40

Mamy już dostęp do testów nowej poczty e-mail – Hey.com. Jestem nią zachwycony!

Dawno już nie było takiego świeżego powiewu i pomysłu na pocztę e-mail. Hey.com to zupełnie nowe doświadczenia w korzystaniu z poczty e-mail od twórców Basecamp. Do tej pory pisaliśmy o ich projekcie w kontekście konfliktu z Apple, teraz możemy go już Wam pokazać od środka.

Hey.com to poczta e-mail oparta na własnej infrastrukturze, podobnie jak Outlook czy Gmail, to autorskie rozwiązanie twórców Basecamp, które umożliwia założenie konta e-mail w domenie Hey.com i korzystanie z niego w przeglądarce – webmail oraz w aplikacji mobilnej na Androida i iOS, jak i w aplikacjach na Windowsa czy Mac OS. Przy czym w każdej z tych wersji mamy identyczne doświadczenia w korzystaniu z tej poczty, zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i funkcjonalności. Działanie Hey,com pokażę więc na przykładzie webmaila z uwagi na własne przyzwyczajenia – od lat korzystam w ten sposób z Gmaila.

Po założeniu konta, wybraniu adresu i podaniu danych osobowych, twórcy Hey.com oddają w nasze ręce (dosłownie), naszą nową skrzynkę e-mail. Imbox, czyli główna skrzynka odbiorcza składa się z dwóch paneli – w górnej części mamy nieprzeczytaną pocztą, pod nią część z niedawno odczytanymi. Jednak to, jak naprawdę później będzie wyglądała ta skrzynka i jak będzie się z niej korzystało zależy od tego, jak na początku sobie ją sami „zaprogramujemy”.

Zaczynamy już od pierwszych wiadomości, które przyjdą na naszą skrzynkę, one lądują w ukrytym ekranie o nazwie Screener, widać go na pierwszym zrzucie u góry ekranu z kciukami w dół i w górę. Po jego kliknięciu otwiera nam się ekran z wiadomościami od nadawców, którzy po raz pierwszy do nas napisali. Tu możemy zadecydować czy chcemy otrzymywać od nich wiadomości, wtedy będą zawsze lądować w Imboksie, czy nie – wtedy będą zawsze schowane pod tym dodatkowym ekranem. Dostępny on jest w menu, które rozwija się po kliknięciu w ikonę Hey, w górnej centralnej części naszej skrzynki lub przez wciśnięcie na klawiaturze klawisza H. Bardzo fajnie rozwiązano tu kwestię skrótów klawiaturowych, przy każdej czynności mamy pokazane przyporządkowane im skróty, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej je się nauczyć na pamięć.

Imbox już mamy za sobą, dalej mamy The Feed, gdzie możemy przenosić naszą korespondencję w postaci newsletterów czy wiadomości marketingowych, z którymi chcemy się zapoznać, ale nie musimy od razu i nie chcemy nimi zaśmiecać sobie głównej skrzynki.

Przenosić możemy grupowo lub pojedynczo, wystarczy kliknąć w ikonę nadawcy, a odpowiedzialne za to menu rozwinie się automatycznie u góry ekranu. Podobnie możemy przenosić wiadomości do kolejnego schowka Paper Trail, czyli miejsca na różnego rodzaju powiadomienia, potwierdzenia zakupów czy inne podobne e-maile, których nie potrzebujemy mieć pod ręką w skrzynce odbiorczej.

Świetnym rozwiązaniem jest kolejna zakładka w menu głównym – Reply Later, gdzie składowane są wiadomości, które przeznaczyliśmy do odpowiedzi w późniejszym terminie. Po wejściu w tę zakładkę, wyświetlą się nam wszystkie pozycje i w tym samym miejscu możemy odpowiedzieć na każdą z nich z osobna.

Dodatkowo, ku pamięci wyświetlają się one u dołu ekranu w głównej skrzynce odbiorczej.

Kolejna pozycja w menu do schowek Set Aside, do którego możemy odłożyć korespondencję, do której będziemy chcieli wrócić w terminie późniejszym, a zależy nam by nie zostały zagubione gdzieś w Imboksie, przykryte innymi przychodzącymi wiadomościami.

Schowek All Files jest zautomatyzowany, podejrzymy w nim wszystkie załączniki, jakie dołączane były do wiadomości, które otrzymaliśmy, a wyświetlane są w formie wygodnej przeglądarki z podglądem zawartości.

Niżej w menu pozostały jeszcze schowki Labels. Dla uporządkowania przychodzących wiadomości można im nadawać indywidualne etykiety, a później je wyświetlać w tym miejscu – każdą etykietę z osobna.

Wszystkie skrzynki czy schowki mamy już omówione, pozostają jeszcze same wiadomości. Menu do ich obsługi umieszczono na samym dole, możemy w tym miejscu odpowiedzieć na nie od razu, przeznaczyć do odpowiedzi na później czy odłożyć na bok, jak i włączyć powiadomienia o nowych wiadomościach z tego adresu, zignorować wątek czy zostawić pod nim notatkę widoczną tylko dla nas.

Kolejną świetną funkcją jest wycinanie ważnych fragmentów wiadomości, po zaznaczeniu wybranej treści możemy do niej wrócić w osobnym schowku i przeglądać poszczególne pozycje na liście.

Dodatkowo na koncie możemy ustawić dwuskładnikowe uwierzytelnianie czy zarządzać listą kontaktów, w tym podejrzeć, którym z nich nadaliśmy uprawnienia do pojawiania się w Imboksie, a również im je odebrać.

Jeśli chodzi o same wiadomości, w przypadku kilku wiadomości w jednym temacie możemy je połączyć w jedną wiadomość i nadać jej zrozumiały dla nas temat. Podobnie możemy zrobić z każdą pojedynczą wiadomością z niezrozumiałym czy nieoczywistym tytułem.

Tak więc podsumowując, mamy tu skrzynkę e-mail z podwójnym filtrem antyspamowych – wbudowanym systemowym i tym stworzonym przez nas samych, oba z osobnymi schowkami. Pojawia się tu od razu pytanie, co w przypadku jak oczekujemy na jakąś ważną wiadomość, a ta ląduje w schowku, a nie w skrzynce odbiorczej. Aby nie być zmuszanym do zaglądania do niego co chwilę, jest możliwość przekazania jakiemuś nowemu kontrahentowi czy znajomemu specjalnego kodu, który nadawca umieszcza w dowolnym miejscu w tytule swojej wiadomości, dzięki czemu ta od razu trafia do Imboksa.

Testy poczty Hey.com potrwają jeszcze do końca czerwca, od lipca serwis zostanie udostępniony wszystkim chętnym na darmowe dwutygodniowe testy, później roczny koszt dostępu do tej poczty będzie kosztował 99 dolarów. To sporo, ponad 30 zł miesięcznie na pocztę e-mail może być zaporową kwotą, to prawie równowartość subskrypcji Netfliksa. Jednak wydaje mi się, że znajdzie swoich nabywców, którym zależy na porządku w skrzynce e-mail, Hey.com ma dużo narzędzi, które to zdecydowanie ułatwiają.