nie wydawać się leżeć w jej interesie (albo nie ma powodu ich podejmować), ale sytuacja staje się jaśniejsza, kiedy zobaczymy, jaki rynek jest dla niej ważny i co próbuje na nim osiągnąć.

Microsoft i brak podpowiedzi odnośnie chińskich osobistości dobrze to pokazuje

Odkrycia dokonało The Citizen Lab, które przebadało to, w jaki sposób wyszukiwarka Bing (i oparte na niej Menu Start oraz DuckDuckGo) nie traktuje wszystkich podpowiedzi tak samo. Jeżeli staramy się wyszukiwać jakiś mało kontrowersyjny temat, z podpowiedziami nie ma problemu. Jednak w dwóch kwestiach wyszukiwarka Bing jest bardzo powściągliwa. Jedną z nich jest pornografia i jest to jak najbardziej zrozumiałe, ponieważ taką praktykę przyjmują chyba wszystkie istniejące wyszukiwarki. Drugą, równie mocno pilnowaną przez Bing kwestią są jednak... chińscy oficjele. Jak się okazuje, w niektórych regionach (Chiny, USA, Kanada) Bing działa inaczej i jeżeli zaczniemy wyszukiwać imiona np. prezydenta Chin, bądź będziemy chcieli wpisać "tank man" (osoba stojąca naprzeciw kolumny czołgów na Tiananmen), Bing nie podpowie nam zupełnie nic.

Źródło: The Citizen Lab

Badacze przeprowadzili szereg analiz, porównali wyniki z różnych krajów i reakcje wyszukiwarki na różne zapytania (wszystko do przeczytania w obszernym raporcie) i z ich badań wyszło jasno, że brak podpowiedzi odnośnie niektórych kwestii związanych z chinami nie może być przypadkiem, a musi być celowym zabiegiem Microsoftu, przeciwdziałającym wyszukiwaniu niektórych, zapewne niewygodnych dla chińskiej strony tematów.

Źródło: The Citizen Lab

W Polsce wyszukiwarka Binga działa "normalnie", nie cenzurując żadnych wpisów, jednak patrząc na sugestie wyszukiwania można zobaczyć, dlaczego, jeżeli Microsoft chciał się przypodobać chińskiej stronie, zdecydował się na taki krok.

Oczywiście, można powiedzieć, że w cenzurowaniu podpowiedzi nie ma "nic złego", ponieważ jeżeli ktoś chce wyszukać coś o prezydencie Chin, to silnik i tak podrzuci mu wyniki. Jednak patrząc na to, że cenzura w tym wypadku jest bardziej pokazaniem, że firma chce iść na rękę władzom Chin, a mając na względzie, że robi to w obszarze wyszukiwarki, czyli narzędzia, które dla większości ludzi jest głównym źródłem pozyskiwania informacji, to muszę przyznać, że temat wydaje się co najmniej niebezpieczny. Oczywiście - wiadomo, że manipulowanie przy autosugestii i wynikach wyszukiwania nie jest nowością także dla konkurencji. I niestety - raczej oznacza przyzwolenie na tego typu działania.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu