4

Marcin M. Drews: Lista lektur obowiązkowych, czyli gdzie czytać o grach polskich

Autorem tekstu jest Marcin M. Drews. Współtwórca pierwszej polskiej gry przygodowej na PC “Tajemnica statuetki”. Od 1990 roku nieprzerwanie w branży dziennikarskiej, obecnie menedżer ds. komunikacji społecznej i scenarzysta w Can’t Stop Games oraz aktywny działacz klastra Creativro. Po moim ostatnim artykule padły zarzuty i pytania. Te pierwsze dotyczyły mediów, te drugie… też. Czytelnicy zżymają […]

Autorem tekstu jest Marcin M. Drews. Współtwórca pierwszej polskiej gry przygodowej na PC “Tajemnica statuetki”. Od 1990 roku nieprzerwanie w branży dziennikarskiej, obecnie menedżer ds. komunikacji społecznej i scenarzysta w Can’t Stop Games oraz aktywny działacz klastra Creativro.

Po moim ostatnim artykule padły zarzuty i pytania. Te pierwsze dotyczyły mediów, te drugie… też. Czytelnicy zżymają się, że w polskiej prasie mało jest o rodzimych grach. Chyba że doliczymy wszystkie doniesienia na temat skrajnych uzależnień, zapaleń pęcherza i Szatana (sic!). I tu kłaniam się przede wszystkim pewnej opłacanej z naszych podatków telewizji, która nie tylko polski gamedev pomawia i obraża, ale i robi krecią robotę Ministerstwu Gospodarki, które ostatnimi czasy do rodzimej branży gier zapałało szczerą miłością. To jednak temat na osobny tekst i obiecuję, że takowy ujrzy światło dzienne, dzięki czemu wszyscy będziemy się mogli pośmiać – choć przez łzy…

Poza zarzutami padły pytania. Jakie? Najlepiej zobrazuje to mail, jaki dostałem tydzień temu:

Od dawna śledzę Polską scenę gamedevu. Polskie strony internetowe o tej tematyce nie przedstawiają się niestety w zbyt dobrym świetle – na jednych siedzą amatorzy (i „hejterzy”…), a drugie są mało interesujące. Ostatnio mój znajomy mi powiedział, że istnieje jakaś zamknięta strona (?), które skupia miłośników polskiego gamedevu. Nie wiem czy to prawda dlatego piszę tego maila.

Zaskoczę Was banalną odpowiedzią. Jeśli szukacie źródeł na temat gier polskich, po prostu wejdźcie na Facebooka! Tam znajdziecie kilka interesujących profilów, które postaram się tu wymienić.

Zdecydowanie najważniejszą inicjatywą jest obecnie Polski GameDev. Szymon Janus, inicjator projektu i zarazem producent gier na iOS, szybko uzyskał wsparcie kolegów z branży, którzy gremialnie zgodzili się, iż potrzebna jest platforma wymiany informacji między twórcami gier a ich odbiorcami oraz prasą. Profil do tej pory polubiło 1300 osób, a najpopularniejsze informacje docierają do ponad 30 tysięcy czytelników. To spore liczby biorąc pod uwagę, że Polski GameDev to jeszcze noworodek – powstał ledwie miesiąc temu!

Naszym celem – mówi Janus specjalnie dla AntyWeb – jest informowanie o aktualnościach z branży, na które nie zawsze jest miejsce w innych serwisach, dbanie o tych mniejszych developerów, jak i wrzucanie „wewnętrznych” ciekawostek, które mogą zainteresować również mainstream, przez co chcemy budować dobrą opinię o polskim GD. Na dniach, dzięki prawie 200 wypełnionym ankietom, opublikujemy pierwszy w Polsce raport w formie infografiki dotyczący zarobków w polskiej branży gamedeveloperskiej, z podziałem na stanowiska i staż pracy.

To nie wszystko. Poza codzienną porcją doniesień twórcy uruchomili listę rodzimych firm z podaniem ich stanu zatrudnienia, a także spis polskich gier najwyżej notowanych na Metacritic. To niezwykle ciekawe zestawienie, które udowadnia postawioną ostatnio przeze mnie tezę – może nie stoimy na światowym podium, ale na pewno jesteśmy w czołówce.

Kolejny serwis na łamach Facebooka to Polskie Gry Komputerowe – ponoć pierwszy taki fanpage. Profil, jak piszą sami autorzy, dla tych, którzy uważają, że można mówić o polskiej historii gier komputerowych i wierzą w przyszłość tych gier!

Idea szczytna, troszkę gorzej natomiast z dynamiką. Fanpage ma już przeszło rok, a doczekał się ledwie stu fanów. Być może do końca nie zachęca nagłówek (Press START to ROZPIERDUCHA). Zastanawiam się, czy minister Pawlak odważyłby się w takim przypadku lajkować. Tym niemniej warto dać szansę i wystawić kciuk w górę z nadzieją, że nikt go nam nie urwie…

Osobna propozycją jest 1ndie World. To projekt stworzony z myślą o fanach gier niezależnych – piszą twórcy. – Naszym celem jest wypromowanie polskich twórców Indie Games na rynku krajowym jak i zagranicznym. Wy również będziecie uczestniczyć w rozwijaniu serwisu poprzez pisanie blogów, streamowanie oraz branie aktywnego udziału w życiu Indie Games. Nasz świat jest 1ndie.

Profil równie młodziutki co projekt Janusa doczekał się póki co 200 fanów, a funkcjonuje jako społecznościowe ramię dwujęzycznego portalu 1ndieworld.com. Autorzy mają spore ambicje, dbają o świeżą dostawę informacji i nie uciekają również od publicystyki. Zdecydowanie więc warto inicjatywę tę polecić wszystkim, którym niestraszna jest polska galaktyka gier niezależnych.

Ostatni profil, o którym na dziś warto wspomnieć, to Creativro, prowadzony przez dolnośląski klaster firm z branży kreatywnej. Choć treści koncentrują się na działalności prowadzonej we Wrocławiu, warto poczytać chociażby o tym, co porabia Techland. Co więcej, profil stara się wyławiać wszelkie informacje dotyczące działań okołogrowych (startupy, e–biznesy) i budować prestiż całego gamedevu w Polsce. Założony w grudniu zeszłego roku doczekał się póki co 200 fanów, ale jako działacz wspomnianego klastra ręczę, że warto dać mu szansę i pokazać facebookowy kciuk.

Wszystkie wymienione przeze mnie profile w żadnym wypadku nie są niesławnymi farmami lajków, więc możecie bezpiecznie z nich korzystać.

A co z tą tajemnicza stroną, o której wspomniał mój korespondent w rzeczonym wyżej mailu? Ponoć jest (ja Wam tego nie mówiłem!), ale to FIGHT CLUB polskiego gamedevu. Słowem, nie tylko odbywają się tam ostre walki, ale obowiązują słynne dwie pierwsze zasady. The first rule of Fight Club is: You do not talk about Fight Club. The second rule of Fight Club is: You do not talk about Fight Club. Zatem sza!