63

Masz dłużnika? Oto platforma online do windykacji zaległości

Jako zawodowy windykator zawsze jestem zafascynowany wszystkimi technologicznymi nowinkami związanymi z obszarem wierzytelności. Co prawda przyjąłem sobie strategię, że na antyweb.pl pisać będę wyłącznie na tematy związane z grami, ale kiedy Grzegorz Ci mówi, że jest robota do wykonania z mojego obszaru służbowego to trzeba nagiąć własne zasady. Robota była i to ciekawa, otóż bowiem […]

Jako zawodowy windykator zawsze jestem zafascynowany wszystkimi technologicznymi nowinkami związanymi z obszarem wierzytelności. Co prawda przyjąłem sobie strategię, że na antyweb.pl pisać będę wyłącznie na tematy związane z grami, ale kiedy Grzegorz Ci mówi, że jest robota do wykonania z mojego obszaru służbowego to trzeba nagiąć własne zasady. Robota była i to ciekawa, otóż bowiem pojawiła się nowa platforma internetowej windykacji i jest to produkt w pełni zautomatyzowany i skierowany zarówno do obsługi dłużników z sektora biznesowego, jak i osób fizycznych.

Platforma www.malydlug.pl trafiła do mnie, bo zajmuję się windykacją zawodowo od 2003 roku, a od 2010 mam własną firmę świadczącą takie usługi. W sektorze wierzytelności mam też wyrobione nazwisko, a jako ekspert od windykacji twardych i trudnych nie jest łatwo byle czym mnie zauroczyć. Tym bardziej, że miałem wcześniej do czynienia z podobnymi platformami. O co jednak chodzi? Prosta idea: umożliwić przeciętnemu kowalskiemu, albo właścicielowi firmy z sektora MŚP zwindykowanie długu poprzez panel online. Celowo pomijam tutaj zarządy dużych spółek, czy korporacji ponieważ one korzystają z usług wyselekcjonowanych firm o określonej reputacji rynkowej. Nikt tam nie ma czasu na zabawę online. Target jest jednak świetny, bo to właśnie MŚP i przeciętni Kowalscy mają największe trudności z odzyskaniem wierzytelności indywidualnych (czyli jednostkowych przypadków).

Pomysł ma na celu przekonać wierzyciela, aby nie kierował windykacji do profesjonalnych i zawodowych windykatorów, tylko spróbował na własną rękę odzyskać należność korzystając z szeregu klasycznych narzędzi windykacyjnych. Do dyspozycji otrzymuje więc możliwość samodzielnej windykacji poprzez dostępny panel, zlecenie windykacji, lub wystawienie długu na sprzedaż na giełdzie.

Niezależnie od tego na co się zdecydujemy podstawowym krokiem jest założenie konta dłużnika, w którym jak najbardziej precyzyjnie musimy podać wszystkie znane nam jego dane osobowe, firmy, czy też teleadresowe. To bardzo ważny etap całego procesu, ponieważ od tego, jak precyzyjne dane podamy zależeć będą dalsze kroki – dla przykładu w przypadku dłużników, osób fizycznych, ważne jest, aby podany był PESEL, bez którego niemożliwe będzie podjęcie czynności sądowych i egzekucyjnych.

Zakładając, że wszystkie dane mamy wprowadzone możemy przejść do tzw. mięsa. Pora na wprowadzenie wierzytelności na dłużnika. Panel w łatwy i prosty sposób umożliwia identyfikację zadłużenia, a także po wskazaniu daty wystawienia należności, wraz z terminem płatności sam oblicza kwotę należnych odsetek ustawowych, jaką dłużnik winien dopłacić za spóźnianie się.

Panel online platformy malydlug.pl jest przejrzysty i bardzo intuicyjny. Poza momentami, w których okazuje się, że o czymś zapomnieliśmy – mimo informacji o błędzie na górnej listwie i wskazówkach w samouczku przeciętny użytkownik może mieć problem, aby dotrzeć do miejsca, w którym może skorygować błąd, lub uzupełnić jakieś dane. Czułem się lekko zagubiony gdy musiałem zaktualizować jedną informację zanim system umożliwił mi przejście do wyboru działań windykacyjnych.

Mamy dłużnika, jest również wierzytelność. Wszystko się zgadza! Decydujemy się aby samemu zwindykować i skorzystać z dostępnych opcji. Na dobry początek musimy wypełnić ankietę dotyczącą wierzytelności – szybkie pytania jakiego rodzaju jest wierzytelność, czy była już na etapie sądowym, komorniczym, albo czy było wysłane wezwanie do dłużnika. Po ustaleniu tych parametrów otrzymujemy wybór dostępnych dla danej wierzytelności akcji – można wysłać mu wezwanie do zapłaty, a dodatkowo pismo o informacji o wystawieniu długu na giełdzie wierzytelności i tym samym upublicznienie go. Jeśli nie chcemy skorzystać z takich metod możemy spróbować negocjacji z dłużnikiem.

Mając do czynienia z dłużnikami, głównie tymi najgorszego sortu i cwaniakami, nie jestem przekonany o skuteczności tego rozwiązania, ale muszę przyznać, że sam pomysł jest świetny. Dla każdej wierzytelności możemy ustalić ilość proponowanych rat, a panel sam nam rozbije saldo windykacji na kwotę comiesięcznej spłaty. Ustalamy termin płatności i wysyłamy propozycję do dłużnika. Tutaj bardzo ważne – negocjacje głównie opierają się na założeniu, że dysponujemy aktualnym mailem do dłużnika (to jest najprostsze), ale dłużnik musi jeszcze z tego maila nie dość, że korzystać, to nie zignorować go – w przypadku dłużników biznesowych jest duża szansa, że zostanie on odebrany. Z dłużnikami, będącymi osobami fizycznymi sprawa nie jest już taka oczywista. Załóżmy jednak, że wszystkie idzie zgodnie z założeniami – odebrał mail, zalogował się (dłużnik otrzymuje swój własny login i hasło) i zobaczył w spersonalizowanym dla niego panelu propozycję ugody. Może albo ją zaakceptować, albo zaproponować własną. W ten sposób przesuwając suwakiem możemy dojść do porozumienia, jeśli się dogadaliśmy, wówczas wierzyciel ma możliwość wysłania pisma z warunkami wynegocjowanej ugody. Jeśli mamy dłużnika reprezentującego sobą jakieś podstawy uczciwości to wychodząc z założenia, że chciało mu się poświęcić czas na negocjacje online, jest szansa, że będzie przez jakiś czas płacił. Doświadczenie windykatora uczy, że im mniej rat tym większe prawdopodobieństwo spłat, ale jednocześnie zbyt duża kwota raty sprawia, że ono maleje. Trzeba zdać się na zdrowy rozsądek i bazować na wiedzy jaką mamy o dłużniku.

Niezależnie od tego na co się zdecydujemy, trzeba za to zapłacić. Ceny są znośne, dość niskie jak na tego rodzaju usługi, zatem wierzyciele nie powinni narzekać, że muszą ponosić dodatkowe koszty związane z długiem. Czynności możemy opłacić poprzez payu, albo wcześniej zakupione kredyty.

W przypadku kiedy windykacja online zawiedzie można się zdecydować na zlecenie windykacji do firmy, która jest powiązania z platformą malydlug.pl. Wskazując dłużnika oraz wcześniej wprowadzone wierzytelności możemy określić rodzaj czynności jakim jesteśmy zainteresowani – mogą to być działania polubowne, czyli windykacja pisemna, telefoniczna, a jeśli firma uzna to za konieczna również i wizyty. Jeśli jednak chcemy z dłużnikiem pograć na twardo to istnieje opcja zlecenia postępowania sądowego i egzekucyjnego. Wskazując czynności jakie chcemy, aby w naszym imieniu wykonała powiązania z platformą firma windykacyjna, jednocześnie otrzymujemy informację o cenie danej usługi. Jeśli jesteśmy zdecydowani to pozostaje akceptować i zabrać się za lekturę umowy zlecenia windykacyjnego, na podstawie którego firma będzie działać. Umowa jak umowa, każdy powinien ją sobie przeczytać, aby zdecydować, czy poruszone w niej treści są dla niego akceptowalne. Jeśli tak – to do dzieła, niech windykują, a jeśli nie, to zawsze można się wycofać.

Treści wszystkich pism wysyłanych do dłużnika są bezpieczne dla wierzyciela i z minimalną presją. Nie odbiegają od rynkowych standardów, zatem jest to też dobra informacja dla wierzyciela, który nie ma na co dzień styczności z tego rodzaju pismami. Biorąc pod uwagę ostatnie orzecznictwa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie zauważam zagrożeń wynikających z użytkowania tych matryc pism.

Warto dać platformie malydlug.pl szansę. W przypadku dłużników cwaniaków nie będzie ona moim zdaniem skuteczna i konieczne będzie skierowanie wierzytelności do windykacji firmy windykacyjnej, która jest powiązania z tą platformą. Oceniam jednak, że w przypadku dłużników nieświadomych, przypadkowych, takich, którzy mimo wszystko chcą płacić, a unikają kontaktu bo rozmowy o długu są dla nich krępujące, to malydlug.pl może się okazać strzałem w dziesiątkę. Pamiętać trzeba o jednym, im wierzytelność starsza tym szanse na odzyskanie pieniędzy maleją – jeśli to narzędzie nie przyniesie pieniędzy w ciągu 30 dni, chociażby wpłaty ratalnej, to trzeba albo zlecić windykację firmie powiązanej, albo szukać innej spółki windykacyjnej dostępnej na rynku. Wybór jest po stronie wierzyciela.