41

Nie wiem jak Wam, ale… Messenger Day niesamowicie mi się podoba

Messenger
Tak wyszło. Uczestniczyłem w konferencji Facebooka jako jeden z niewielu polskich dziennikarzy i w jej trakcie miałem wrażenie, że gigant niekoniecznie udolnie próbuje kopiować to, na czym zasadza się Snapchat. W tym momencie jednak muszę zweryfikować swoją postawę co do Day. Nie dość, że widzę, że moi znajomi lubią wrzucać do tej sekcji sporo treści, to dodatkowo, sam zaczynam się przekonywać do tej funkcji.

Wprowadzenie Day do Messengera tylko w Polsce było dla nas szokiem. Do dzisiaj nie wiadomo bowiem, dlaczego Facebook w ogóle zdecydował się na uruchomienie tej funkcji najpierw w naszym kraju, ale hipotez jest wiele. Nam powiedziano jedynie – bardzo ogólnikowo, że w Polsce ludzie lubią wysyłać sobie obrazki, spora część komunikacji na tym się zasadza i… to właściwie tyle. Mógłbym z głowy przytoczyć przykłady innych społeczeństw, w których Day mógłby być z równie dużym powodzeniem testowany tak, jak nad Wisłą – ale nie o tym tutaj. Zabieramy się za fakty, a te mówią o tym, iż Day jednak „chwyta”. I to całkiem nieźle.

Po drodze zauważyłem, że Day w Messengerze nie do końca spełnia tą samą funkcję, co w Snapchacie. Facebook chce, aby był to przede wszystkim jeden ze sposobów komunikacji, niewykluczający standardowego użycia komunikatora. Owszem, można go traktować w ten sam sposób, w jaki niektórzy traktują Snapchata – wrzucanie obrazków, dzielenie się nimi, odpowiadanie na inne. Bardzo ciekawie czuję się natomiast z tym, że… Grzegorz Marczak też czasami coś wrzuci do Messenger Day. Choć nie robi tego często, jego obecność w tej sekcji Messengera jest dla mnie swego rodzaju znakiem. Dlatego też i ja zaczynam się angażować w ten mechanizm, choć ze Snapchatem dotychczas było mi bardzo nie po drodze.

Day

Zastanawiam się, w czym można upatrywać powód mojego zaangażowania w Day. Być może jest to związane z tym, że z Messengera – chcąc lub nie, korzystać muszę. Dla mnie jest to aplikacja pierwszego wyboru, jeżeli chodzi o rozmowy ze znajomymi, kolegami z pracy, czy z rodziną. Obecność Day w tym programie wzbudza pewną ciekawość – niektórzy jej ulegają i próbują wrzucić coś do swojego strumienia treści. Co dzieje się dalej? Potem już „jakoś” leci.

Nieznane są również jednoznacznie motywy Facebooka co do Day – ale stawiam baterię dobrego alkoholu, że bada on, czy mimo obecności m. in. Snapchata, użytkownicy w pewnym stopniu mogą się zaangażować w bardzo podobny serwis contentowy i jego działanie rozkręci się po pewnym czasie samo. I choć ja co do tego byłem niesamowicie sceptyczny wcześniej, tak teraz mam wrażenie, że Facebook nieźle sobie wykombinował wprowadzenie Day – i nie chodzi już tutaj tylko o Polskę. Trzeba jednak powiedzieć o czymś jeszcze.

To wskazuje, że Messenger jest naprawdę sporą siłą

Messenger jako „aplikacja absolutna”? Przecież to stało się już jakiś czas temu. Niektórzy bardzo słusznie narzekają, że program spuchł do niebotycznych wręcz rozmiarów zatracając swoją pierwotną ideę. Odpowiedzią na to może być Messenger Lite, który przeznaczony jest co prawda na rynki wschodzące (tylko dla użytkowników Androida), ale znam parę osób, którym się spodobał tylko dlatego, że w niczym nie przypomina napasionego sterydami, ociężałego komunikatora z mnóstwem funkcji.

Cały czas rosnąca pozycja Messengera (co wiadomo już od jakiegoś czasu) nie jest też czymś specjalnie dziwnym. I chociaż to serwis społecznościowy Facebooka cały czas gra pierwsze skrzypce, to jednak trzeba sobie powiedzieć wprost – Messenger powoli staje się bardzo odrębnym bytem i kto wie, czy dzięki Day nie stanie się kiedyś niemalże odrębną usługą. Pierwsze kroki ku temu już poczyniono wraz z tym, gdy przestano wymagać konta na Facebooku, by korzystać z Messengera.