5

Oto jak Steam pozwolił mi przywrócić wspomnienia z dzieciństwa

Każdy z nas ma chyba swoją "grę dzieciństwa" do której chciałby wrócić. W moim przypadku głupia ściganka po 15 latach w końcu znalazła się na Steamie.

Kiedy ktoś pyta mnie, co jest najlepsze, bądź najfajniejsze w internecie jako globalnej sieci, ciężko mi jest na to pytanie odpowiedzieć. W końcu internet to społeczność, nieprzebrana rzesza indywidualnych osób i firm, z których każda ma swoje cele i potrzeby. Jednak dzięki tak dużej zbiorowości ludzi, unikatowość pojedynczych jednostek jest czymś bardzo rzadkim i wyjątkowym. Innymi słowy – jeżeli coś przeżyłeś w życiu i chcesz się tym z kimś podzielić, nawet jeżeli jest to twoim zdaniem przeżycie unikatowe i jedyne w swoim rodzaju, to jest duża szansa, że w internecie znajdziesz osoby, które już mają takie doświadczenie za sobą. W ten sposób właśnie internet pozwala łączyć niszowych hobbystów, pomaga osobom z nietypowymi chorobami czy też, jak w moim przypadku, potrafi zachowywać stare, mało popularne gry wideo.

Każdy z nas ma taką grę, która przypomina mu dzieciństwo

Urokiem grania w gry wideo gdy ma się 13 lat jest to, że człowiek nie zaprząta sobie głowy tym, jak dana gra się nazywa czy też kto ją wyprodukował. Wrzucało się płytę do napędu i jazda. W taki właśnie sposób DSJ 2 stało się „graniem w Małysza”, a ShellShock – „grą w czołgi”. Ja też miałem swoją grę, przy której na split screenie spędziliśmy z kumplem długie godziny. Niby nic wielkieg0 – ot, gra wyścigowa w której sterujesz nakręcanym samochodzikiem i ścigasz się z przyjacielem i/lub sztuczną inteligencją na przeróżnych trasach – od średniowiecznych zamków, przez arktyczne kry po kuchnię i przedpokój. Oprócz tego masz też kilka aren, na których musisz ukończyć wyzwania – wyrzucić wszystkich przeciwników poza mapę, zbić wszystkie kręgle bądź zagrać w samochodową wersję golfa. Po drodze zbierasz power-upy, które pozwalają ci jechać szybciej, zamrozić gracza przed tobą bądź zestrzelić go za pomocą rakiety, dać ci chwilową niewrażliwość na ataki czy też spowolnić czas.

Przez lata próbowałem przypomnieć sobie, jak nazywała się ta gra. Bywały dni gdy poświęcałem pół godziny na wpisywaniu poszczególnych fraz w Google i YouTube w poszukiwaniu jakiegokolwiek fragmentu gameplayu by przypomnieć sobie nazwę i odświeżyć nieco wspomnienia sprzed 15 lat. Jakież było moje zdziwienie, gdy niedawno przy jednej z takich prób pomógł mi YouTube, prezentując grę w sekcji „proponowane”. Wtedy sobie przypomniałem, że produkcja rzeczywiście nazywała się „Mad Tracks”. Powstał jednak problem – skąd ją wziąć? Gry tego typu raczej nie zachowałyby się w fizycznych egzemplarzach (choć udało mi się znaleźć jedną sztukę na OLX), a z racji na to, że już w momencie premiery była to prosta gierka z gatunku „dodajemy do płatków śniadaniowych”, nie ma szans, by ktoś postarał się o jej cyfrową dystrybucję po tylu latach, prawda? Prawda?

Nieprawda. Mad Tracks jak najbardziej jest na Steamie. Data dodania: 2020 rok

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy gra, o której myślałem, że znikła z ludzkiej świadomości, była dostępna na Steam i to jeszcze w promocji. Oczywiście – szybko ją kupiłem, odpaliłem i z przyjemnością zauważyłem, że gra wygląda dokładnie tak, jak ją zapamiętałem. Oczywiście – nie ma tu ostrych  jak brzytwa tekstur, samochodziki prowadzą się… no jak zabawkowe samochodziki, a fizyka jest bardziej umowna niż to ustawa przewiduje. Jednak to właśnie był urok tej gry. Co więcej, Steam uświadomił mi, że oprócz mnie jest co najmniej kilka osób, które w Mad Tracks grało za dziecka i które również szukały tej gry 15 lat później.

Jeżeli miałbym powiedzieć, za co lubię internet, to chyba właśnie za takie momenty, w których coś, co wydawało się, że przepadło na zawsze, odnajduje się nie tylko w świetnym stanie, ale też – gromadzi wokół siebie społeczność. Jestem ciekawy, czy ktoś z was również przyjemnie się zaskoczył, prowadząc poszukiwania starych i wydawało by się – zapomnianych gier. A może właśnie komuś przypomniałem, że gra, przy której spędzał długie godziny ze znajomymi to właśnie Mad Tracks.