86

Właśnie dzięki takim misjom na Ziemi, Mars jest dla nas coraz bardziej realny

Naukowcy bardzo poważnie podchodzą do pierwszej, załogowej misji na Marsa. Kolejny etap w eksploracji najbliższej przestrzeni kosmicznej (o ile za "blisko" uważamy 8 - miesięczną wędrówkę...) wraz z naukowcami będzie tyczył się właśnie postawienia stopy na Czerwonej Planecie. Dzięki zakończeniu kolejnego eksperymentu, który ma sprawdzić, jak człowiek radzi sobie w warunkach długotrwałej kosmicznej wędrówki wiemy, na co muszą się przygotować kosmonauci.

8 miesięcy temu naukowcy NASA zostali zamknięci w niewielkiej kopule, która miała symulować kapsułę kosmiczną. Według założeń osób odpowiedzialnych za takie misje, odtworzone w ten sposób warunki miałyby być podobne do tych panujących w pojeździe uczestniczącym w misji. Oczywiście – nie wszystkie warunki uda się odtworzyć w trakcie eksperymentu. Zerowa grawitacja, promieniowanie kosmiczne, wykonywanie napraw, czy eksperymentów w stanie kompletnej nieważkości… ale nie o to chodziło. Ogromnym problemem może być kondycja psychiczna uczestników. I to właśnie chciano sprawdzić podczas przygotowań.

Mars

Eksperyment przeprowadzony na Hawajach w ramach misji HI-SEAS wzbogacony został o takie atrakcje, jak wychodzenie na „kosmiczny spacer” w niesamowicie ciężkich skafandrach, jedzenie dostarczono dosłownie takie samo, jakie znalazłoby się w kapsule zmierzającej na Czerwoną Planetę – czyli zapominamy o średniej hawajskiej na łebka. 8 miesięcy – to nie wydaje się zbyt dużo, ale uwierzcie mi – nawet kilka tygodni w takich warunkach mogłoby się okazać „nie do przejścia” dla osoby nieprzygotowanej na taką misję. Jestem zdania, że inaczej ma się to w przypadku eksperymentu, który zawsze można przerwać. Zupełnie inaczej ludzie mogą się zachować w sytuacji, gdy nie ma mowy o „zawróceniu” i powrocie na Ziemię.

„Kosmonauci” byli zmuszeni do życia na około 400 metrach kwadratowych, a sam obiekt znalazł się niedaleko wulkanu Mauna Loa, by choć w części oddać klimat Czerwonej Planety. Prysznic był niesamowitym rarytasem – o ile większość z nas (słusznie) nie wyobraża sobie dnia bez prysznica (a czasami wypada robić to kilka razy w ciągu dnia), tak uczestnicy eksperymentu mogli sobie pozwolić na niego jedynie przez 8 minut w ciągu tygodnia.

Nie obyło się bez sytuacji kryzysowych – zła pogoda spowodowała, że nie mogli korzystać z ogniw fotowoltaicznych dostarczających energię do obiektu. Przez to uczestnicy musieli bardzo oszczędzać zasoby, by móc cały czas zasilać najważniejsze systemy, które w realnych warunkach stanowiłyby o powodzeniu całej misji. Wszystko jednak skończyło się dobrze – misja okazała się sukcesem NASA. Mam jednak wątpliwości. Co innego, gdy mamy do czynienia z eksperymentem. Co jednak, gdy przyjdzie nam się zmierzyć z prawdziwą misją na Marsa? A jeżeli ktoś nie udźwignie presji? Zastanawialiście się, jakie tragedie mogą stać się w takiej sytuacji? Szaleniec w kapsule kosmicznej? Scenariusz jak na dobry film science – fiction, prawda?

Grafika: 1, 2