14

Czekam na kolejny smartfon od Marshalla. O, albo od Mesa Boogie

marshall
Czy muzyczne telefony mają jeszcze sens w 2020 r? Moim zdaniem, jak najbardziej. Dlatego z utęsknieniem czekam na telefon podobny do Marshall London.

To, że dzisiejszych smartfonów nie jesteśmy praktycznie w stanie od siebie rozróżnić, wiadomo już od dłuższego czasu. Niestety, ale z racji na to, że „w grze” zostało tylko kilku producentów, w tym kilku ma pod sobą wiele marek (jak BBK Electronics – Oppo, Vivo, realme i OnePlus), to ta sytuacja łatwo nie ulegnie zmianie. Jednak co jakiś czas na rynku pojawiają się rodzynki. Smartfony, których nikt się nie spodziewał od marek, po których również nikt takich produktów nie oczekiwał. Większość z nich (jak smartfon Pepsi) ginie gdzieś w mrokach dziejów, ale niektóre dają radę zapisać się w świadomości użytkowników. Dla mnie takim urządzeniem był telefon od mojego ulubionego producenta wzmacniaczy – brytyjskiej firmy Marshall.

Czym był Marshall London?

Większość z was pewnie tego telefonu nie pamięta. Pozwolę sobie przypomnieć, że jest to smartfon, który zadebiutował w 2015 r. Było on kompaktowy nawet jak na swoje czasy. Miał ekran IPS o przekątnej 4,7 cala, 720 x 1280 pikseli, zasilał go Snapdragon 410, 2 GB pamięci RAM i miał 16 GB pojemności dysku. Bateria miała natomiast 2500 mAh. To, co miało wyróżniać telefon to z jednej strony jego wykonanie, przywodzące na myśl wspomniane wcześniej wzmacniacze, a z drugiej – funkcje muzyczne smartfona. Marshall zastosował bowiem w smartfonie swój własny kodek – Wolfson WM8281, mający podnieść jakoś audio na dwóch gniazdach słuchawkowych, z których każde miało indywidualną regulację głośności.

marshall

Niestety, pomimo bardzo dobrych intencji, smartfon, przyznajmy to otwarcie, okazał się klapą. Jego sprzedaż w Polsce można policzyć na palcach jedynej ręki drwala, a i osoby, które go kupiły, nie były z tego zakupu przesadnie zadowolone. Zwracano uwagę na anemiczny procesor, baterię, która nie potrafiła wytrzymać nawet dnia czy fakt, że drugie gniazdo słuchawkowe nie zawsze działało tak, jak powinno. Łącząc to wszystko z ceną, za którą w momencie premiery mogliśmy mieć dobrego flagowca (ponad 2300 zł) i wychodzi nam przepis na katastrofę.

Dziś taki telefon byłby dużo lepszym pomysłem

Jak pewnie wiecie, jestem wielkim fanem muzyki. I jeżeli chciałbym jakiejś zmiany w rozwoju smartfonów w ostatnich latach, to byłby to zdecydowanie powrót smartfonów muzycznych. Mówiłem o tym już w przypadku Nokii XpressMusic. Dobry muzyczny smartfon ma dla mnie równie mocny potencjał rynkowy co telefon „gejmingowy”, a jest dużo tańszy w produkcji. Nie potrzeba tu bowiem topowych i drogich podzespołów (niesamowicie mocnego procesora, 16 GB RAM czy 144 Hz ekranu). Taki telefon mógłby spokojnie być w klasie średniaków czy też superśredniaków, w zależności od strategii producenta. A właściwie – tego z kim producent wejdzie w kooperację.

marshall

Nie chciałbym bowiem, żeby kolejny model był tworzony przez Marshalla samemu. Zdecydowanie wolałbym, aby wszedł on we współpracę z jakimś uznanym producentem. Myślę, że dużo mniejszych marek, jak Motorola czy Nokia z chęcią przytuliłoby logo Marshalla na którymś ze swoich średniopółkowców. I jestem zdania, że dziś taki telefon mógłby uniknąć wszystkich problemów poprzednika. Dlaczego? Ano dlatego że wydajność dzisiejszych średniopółkowców jest tak duża, że spokojnie przekracza zapotrzebowania każdego „typowego” użytkownika i wszystkich aplikacji, które nie są grami czy ciężkimi benchmarkami. Innymi słowy – dzisiaj smartfon jest bardzo ciężko „zepsuć”. Widać to bardzo dobrze po takich telefonach jak realme 7 Pro.

I tak, można mówić, że muzyczne telefony to nisza. Nie muszę jednak nikomu przypominać, że jeszcze pół roku temu wszyscy zgodnie twierdzili, że „małych telefonów nikt już nie chce”, po czym Apple wypuściło swojego iPhone’a SE i nagle się okazało, że małe telefony jednak są fajne. Jestem zdania, że iPhone 12 Mini jeszcze to przekonanie pogłębi.

Mam więc nadzieję, że jeszcze kiedyś usłyszymy o telefonie w którym za dźwięk będzie odpowiadać firma, która dobrze się na tym zna.