10

Mają 43-lata i dalej są w formie… Sondy Voyager nie przestają zadziwiać

Kiedy zaczynała się jego misja, nie było mnie jeszcze na świecie. Kiedy opuszczał nasz Układ Słoneczny, w rubryce wieku wskoczyła mi 4 z przodu. Voyager 2, niesamowita sonda, która ciągle działa i co więcej, wciąż przesyła nam cenne dane, podobnie jak jej młodszy (jeśli liczymy czas od startu) brat, Voyager 1. Ich drogi w przestrzeni międzygwiezdnej coraz bardziej się rozchodzą, ale ciągle potrafią tak razem, jak i osobno dokonywać kolejnych odkryć.

Coś się tu zagęszcza

Ze względu na inną trasę, którą wyznaczono obu sondom, później wystrzelony Voyager-1 znacznie wyprzedził starszego brata i jeszcze w 2012 r. przekroczył heliopauzę i opuścił nasz układ słoneczny. Voyager-2 dokonał tego dopiero 6 lat później, ale dzięki temu rozjazdowi pomiary badań obu urządzeń są bardziej weryfikowalne.

Jednym z najciekawszych pomiarów, jakie Voyager 1 dokonał w przestrzeni międzygwiezdnej, było zaskakujące odkrycie, że materia wypełniająca rejon poza heliopauzą, wbrew oczekiwaniom naukowców zaczęła gęstnieć. Ostatnie badania dokonane przez Voyagera 2, nie dość że potwierdziły ten fakt, to wykazały jeszcze większy skok gęstości niż u „brata”. Należy tu przypomnieć, że oba statki opuściły przestrzeń w innych rejonach heliosfery.

Gęstość próżni?

W przestrzeni kosmicznej mówi się, że mamy do czynienia z próżnią, ale nie jest to próżnia całkowita. Jak wspominałem choćby w artykule o zapachu kosmosu, przestrzeń kosmiczna pozostaje wypełniona materią, choć o bardzo niskim stopniu gęstości. W naszym układzie jest to około 3 do 10 cząsteczek na cm sześcienny i maleje wraz ze wzrostem odległości od słońca. W heliosferze gęstość wypełniającej ją plazmy wynosi już przeciętnie tylko 0,002 cząsteczek/cm3. Natomiast w przestrzeni międzygwiezdnej, gdzie plazma jest chłodniejsza, jest to około 0,037 cząsteczki/cm3.

Tymczasem obie sondy, po przekroczeniu heliopauzy najpierw zmierzyły wartości bliskie oczekiwanym, aby po pokonaniu kolejnych 20 jednostek astronomicznych odnotować prawie trzykrotny wzrost gęstości, przy czym Voyager-2 odnotował to zjawisko znacznie bliżej niż 1-ka.

Czy Voyagery zdążą?

Naukowcy mają kilka teorii wyjaśnienia tego zjawiska. Jedna mówi o roli międzygwiazdowego pola magnetycznego, które miałoby się specyficznie rozkładać wobec heliopauzy i wzbudzać ruch cząsteczek, dający taki efekt. Odkrycie przez Voyagera 2 mocniejszego pola po przekroczeniu heliopauzy, miałby ją uwiarygadniać. Inni naukowcytwierdzą, że może to być spowodowane zwalnianiem wiatru międzygwiezdnego przez heliopauzę, co powodowałoby zagęszczenie cząsteczek na jego przedpolu.

Jeszcze inni twierdzą, że mogą równocześnie występować oba te zjawiska. Aby zweryfikować te teorie, potrzeba więcej danych. Pozostaje pytanie, czy Voyagery, których źródła zasilania przestaną produkować prąd około 2025 r., dadzą radę przebyć w tym czasie przestrzeń wystarczającą, aby zebrane z niej dane dały naukowcom podpowiedź dla rozwiązania tej zagadki.

Oby, ale nawet jeśli im się nie uda, trzeba jasno powiedzieć, że zrobiły więcej, niż ktokolwiek oczekiwał. Voyager 1 przebył jak na razie 151 jednostek astronomicznych, czyli ponad 22,5 miliarda kilometrów, dla Voyagera 2 te wartości to odpowiednio 125 j.a. i 18,7 mld kilometrów. Imponujące, szczególnie gdy uświadomimy sobie, że gdy wystrzelono je w kosmos, na rynek wchodziły pierwsze, prymitywne domowe komputery, okupujące dziś półki muzeów. A Voyagery ciągle jeszcze nadają

Źródło: [1]