4

Wehikuł czasu odpalony. Działa, a bilet na podróż nie jest drogi. Recenzja nowego MediEvil dla PlayStation 4

Hity sprzed lat powracają i póki co w tym temacie bryluje Sony. Zobaczymy co zmieni się po premierze PlayStation 5, które ma być wstecznie kompatybilne. Póki co jednak firma nie zwalnia tempa z odświeżaniem produkcji sprzed lat. Jedną z nich jest wyczekiwany od dawna MediEvil dostosowany do rynku gier 2019 roku. Jak wypadł i czy jest lepszy od nieco kulawego pierwowzoru? Sprawdziłem to.

Wiele osób zastanawiało się dlaczego Sony, w przeciwieństwie do Microsoftu, nie wprowadziło wstecznej kompatybilności dla swojej obecnej konsoli. Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta – dla remasterów i ogólnie odświeżonych wersji gier. Podbijanie rozdzielczości i dodawanie klatek animacji kompletnie mnie nie interesuje i choć kilka razy kupiłem takie „lepsze” wersje starszych gier, to praktycznie zawsze efekt był podobny – pograłem, odłożyłem, bo miałem już ten tytuł wcześniej odhaczony.

MediEvil_20191020223339

Z remasterami jest trochę inaczej i zdarzają się prawdziwe perełki, jak choćby Shadow of the Colossus, trudno tu jednak mówić o regule. Ogólnie fajnie jest patrzeć jak wracają takie hity, jak Crash Bandicoot czy Spyro, z drugiej czy naprawdę potrzebujemy nowych wersji starych hitów? Czy to zderzenie wspomnień z aktualną wizją gier to coś fajnego? Każdy ma w głowie własną odpowiedź – ja lubię remastery i chętnie do nich wracam. Zawsze jednak mam ogromną nadzieję, że pewne archaizmy i problemy oryginału zostaną zażegnane, a nowa wersja będzie w pełni przystawać do dzisiejszych standardów. I wypuszczony właśnie

MediEvil niestety nie wywiązuje się w pełni z tego zadania, choć mamy tu ubraną w nowoczesne szaty, wiernie odwzorowaną wersję gry z 1998 roku. Trzeba jednak pamiętać, że w swoim czasie nie był to jakiś niesamowity hit i tak naprawdę poza sentymentem, ciężko nazwać go grą przełomową, czy jakoś specjalnie ważną dla rynku.

MediEvil_20191018235107

Fabuła nie była w MediEvil porywająca czy odkrywcza i nic się w tym temacie nie zmieniło. Sir Daniel Fortesque to dzielny rycerz, który podobno walczył w bitwie z czarnoksiężnikiem Zarokiem. Pech chciał, że niespecjalnie mógł się tam wykazać, bo już na początku strzała przebiła mu oko i poszedł do tak zwanego piachu. Ale w oczach mieszkańców został bohaterem, postanowiono bowiem nie wywlekać tego nieszczęsnego wypadku i zrobić z niego ważną dla całej bitwy postać. Mija 100 lat, a czarnoksiężnik Zarok ponownie atakuje, wspierając się armią umarlaków. Szkielet Sir Daniela Fortesque zostaje wskrzeszony i musi stanąć do walki z najeźdźcą. Czy raczej my musimy, bo właśnie w tę postać przyjdzie nam się wcielić.

Bohater to dość specyficzny. Niezdarny, ale potrafiący władać mieczem, maczugą czy kuszą oraz…własnym ramieniem, które ochoczo odrywa od korpusu gdy nie ma w okolicy innego oręża. W sumie niewiele różni się od najeźdźców, więc tak trochę głupio walić ich fragmentem szkieletu po głowach – no, ale jest misja, trzeba ją wykonać. Zawsze w MediEvil podobało mi się to, że wszystko jest tu pokazane „na żarty”, co w sumie idealnie wpisuje się w nadchodzące Halloween. Cały świat jest mocno przerysowany, okraszony humorem, przyjemny w odbiorze – również dla młodszego odbiorcy. A że gra wygląd oraz działa ładnie i płynnie, jest zwyczajnie miła dla oka. Podobnie jak zróżnicowane lokacje, w których przyjdzie nam walczyć i rozwiązywać proste zagadki.

No właśnie. MediEvil to taka lekko platformowa przygodówka, w której istotnym elementem jest likwidowanie przeciwników. Tych bywa czasem sporo, więc poza zwykłymi atakami, przydają się te obszarowe – ładowane oraz dystansowe. System, podobnie jak w oryginale, jest prosty do opanowania i raczej nie oferuje zbyt wiele. Jest też niestety tak samo drewniany i nijaki, więc pod koniec trwającej około 6-6,5 godziny kampanii, będziecie mieć go dość. Czasem warto używać tarczy, więc jest drobne urozmaicenie, ale w 2019 roku mechanizmy mające na karku 21 lat po prostu nudzą. Ja wiem, że chciano zachować ducha oryginału i naprawdę to doceniam, ale w ruchu i walce kompletnie nie czuć który mamy rok i muszę to uznać za minus. Nudzą przede wszystkim starcia ze zwykłymi minionami, trochę lepiej jest w walkach z bossami – choć tu mechanizm zawsze jest ten sam. Poznajemy schemat ataków wroga i staramy się go wykorzystać na naszą korzyść.

Kolejny to wciąż źle działająca kamera. W 1998 roku była fatalna, w 2019 jest lekko poprawiona, ale wciąż po prostu słaba. Pokazuje za mało, nie pozwala dojrzeć pozostałych elementów lokacji, a możliwość włączenia na chwilę widoku zza ramienia kompletnie się nie przydaje.

MediEvil_20191018234729

MediEvil nie jest grą, którą mogę z czystym sumieniem polecić, ale mocno zyskuje kiedy spojrzymy na jeden dość istotny aspekt. Cenę. To nie jest produkcja kosztująca tyle, co aktualne hity AAA i bez problemu znajdziecie w sklepach fizyczną wersję za 100-120 złotych. A skoro patrzymy na smartfony przez pryzmat ceny, to czemu nie powinniśmy robić tego samego z grami? MediEvil nie ma szans konkurować z jesiennymi hitami i w ogóle nie zamierza tego robić. To mniejsza produkcja, grająca trochę na strunie nostalgii i można jej pewne niedociągnięcia wybaczyć. Szczególnie, że stara się naśladować oryginał i robi to bardzo dobrze właśnie patrząc na kamerę czy system walki. Niektórzy więc wymienione przeze mnie wady uznają za plus.

Werdykt

Mieszane uczucia – to chyba najbardziej trafne podsumowanie Medievil. Z jednej strony dostaliśmy bowiem fajny powrót do przeszłości, który uderza w te specyficzne struny przypominające jak 21 lat temu bawiłem się przy PSX i małym telewizorze w tym przerysowanym halloweenowym przygodowym “horrorze”. Nie jest to prosty port z podbitą rozdzielczością, ale nie można też mówić o dużym tytule AAA, który miał w planach atakować jesienne zestawienie hitów. No i w sklepach płyta stoi za stówkę, więc dużo mniej niż pełnoprawne gry.

Z drugiej natomiast strony mimo nowoczesnej, przyjemniej dla oka oprawy, dobrej płynności i ogólnie przystawaniu oprawą do 2019 roku, MediEvil na PS4 to festiwal archaizmów. Poprawiona względem oryginały kamera wciąż irytuje, gra nie należy do najdłuższych, fabuła jest raczej umowna, a system walki stanowiący podstawę całej zabawy wciąż nie niesie ze sobą frajdy i pachnie drewnem na kilometr. Jeśli więc czujecie do tego tytułu ogromny sentyment, przy nowej wersji będziecie się dobrze bawić, o ile oczywiście weźmiecie pod uwagę wspomniane archaizmy i nie potraktujecie ich jako dyskwalifikujący minus. Jeśli jednak nie mieliście z tym tytułem styczności w przeszłości, nic się nie stanie jeśli na razie odpuścicie zakup. Ale chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że pierwsza z tych dwóch grup jest grupą docelową tej gry. Tak siódemka z minusem.

Ocena 7/10