23

Męczy Was czyjeś chrapanie? Projekt Nora ma rozwiązywać ten problem

Podejrzewam, że każde z Was zaliczyło w życiu nieprzespaną noc z powodu czyjegoś chrapania. Ja mam kilka takich wspomnień, naprawdę mocnych, w których nie zmrużyłem oka, bo ktoś okrutnie rzęził. Zastanawiałem się, czy można się do tego przyzwyczaić – przecież spanie z taką osobą w jednym łóżko musi być strasznie meczące. Ciężki żywot… A piszę […]

Podejrzewam, że każde z Was zaliczyło w życiu nieprzespaną noc z powodu czyjegoś chrapania. Ja mam kilka takich wspomnień, naprawdę mocnych, w których nie zmrużyłem oka, bo ktoś okrutnie rzęził. Zastanawiałem się, czy można się do tego przyzwyczaić – przecież spanie z taką osobą w jednym łóżko musi być strasznie meczące. Ciężki żywot… A piszę o tym, ponieważ przyglądam się zbiórce środków na realizację projektu o nazwie Nora – ma być wybawieniem dla chrapiących. I osób, które z nimi żyją rzecz jasna.

Postanowiłem przywołać produkt jako przeciwwagę dla projektu Rufus Cuff, o którym pisałem dwie godziny temu. Tamten pomysł uznałem za bezsensowny, to wyrzucanie kasy w błoto. Z tym jest inaczej. Piszę to, chociaż nie wiem, czy produkt będzie działał – możliwe, że mamy do czynienia z magicznym urządzeniem rodem z telezakupów. Jasne, jest taka opcja. Ale w tym przypadku twórcy przynajmniej próbują rozwiązać realny problem, drążą temat, który dla milionów ludzi na całym świecie jest utrapieniem. Warto spróbować, przeznaczyć na prace kilkaset tysięcy dolarów, by przekonać się, czy jest w tym potencjał. Nawet jeśli 1 projekt na 10 tego typu sfinansowanych w ramach crowdfundingu wypali, to stwierdzę, że było warto. Ale pomysł musi być wartościowy u podstaw, nieść ze sobą coś więcej niż chęć zabawy z przyczepianiem do ręki starego telefonu. Na tym polega różnica.

Jak działa Nora?

Zestaw składa się z trzech części: niewielkie urządzenie umieszcza się na szafce nocnej – posiada ono mikrofon i aktywuje sprzęt, gdy wychwyci, że użytkownik zaczął chrapać. Ta informacja przekazywana jest do niewielkiej skrzynki (całość może być w niej przewożona), w której uruchamiana jest cicha pompa. W tym elemencie znajduje się elektronika, nie ma jej przy samej głowie chrapiącego. Pod poduszką znajduje się ostatni element, nadmuchiwany worek, coś w rodzaju malej podsuszki. W trakcie pompowania unosi on właściwą poduszkę, głowa użytkownika zmienia pozycję, a to sprawia ponoć, że chrapanie ustaje.

Nora

Pompowanie poduszki jest tak pomyślane, by osoba chrapiąca nie odnotowała tego faktu i nie budziła się. Jednocześnie system ma zadziałać na tyle szybko, by partner nie usłyszał dźwięku, który wyrwie go ze snu. Zestaw sprawdzi się ponoć z różnymi typami poduszek, można spać w różnych pozycjach (byle z głową na poduszce) – Nora jakoś sobie z tym poradzi. Rozwiązanie może nie jest miniaturowe, przy łóżku będzie je jednak widać, ale trudno to przeskoczyć, jeśli nie chce się mieć pompki i elektroniki pod głową.

Nora 2

W detalu sprzęt powinien kosztować około 300 dolarów – tanio nie jest, ale w założeniu znika poważny problem. Warto też podkreślić, że rozwiązanie jest nieinwazyjne: to alternatywa dla zabiegu chirurgicznego, którego niektórzy się obawiają.

Proste, a może przy tym skuteczne?

Nora nie jest projektem, nad którym pracować musiał sztab naukowców i inżynierów najwyższej klasy – idea raczej nieskomplikowana, wykonanie pewnie też. Bardziej zaawansowane technologicznie projekty pojawiały się już na Kickstarterze. Wyznacznikiem nie powinien tu jednak być poziom zaawansowania technicznego, ale funkcjonalność, przydatność, niwelowanie konkretnych problemów. Ten produkt może to spełniać. Piszę „może”, bo dopiero w praktyce okaże się, czy rozwiązanie działa. Przekonamy się jaki odsetek użytkowników faktycznie skorzystał i mniej się już męczy z chrapaniem.

Nora 3

Trzeba obserwować projekt – może z czasem sami staniemy się klientami tej firmy…;)