22

microSIM to dla Apple za mało – propozycja nowego standardu jeszcze mniejszej karty SIM

Praktycznie od początków telefonów komórkowych karta SIM nie zmieniała swojej formy. Jej rozmiar stał się standardem i nic nie zwiastowało zmian. Dopiero kilka lat temu, kiedy rozwój telefonów komórkowych nabrał naprawdę zabójczego tempa, a miniaturyzacja coraz bardziej się pogłębiała, zdecydowano o wprowadzaniu nowego standardu microSIM, który notabene nie zmniejszał wielkości samego chipu, a jedynie plastiku, […]

Praktycznie od początków telefonów komórkowych karta SIM nie zmieniała swojej formy. Jej rozmiar stał się standardem i nic nie zwiastowało zmian. Dopiero kilka lat temu, kiedy rozwój telefonów komórkowych nabrał naprawdę zabójczego tempa, a miniaturyzacja coraz bardziej się pogłębiała, zdecydowano o wprowadzaniu nowego standardu microSIM, który notabene nie zmniejszał wielkości samego chipu, a jedynie plastiku, w który chip był wbudowywany. Można zatem było „zmienić standard karty” po prostu odpowiednio ją podcinając, co też wielu użytkowników urządzeń Apple czyniło, gdy operatorzy nie udostępniali jeszcze tego typu kart. Po pewnym czasie standard się przyjął, jednak Apple stwierdziło, że karty typu microSIM i tak są za duże, przez co ograniczają miniaturyzację urządzeń, dlateo zaproponowało nowy standard jeszcze mniejszych kart SIM.

Apple wymusiło na rynku szybkie wdrożenie microSIM nie poprzez lobbing, ale poprzez wyprodukowanie urządzeń, które obsługują tylko nowy format kart. Krok drastyczny, jednak z pewnością przemyślany. Klient, który zapłacił za telefon czy tablet kilka tysięcy złotych, będzie wymagał na operatorze dostarczenia mu karty o odpowiednim formacie, która jest warta grosze. To właśnie dzięki Apple standard microSIM przyjął się. Zgaduję, że tak samo będzie z nowym standardem.


Operatorzy udostępniają obecnie karty SIM z podwójnym nacięciem – dla standardu SIM oraz microSIM

Okazało się, że w kwestii nowego standardu Apple nie jest samo, gdyż uzyskało w tej kwestii poparcie kilku podmiotów, w tym giganta telekomunikacyjnego – Orange. Jak powiedziała Anne Bouverot, przewodnicząca w sprawie usług mobilnych w firmie Orange:

We were quite happy to see last week that Apple has submitted a new requirement to ETSI [Europejski Instytut Norm Telekomunikacyjnych] for a smaller SIM form factor — smaller than the one that goes in iPhone 4 and iPad. They have done that through the standardization route, through ETSI, with the sponsorship of some major mobile operators, Orange being one of them.

Oprócz tego Anne dodała, iż pierwsze urządzenia bazujące na nowym formacie karty SIM pojawiłyby się dopiero w przyszłym roku. Nic dziwnego – w tym przypadku to nie taka drobnostka, jak przy przejściu z SIM do microSIM. Nowy standard wymagać będzie najpewniej zmniejszenia samego chipu.

Dobrze, że Apple dąży do coraz większej miniaturyzacji wszystkiego, co możliwe. Żyjemy w czasach pogoni za nowymi technologiami i przywykliśmy już powoli do tego, że urządzenia elektroniczne zmienia się coraz częściej – gdy się popsuje, ląduje na śmietnik, a kupujemy nowe. Jest to możliwe dlatego, że elektronika jest coraz tańsza. Wprowadzenie obudów typu unibody również było drastycznym krokiem, bo przecież uniemożliwiało użytkownikom wymianę akumulatora urządzenia, jednak okazało się, iż nie stanowi to wcale aż tak dużego problemu, a pozwoliło na większą miniaturyzację urządzeń – z rozwiązania tego korzysta iPhone, iPad, ale też np. Kindle.

Życzę Apple powodzenia z nowym standardem kart SIM, a nam – konsumentom – coraz mniejszych, lżejszych i lepiej wyposażonych urządzeń przenośnych.